takie sobie logo serwisu
A co to?

św. Hieronim
Wycinki z "Listów"
O św. Hieronimie
słów kilka
Wycinki

św. Katarzyna ze Sieny
Wycinki z "Dialogu"
O św. Katarzynie
słów kilka
Wycinki

[t. 1, s. 45]

Roztropność w pokucie


Gdyby dusza spełniała swą pokutę bez roztropności, przywiązując się głównie do samej pokuty, miałaby w tym przeszkodę do doskonałości. Powinna lubować się w miłości z nienawiścią do siebie, złączoną z prawdziwą pokorą i doskonałą cierpliwością, jak i w innych cnotach wewnętrznych, z głodem i pragnieniem mojej chwały i zbawienia dusz.



[t. 1, s. 48]

Miłość - poznanie siebie - poznanie Boga


Dusza jest drzewem stworzonym dla miłości i mogącym żyć tylko miłością. Jeśli dusza ta nie ma prawdziwie boskiej doskonałej miłości, nie rodzi owoców życia, lecz śmierci. Trzeba więc, aby korzeń tego drzewa, to jest upodobanie duszy, tkwił i żywił się w kole prawdziwego poznania siebie. Poznanie to siebie jest zjednoczone ze mną ... To poznanie siebie i mnie w sobie jest i znajduje się na ziemi prawdziwej pokory.



[t. 1, s. 49]

Owoce miłości w życiu duszy


Drzewo miłości żywi się więc pokorą; drzewo to puszcza z boku latorośl prawdziwej roztropności. Rdzeniem tego drzewa miłości jest cierpliwość, która jest pewnym znakiem mej obecności w duszy i zjednoczenia tej duszy ze mną.



[t. 1, s. 49n]

'Lubię mało słów, a dużo uczynków'


'Co mogłabym uczynić - rzekłaś - by cierpieć dla ciebie?' Odpowiedziałem ci w duchu twoim mówiąc: 'Jam jest ten, co lubi mało słów, a dużo uczynków'. Pragnę licznych uczynków mężnego cierpienia, wyniku cierpliwości i innych cnót wewnętrznych duszy, które wszystkie są czynne i przynoszą owoc łaski.



[t. 1, s. 50]

Cel i środki


Ja, który jestem nieskończony, żądam czynów nieskończonych, to jest nieskończonej miłości. Chcę, aby czyny pokutne i inne ćwiczenia cielesne były używane jako środki i nie zajmowały w upodobaniu głównego miejsca.



[t. 1, s. 52]

Prawdziwa wartość czynów


Nikt nie powinien wydawać sądu, że ten, co gorliwie umartwia swe ciało wielkimi pokutami, jest doskonalszy od tego, który to czyni w mniejszym stopniu; bo, jak ci rzekłem, nie na tym polega cnota ani zasługa. ... Lecz cnota mieszka cała w miłości, zaprawionej światłem prawdziwej roztropności. Bez miłości jest niczym.



[t. 1, s. 52]

Cel nie uświęca złych środków


Gdyby jeden jedyny grzech wystarczył, aby ocalić cały świat od piekła lub dokonać wielkiego czynu, nie byłoty to miłością uporządkowaną przez roztropność, lecz pozbawioną rozsądku, bo nie wolno stać się winnym grzechu, nawet dla spełnienia czynu wielkiej cnoty lub przyniesienia korzyści bliźniemu.



[t. 1, s. 53]

Miłość bliźniego zaczynać od siebie


Miłość winno się zaczynać od siebie, inaczej pożytek bliźniego nie byłby doskonały. Bo kiedy w duszy nie ma doskonałości, wszystko, co ona czyni dla siebie i dla bliźnich, jest niedoskonałe.



[t. 1, s. 53]

Wymiar społeczny doskonałości duszy


Kiedy w duszy nie ma doskonałości, wszystko, co ona czyni dla siebie i dla innych, jest niedoskonałe. Nie godzi się, aby dla zbawienia stworzeń, które są skończone i stworzone przeze mnie, obrażano mnie, który jestem dobrem nieskończonym. Wina ta byłaby daleko cięższa i większa, niż owoc, który by z niej wyniknął.



[t. 1, s. 55]

Skuteczność pokuty


Cierpienie czyni zadość wtedy, gdy zjednoczone jest z miłością - nie mocą jakiegoś czynu pokuty, który można spełnić, lecz mocą samej miłości i żalu za popełniony grzech. Miłość tę zdobywa się światłem rozumu, sercem szczerym i szczodrobliwym, mającym za przedmiot tylko mnie, który jestem samą miłością.Wyjaśniłem ci to, abyście, ty i inni słudzy moi, wiedzieli, w jakiej mierze i w jaki sposób winniście czynić ofiarę dla mnie z siebie; ofiarę, mówię, czynności zewnętrznej tak złączoną z ofiarą umysłu, jak jest złączone naczynie z wodą, które ofiaruje się Panu. Wody bez naczynia nie można bypodać i byłoby Panu niemiło, gdyby mu podano naczynie bez wody.



[t. 1, s. 57]

Cierpienie a rozwój Kościoła


Im obfitsze będzie udręczenie w mistycznym ciele świętego Kościoła, tym bardziej obfitować on będzie w słodycz i pociechy. Słodyczą tą będzie poprawa mych sług i pasterzy, którzy są wonnyi kwiatami chwały. Oni to oddają cześć i chwałę imieniowi memu, wznosząc woń cnoty ugruntowanej w prawdzie. Będzie to poprawa moich sług i pasterzy. Lecz owoc Kościoła, mej oblubienicy, nie potrzebuje poprawy, gdyż nie zmniejsza się on ani psuje nigdy przez błędy sług.



[t. 1, s. 60]

Człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Trójcy


[Stworzyłaś człowieka], Trójco wieczna, chcąc, aby człowiek uczestniczył w tobie całej, wzniosłej i wiecznej Trójcy. Dałeś mu pamięć, aby zachował dobrodziejstwa twoje, i przez nią uczestniczył w twej mocy, Ojcze wieczny. Dałeś mu rozum, aby widząc twą dobroć, poznał ją i uczestniczył w mądrości Jednorodzonego Syna twojego. I dałeś mu wolę, aby mógł kochać to, co rozum widzi i poznaje z prawdy twojej, i uczestniczyć w zmiłowaniu Ducha Świętego.



[t. 1, s. 61]

Pochwała Wcielenia


O przepaści miłości! Któreż serce może się obronić, aby nie pęknąć na widok Wysokości, co zstąpiła do takiej niskości, jaką jest człowieczeństwo nasze? Jesteśmy obrazem twoim, a Ty obrazem naszym, przez zjednoczenie, którego dokonałeś w człowieku, ukrywając wieczną boskość pod nędzną chmurą zepsutej gliny Adama. Co było tego przyczyną? Miłość. Ty, Bóg, stałeś się Człowiekiem, a Człowiek stał się Bogiem. Przez tę miłość niewysłowioną proszę cię i nalegam, abyś uczynił miłosierdzie stworzeniom twoim.



[t. 1, s. 68]

Przywrócenie piękności Kościołowi


Weź więc twe łzy, twój pot, czerp je ze źródła mej boskiej miłości i z innymi sługami moimi obmyj tymi łzami oblicze oblubienicy mojej. Obiecuję ci, że tym sposobem będzie przywrócona piękność jej. Nie miecz, nie wojna, nie gwałt przywróci jej piękność, lecz pokój, pokorna i ciągła modlitwa, poty i łzy, wylane przez niezaspokojone pragnienie sług moich.Tak spełnisz swe gragnienie wielkiego cierpienia; rzucać będziecie światło cierpliwości waszej w ciemności niegodziwych ludzi tego świata. I nie bójcie się, że świat prześladować was będzie, bo ja będę z wami i w żadnej sprawie nie zawiedzie was opatrzność moja.



[t. 1, s. 73]

Potęga modlitwy


Zaprawdę, dusza ta pamiętała dobrze naukę, którą dała jej Prawda, aby zawsze poznawała siebie i dobroć Boga dla niej, jak i lekarstwo, potrzebne dla uleczenia całego świata, dla uciszenia boskiego gniewu i boskiego sądu, to jest pokorne, ciągłe i święte modlitwy



[t. 1, s. 74]

Katarzyna prosi za swojego spowiednika


Bóg, odpowiadając na jej trzecią prośbę, to jest o głód zbawienia ojca jej duszy, rzekł: - Córko, chcę, aby on sam starał się podobać mnie, Prawdzie, przez głód zbawienia dusz i wielką gorliwość. Lecz tego nie mógłby osiągnąć ani on, ani ty, ani nikt inny bez licznych prześladowań, w miarę tego, jak wam ich użyczę, o czym ci rzekłem powyżej.Jeśli pragniecie widzieć mą chwałę w świętym Kościele, winniście więc począć miłość i wolę znoszenia cierpienia z prawdziwą cierpliwością. Po tym poznam, że on i ty i inni słudzy moi szukacie chwały mej naprawdę. Wtedy będzie on najdroższym synem moim i spocznie, on i inni, na piersi Jednorodzonego Syna mojego, którego uczyniłem mostem, abyście wszyscy po nim mogli dojść do celu swego i otrzymać owoc wszystkich swych trudów zniesionych dla miłości mojej. Cierpcie więc mężnie



[t. 1, s. 77]

Nasz konieczny udział w naszym zbawieniu


Prawda wieczna ukazała tej duszy, że stworzyła nas bez nas, lecz że nie zbawi nas bez nas. Bóg chce, abyśmy przez wolną wolę i wolny wybór używali danego nam czasu na pełnienie prawdziwych cnót



[t. 1, s. 81]

Oczyszczenia bierne gorliwych


Wiesz, jakiego sposobu używam, kiedy słudzy moi gorliwie przestrzegają nauk słodkiego Słowa miłości? Oczyszczam ich, aby przynosili obfity owoc, i aby owoc ich był udany, a nie dziczał. ... Sługi moje, które trwają we mnie, oczyszczam przez liczne udręczenia, aby rodzili liczniejsze i lepsze owoce i przez to dowiedli swej cnoty. Tych zaś, którzy nie przynoszą owocu, obcinam i rzucam w ogień, jak rzekłem



[t. 1, s. 81]

Praca nad sobą i jej wymiar społeczny


Prawdziwymi rolnikami są ci, co uprawiają dobrze duszę swoją, plewiąc z niej wszelką miłość własną i odwracając we mnie ziemię uczucia swego. Żywią tak i rozwijają nasienie łaski, które posiedli na chrzcie świętym. Uprawiając duszę swoją, uprawiają też duszę bliźniego i nie mogą uprawiać jednej bez drugiej. Wiesz już, co ci rzekłem, że każde dobro i zło popełnia się poprzez bliźniego



[t. 1, s. 81n]

Wymiar społeczny rozwoju wewnętrznego


Pamiętaj, że każde stworzenie obdarzone rozumem ma swoją winnicę związaną bezpośrednio z winnicą bliźniego. Obie są tak zjednoczone, że nikt nie może czynić dobrze lub źle sobie, nie czyniąc dobrze lub źle bliźniemu



[t. 1, s. 82n]

Miejsce w Bożych planach


Chcę więc, abyście byli prawdziwymi robotnikami i z wielką gorliwością pomagali uprawiać dusze w mistycznym ciele świętego Kościoła. Po to was wybieram, bo chcę uczynić miłosierdzie światu, za który tak bardzo mnie prosisz



[t. 1, s. 83]

Uwielbienie miłości Bożej


O przepaści miłości! Więc oszalałeś dla stworzeń twoich, jak gdybyś bez nich nie mógł żyć, choć jesteś Bogiem naszym i niczego ci od nas nie trzeba. Dobro nasze nie dodaje nic twojej wielkości, bo jesteś niezmienny. Złość nasza nie może ci szkodzić, bo jesteś najwyższą i wieczną dobrocią! Cóż cię skłania do tak wielkiego miłosierdzia? Miłość, a nie zobowiązanie, jakie masz względem nas, ani pożytek, jaki masz z nas, bo jesteśmy zbrodniarzami i złymi dłużnikami



[t. 1, s. 83]

Prosta zasada zastępstwa w odpowiedzialności za grzech


Jeśli dobrze rozumiem, najwyższa i wieczna Prawdo, ja jestem winna, a ty zostałeś ukarany za mnie



[t. 1, s. 86]

Cel stworzenia


Wszystkie rzeczy są stworzone na użytek człowieka: więc uczynione są na to, aby służyły i zaradzały potrzebom stworzeń rozumnych. Stworzenie obdarzone rozumem stworzone zostało nie dla tych rzeczy, lecz dla mnie, aby mi służyło całym sercem i całą duszą swoją



[t. 1, s. 95]

Dwie drogi i konieczność naszego wstawiennictwa


Zaklinam was, najdroższe dzieci moje, abyście szli mostem, a nie pod nim, bo nie jest to droga prawdy; jest to droga kłamstwa; idą nią niegodziwi grzesznicy, o których ci powiem. To są ci grzesznicy, za których proszę was, abyście się do mnie modlili, za których żądam od was łez i postów, aby otrzymali ode mnie miłosierdzie



[t. 1, s. 99]

Grzesznik


Uczyniłem ich drzewami miłości przez życie łaski, którą otrzymali na chrzcie świętym, a oni stali się drzewami śmierci, gdyż są martwi. ... Wiesz, gdzie tkwi korzeń tego drzewa? W wyniosłości pychy, która żywi ich zmysłową miłość własną. Rdzeniem jego jest niecierpliwość, odroślą nieroztropność. Oto cztery główne występki: zabijają one duszę tego, którego nazwałem drzewem śmierci, bo nie czerpie życia z łaski. Wewnątrz drzewa żywi się robak sumienia, lecz człowiek póki żyje w grzechu śmiertelnym, czuje go mało, oślepiony miłością własną



[t. 1, s. 100]

Grzech nieczysty


Tak wielka jest nędza tych grzeszników [, którzy tarzają się ciałem i duchem jak świnie w błocie rozkoszy cielesnych], że nie tylko ja, który jestem samą czystością, znieść ich nie mogę, lecz nawet diabli, których stali się przyjaciółmi i sługami, nie mogą patrzeć na popełnianie tak wielkiej sprośności.Żaden grzech nie jest tak obrzydliwy i nie gasi bardziej światła rozumu człowieka. Sami filozofowie - nie przez światło łaski, której nie mieli, lecz przez światło, które im dała natura - poznali, że grzech ten zaciemnia umysł, i przeto przestrzegali czystości i wstrzemięźliwości, by lepiej się oddawać studiom



[t. 1, s. 109]

Wzgarda miłosierdziem Bożym


Oto grzech niewybaczalny, ani w tym życiu, ani w przyszłym. Dusza odtrąciła miłosierdzie moje, wzgardziła nim i grzech ten jest cięższy, niż wszystkie inne grzechy, które popełniła.Toteż rozpacz Judasza była bardziej obraźliwa dla mnie i boleśniejsza dla Syna mego, niż jego zdrada.Więc dusza jest oskarżona za ten fałszywy sąd, że uważała grzech swój za większy, niż moje miłosierdzie i przeto jest karana z szatanami i dręczona wiecznie z nimi



[t. 1, s. 109n]

Trzy główne występki


Jak wiesz, są trzy główne występki: pierwszym jest miłość własna, z której wypływa drugi, wysokie mniemanie o sobie, a z niego rodzi się trzeci, to jest pycha z niesprawiedliwością, okrucieństwem i wszystkimi innymi niegodziwymi i nieczystymi grzechami, które z nich wynikają



[t. 1, s. 114]

Czemu potępiony bogacz chciał napomnieć żyjących braci?


Uczynił to, gdyż był najstarszy z nich i wychował ich w niegodziwościach, w których żył. Tak, był przyczyną ich potępienia i widział, że pogorszy się jego kara, gdy będą dzielić z nim męki tam, gdzie dusze trawią się wiecznie nienawiścią, bo w nienawiści skończyło się ich życie



[t. 1, s. 114]

O śmierci i miłości


Dusza sprawiedliwa, która kończy życie w miłości, związana jest miłością. Nie może wzrastać w cnocie, bo minął czas. Lecz może zawsze kochać tą miłością, z jaką przychodzi do mnie i tą miarą będzie jej odmierzone. Zawsze pragnie mnie, i zawsze mnie kocha, i pragnienie jej nie jest nigdy daremne; czuje głód i jest nasycona; nasycona czuje jeszcze głód; i unika w ten sposób niesmaku przesytu, jak i męki głodu



[t. 1, s. 114n]

Radość zbawionych


W miłości radują się wybrani moi wiecznym widokiem moim; uczestniczą w dobru, które mam w sobie i którego udzielam każdemu wedle miary jego; tą miarą jest stopień miłości, z jaką przyszli do mnie. Ponieważ trwali w miłości mojej i w miłości bliźniego i są zjednoczeni przez miłość czy to ogólną, czy szczególną, które wypływają z tejże samej miłości.Radują się i weselą, poza dobrem, które wszyscy posiadają wspólnie, również szczęściem innych, uczestnicząc przez miłość w dobru bliźniego. Święci radują się i weselą z aniołami, wśród których są umieszczeni wedle stopni i jakości cnót, jakie głównie uprawiali na świecie, związani z sobą węzłem miłości. Uczestniczą też szczególnie w szczęściu tych, których kochali czulej na ziemi, osobliwą miłością. Przez miłość tę wzrastali w łasce i cnocie i pobudzali jeden drugiego do stwierdzania chwały i sławy imienia mego w sobie i w bliźnim



[t. 1, s. 115]

Wymiar wspólnotowy radości zbawionych


Gdy dusza odchodzi do życia wiecznego, wszyscy uczestniczą w dobru tej duszy, jak i ta dusza w dobru wszystkich. Nie, aby ich czy jej czara mogła się zwiększyć, lub też musiała być dopełniona, boiwem jest pełna i zwiększyć się nie może, lecz czują radość, upojenie, zachwyt, wesele, które odświeżają się w nich na widok tej duszy. Widzą, że przez moje miłosierdzie wzniesiona została w pełni łaski, radują się we mnie dobrem tej duszy, które otrzymała przez moją dobroć



[t. 1, s. 116]

Pragnienia zbawionych


Wszystkie pragnienia ich wołają w obliczu moim o zbawienie całego świata



[t. 1, s. 116]

Zjednoczenie woli zbawionych


Wola ich tak bardzo jest zjednoczona z moją, że gdy ojciec lub matka widzą syna w piekle, gdy syn widzi w piekle ojca i matkę, nie martwią się tym, są nawet radzi, widząc, że są ukarani, jako nieprzyjaciele moi



[t. 1, s. 116]

Pragnienia zbawionych


Pragnieniem błogosławionych jest widzieć chwałę moją w was, podróżnych pielgrzymach, którzy zawsze biegniecie do kresu śmierci. Pragnąc chwały mojej, pragną zbawienia waszego, przeto zasze modlą się do mnie za was. Pragnienie to spełniam choć tam [=przynajmniej tam], gdzie wy, ciemni nie wierzgacie przeciwko miłosierdziu memu.Pragną też odzyskać swe ciało. Choć nie posiadają go obecnie, nie martwią sie tym, radują się z góry pewnością, że posiądą je kiedyś. To, że go obecnie nie posiadają, nie smuci ich i nie umniejsza ich szczęśliwości. Nie doznają z tego powodu cierpienia



[t. 1, s. 117]

Ciało a szczęśliwość wieczna


Nie myśl, że szczęśliwość ciała po zmartwychwstaniu, przysporzy szczęśliwości duszy. Wynikałoby z tego, że dopóki dusza jest oddzielona od ciała, posiada szczęśliwość niedoskonałą. To być nie może, gdyż nie brak jej niczego do doskonałości. Nie ciało czyni duszę szczęśliwą, lecz dusza darzy ciało szczęśliwością; ona wzbogaci je własną obfitością, gdy w ostatni dzień sądu przyodzieje się własnym ciałem, które zrzuciła



[t. 1, s. 117]

Właściwości ciała po zmartwychwstaniu


Jak dusza jest nieśmiertelna, jak została utrwalona i ustalona we mnie, tak ciało przez to zjednoczenie, staje się nieśmiertelne; straciwszy są ciężkość, staje się subtelne i lekkie. Tedy wiedz, że ciało, przyjęte do chwały, przeszłoby przez mur; ani ogień ani woda nie wyrządzi mu szkody; nie swą własną siłą, lecz siłą pochodzącą z duszy, będącą darem mej łaski, udzielonym przez mą niewysłowioną miłość, która kazała mi ją stworzyć na obraz i podobieństwo moje



[t. 1, s. 117n]

Ciało po zmartwychwstaniu


Niczego nie brak im do szczęśliwości, dusza jest pełna w sobie; ciało będzie uczestniczyć w tej szczęśliwości, jak ci rzekłem. Cóż ci rzec o dobru, którego doznawać będą ciała uwielbione w uwielbionym człowieczeństwie Jednorodzonego Syna mojego, dającym wam pewność waszego zmartwychwstania. Radować się będą na widok jego ran zawsze świeżych, na widok blizn zawsze otwartych w jego ciele, które wołają ustawicznie o miłosierdzie dla was do mnie, najwyższego i wiecznego Ojca. Wszyscy weselić się będą podobieństwem z nim



[t. 1, s. 122]

Pokusa jest dla zwyciężania jej


Umieściłem go [diabła] w tym życiu, iżby kusił stworzenia moje, nie aby stworzenia moje zostały zwyciężone, lecz aby triumfowały nad nim i otrzymały ode mnie chwałę zwycięstwa, dowiódłszy w sobie cnoty. Nikt nie powinien się bać walki z diabłem, czy jego pokusy, bo uczyniłem wszystkich silnymi. Dałem im męstwo woli, umocnionej w krwi Syna mojego. Woli tej żaden diabeł, ani żadna moc stworzona nie może zmienić. Jest ona wasza, tylko wasza, dana przeze nmie wraz z jej wolnością



[t. 1, s. 123]

Pokusa a grzech


Jeśli człowiek nie wydaje diabłu tego miecza woli, to jest, jeśli nie przystaje na pokusy i nalegania jego, nigdy pokusa nie dotknie go i nie uczyni winnym grzechu. Raczej umocni go ona, otwierając oko umysłu jego, aby widział miłość moją, która pozwala mu poznać, że tylko z miłości dopuszczam was kusić - dla doprowadzenia was do cnoty i wypróbowania jej



[t. 1, s. 123]

Pożytek pokusy


Do cnoty dochodzi się jedynie przez poznanie samego siebie i przez poznanie mnie. Poznanie to zdobywa się przede wszystkim w czasie pokusy



[t. 1, s. 123n]

Poddanie się w pokusie


Jakaż to głupota człowieka, który sam czyni się słabym, gdy ja uczyniłem go silnym, i oddaje się w ręce diabłów



[t. 1, s. 124]

Dobre życie przygotowaniem godnej śmierci


Inaczej sprawiedliwi, którzy żyli w miłości i umierają w miłości. Gdy nadejdzie koniec życia, jeśli żyli dobrze w cnocie, oświeceni światłem wiary, widzą okiem wiary i doskonałą nadzieją w krew Baranka dobro, które im przygotowałem, i obejmują je ramionami miłości, ściskając miłośnie mnie, najwyższe i wieczne dobro, w tej chwili śmierci. Tak kosztują życia wiecznego, zanim dusza rozłączy się z ciałem.Inni, którzy przeżyli życie swoje i doszli do chwili śmierci z miłością, jako że nie osiągnęli tak pełnej doskonałości, bo posiadają ją niedoskonale, ci dostępują miłosierdzia mojego przez to samo światło wiary i nadziei, które mieli doskonali. Z powodu swej niedoskonałości chwytają się miłosierdzia mego, uważając, że miłosierdzie moje jest większe, niż ich winy



[t. 1, s. 125]

Diabeł łowi pozorami dobra


Diabeł zaprasza ludzi do wody śmierci, jedynej jaką posiada; oślepia ich rozkoszami i zaszczytami świata; na wędkę przyjemności chwyta ich pozorem dobra. W inny sposób nie mógłby tego uczynić; ludzie schwytać by się nie dali, gdyby nie znajdowali tam czegoś dobrego lub przyjemnego, bo dusza z natury swojej zawsze pragnie dobra



[t. 1, s. 128]

Szczęście zbawionych


Czy wiesz, na czym głównie polega szczęśliwość błogosławionych? Na tym, że mają wolę pełną tego, czego pragną. Pragną mnie, a pragnąc mnie, posiadają mnie i kosztują mnie bez przeszkody



[t. 1, s. 129]

'Bądź wola Twoja'


Słudzy moi, widząc mnie, poznają; poznając mnie, kochają; i kochając mnie unicestwiają i zatracają swą wolę własną. Straciwszy wolę swoją, przywdziewają moją, a ja nie chcę niczego prócz waszego uświęcenia



[t. 1, s. 130]

Pokusy i doświadczenia


Jeśli pozwalam diabłu dręczyć ich, dopuszczając liczne pokusy dla wypróbowania ich cnót, jak ci rzekłem powyżej, oni opierają się wolą, którą umocnili we mnie; uniżają się i uważając za niegodnych pokoju i spoczynku ducha, uznają, że zasłużyli na tę mękę i przechodzą ją z weselem i poznaniem siebie, nie czując przygnębienia.Gdy przyjdzie udręczenie ze strony ludzi, czy choroba, czy ubóstwo, czy utrata stanowiska w świecie, czy śmierć dzieci lub innych stworzeń, które się bardzo kocha (a wszystko to są ciernie, które zrodziła ziemia po grzechu), oni przyjmują wszystko ze światłem rozumu i wiary świętej, patrząc tylko na mnie, który jestem najwyższym Dobrem i mogę chcieć tylko dobra; i dopuszczam to dla ich dobra, z miłości, nie z nienawiści



[t. 1, s. 135]

Jak posiadać bogactwa?


Posiadając bogactwa świata, należy je posiadać z pokorą, a nie z pychą; jako rzecz pożyczoną, a nie własną, jako rzecz daną wam na użytek przez moją dobroć. Posiadacie je o tyle, o ile wam je daję; zachowujecie je o tyle, o ile wam je pozostawiam, a o tyle je wam pozostawiam i daję, o ile widzę, że służą dla waszego zbawienia. Tak powinniście ich używać. Używając ich w ten sposób, człowiek chowa przykazanie, kochają mnie ponad wszystko i bliźniego jak siebie samego



[t. 1, s. 136]

Posiadanie przez nie zobowiązanych do ubóstwa


Każda rzecz jest dobra, doskonała, stworzona przeze mnie, który jestem najwyższą Dobrocią, uczyniona, aby służyła mym stworzeniom obdarzonym rozumem, lecz nie po to, aby stworzenia moje stały się sługami i niewolnikami uciech światowych. Ci, którzy nie pragną dojść do wielkiej doskonałości i chcą zachować dobra, winni posiadać je jako ich panowie, nie jako słudzy



[t. 1, s. 136n]

Bóg nie zważa na osoby, Wola Boża


Nie zważam na osoby, ani ich stanowiska, tylko na święte pragnienia. W każdym stanie, który człowiek wybiera, jedno jest ważne: aby miał dobrą i świętą wolę, zgodną z wolą moją. Lecz kto tak wytrwa w swym stanie? Ten, co odrzucił jad przez nienawiść własnej zmysłowości i przez miłość cnoty. Odrzuciwszy jad nieuporządkowanej woli i uporządkowawszy ją miłością i świętą bojaźnią wobec mnie, człowiek może obrać i posiadać stanowisko, jakie chce, i w każdym będzie zdolny zdobyć życie wieczne



[t. 1, s. 137]

Jad zmysłowości, który daje śmierć wieczną


Jak trucizna sprawia ból ciału i w końcu je zabija, jeśli człowiek nie zdoła wyrzucić jej z siebie, tak samo skorpion przywiązania do świata i rzeczy doczesnych



[t. 1, s. 138]

Poczucie nasycenia


Tylko wola zadaje mękę człowiekowi. Ponieważ słudzy moi wyzbyli się swojej woli, by przyoblec się moją, nie czują męki naprawdę przygnębiającej i są nasyceni, gdyż czują mą obecność w swej duszy przez łaskę. Lecz ci, którzy mnie nie posiadają, nie mogą być nasyceni, choćby posiedli cały świat: gdyż rzeczy stworzone są mniejsze niż człowiek; są bowiem stworzone dla człowieka, nie człowiek dla nich. Nie mogą więc być przez nie nasyceni. Tylko ja moge ich nasycić. Przeto ci biedacy, tkwiąc w takiej ślepocie, zawsze są głodni; nigdy się nie mogą nasycić, ciągle pożądają tego, czego nie mogą posiąść, bo nie proszą o to mnie, który mogę im to dać



[t. 1, s. 141]

Pedagogiczny cel cierpień i przeciwności


Zsyłam udręczenia światowe, aby nauczyć duszę, że celem jej nie jest to życie, że rzeczy ziemskie są niedoskonałe i przemijające, że ja sam jestem jej celem, którego powinna pragnąć i do niego dążyć



[t. 1, s. 142]

Wytrwałość


Każda sprawa cnotliwa wymaga wytrwałości; bez wytrwałości nikt nie dojdzie do celu pragnienia swego, nie osiągnie kresu, dla którego zaczął działać. Bez wytrwałości nie dojdzie się nigdy do tego, czego się szuka, bez wytrwałości nie spełni się nigdy swego pragnienia



[t. 1, s. 143]

Głupia nadzieja


Głupia i zarozumiała nadzieja jest pokładana w miłosierdziu, które się nieustannie obraża



[t. 1, s. 144]

Wszystko jest celowe


Tak wielka jest dobroć Boga, iż nie umieścił niczego w tym życiu, co by było przeszkodą dla zbawienia człowieka, w jakimkolwiekby stanie on się znajdował. Wszystko jest dla nabywania i próbowania cnoty



[t. 1, s. 145]

Miłość własna


Każde zło ma swoje źródło w miłości własnej, a miłość ta jest chmurą, która zasłania światło rozumu i gasi w nim światło wiary. Tracąc jedno, traci się i drugie



[t. 1, s. 146]

Miłość siłą napędową


Dusza nie może żyć bez miłości - zawsze chce coś kochać, gdyż jest utworzona z miłości i przez miłość ją stworzyłem



[t. 1, s. 151n]

Jak porzucić grzech i dojść do wody żywej


Chcąc ruszyć w drogę, winniście przede wszystkim pragnąć. Bo tylko ci, którzy pragną, są zaproszeni, wedle słów: Kto pragnie, niech przyjdzie do mnie, a pije.Kto nie pragnie, nie wytrwa w drodze; znuży się trudem, albo się zatrzyma dla przyjemności. Nie chce mu się nieść naczynia, którym by mógł czerpać, ani stara się o towarzystwo, jakiego mu trzeba



[t. 1, s. 153n]

Cierpliwość i opanowanie owocami zjednoczenia z Bogiem


Wiesz, że naczynie puste odbrzmiewa, gdy się je potrąci, lecz gdy jest pełne nie dzieje się tak. Kiedy pamięć pełna jest światła rozumu, a wola pełna miłości, to choć dotkną lub potrącą ją utrapienia czy rozkosze świata, ona nie odbrzmiewa nieuporządkowaną wesołością lub niecierpliwością, gdyż pełna jest mnie, który jestem wszelkim dobrem



[t. 1, s. 154n]

Potrzeba i cel wyrzucenia z serca rzeczy przemijających


Serce jest małym naczyniem, które nie może pozostawać próżne. Zaledwo opróżni się je z rzeczy przemijających, natychmiast napełnia się powietrzem, to jest niebiańską i słodką miłością boską, która doprowadza do wody łaski. Doszedłszy do niej dusza przechodzi przez bramę Chrystusa ukrzyżowanego i kosztuje wody żywej, napawając się mną, który jestem morzem pokoju.[Warunki, o których mowa wcześniej: uporządkowana pamięć, rozum i wola, pragnienie chwały Bożej i zbawienia siebie i bliźniego.]"

[t. 1, s. 156]

Naśladowanie Chrystusa


Drogą Chrystusa ukrzyżowanego trzeba iść z wytrwałością aż do śmierci. Tak postępować winni wszyscy, w jakimkolwiekby człowiek trwał stanie. Żaden stan nie wytłumaczy go, że tak czynić nie może lub czynić nie powinien. Może tak czynić i powinien tak czynić. Jest to obowiązek każdego stworzenia obdarzonego rozumem



[t. 1, s. 160]

Kara za grzechy


Sprawiedliwość moja nie karze natychmiast w tym życiu, jak w starożytności było ustanowione i zarządzone w zakonie mojżeszowym: karać natychmiast po popełnieniu grzechu. Teraz tak nie jest; nie trzeba więc bojaźni służalczej. Nie dlatego, żeby wina nie powinna być karana, lecz kara jest odroczona do życia przyszłego, gdy dusza będzie oddzielona od ciała, o ile winny sam nie ukarze winy w tym życiu przez skruchę doskonałą



[t. 1, s. 162]

Służący Bogu z miłości niedoskonałej


Czy wiesz, co wskazuje na niedoskonałość ich miłości? Gdy są pozbawieni pociechy, którą znajdują we mnie, miłość ta nie wystarcza im i nie może ich podtrzymać. Słabnie i oziębia się często względem mnie, kiedy chcąc wyćwiczyć ich w cnocie i dźwignąć z niedoskonałości, odbieram im pociechy duchowe i zsyłam im walki i przeciwności. Czynię to jednak, by doszli do doskonałego poznania siebie i uświadomili sobie, że są niczym i żadnej łaski nie posiadają od siebie. Przeciwności winny ich doprowadzić do szukania ucieczki we mnie, do uznania we mnie swego dobroczyńcy, do przywiązania się do mnie przez prawdziwą pokorę. W tym celu odbieram im nie łaskę, lecz pociechę, którą im dałem



[t. 1, s. 164]

Amor servilis i amor filialis


I ja też kochać ich będę miłością synowską, bo jaką miłością jestem kochany, taką odpłacam. Jeśli kochacie mnie, jak sługa pana, ja kochać was będę jak Pan, oddając wam należność według zasługi waszej, lecz nie objawię się wam sam. Tajemnice wyjawia się przyjacielowi, bo jest się jednym z przyjacielem swoim



[t. 1, s. 165]

Droga od miłości najemnej do miłości synowskiej


Jednak sługa może wznieść się przez cnotę swoją i miłość, którą żywi dla Pana, tak, że staje się najdroższym jego przyjacielem. Tak dzieje się z mymi sługami. Dopóki trwają w miłości najemnej, nie objawiam się im sam. Jeśli wstydzą się swej niedoskonałości, jeśli miłują cnotę, jeśli z nienawiścią wyrywają korzeń duchowej miłości własnej, jeśli wstępując na stolicę sumienia swego i odwołując się do rozumu, nie cierpią w swym sercu poruszeń służalczej bojaźni i najemnej miłości, lecz uszlachetniają je światłem najświętszej wiary, jeśli tak czynią, będą mi mili i zdobędą mą miłość przyjacielską



[t. 1, s. 165]

Sposoby objawiania się Boga duszy


Wiesz, w jaki sposób sam objawiam się duszy, która mnie kocha prawdziwie, idąc za nauką tego słodkiego Słowa miłości? Rozmaicie objawiam moc moją duszy, wedle pragnienia, które żywi.Dokonuję trzech zasadniczych objawień. Pierwsze: kiedy objawiam uczucie mej miłości za pośrednictwem Słowa, Syna mego. To uczucie miłości objawia się w Krwi wylanej z tak wielkim ogniem ukochania. Miłość ta objawia się w dwojaki sposób: jeden ogólny, wobec ludzi zwykłych, to jest wobec tych, którzy trwają w miłości zwykłej. Objawia się tym, świadcząc im wyraźnie miłość moją w licznych i różnych dobrodziejstwach, które otrzymują ode mnie. Drugi sposób szczególny dotyczy tych, którzy się stali mymi przyjaciółmi. Poza objawieniem zwykłej miłości ci kosztują i zaznają i próbują i doświadczają mej miłości w głębi dusz swoich.Drugie objawienie mej miłości odbywa się w samej duszy, gdy objawiam się jej


sam przez uczucie miłości. Nie abym miał wzgląd na stworzenia - mam wzgląd tylko na święte pragnienie. Lecz objawiam się duszy z taką samą doskonałością, z jaką mnie ona szuka. Niekiedy objawiam się jej (a jest to drugi rodzaj objawienia w duszy), dając jej ducha prorockiego, odkrywając jej rzeczy przyszłe, i na różne inne sposoby, wedle potrzeby, którą widzę w tej duszy lub w innych stworzeniach.Niekiedy (jest to trzecie objawienie) dokonuję w ich umyśle obecności mojej Prawdy, Jednorodzonego Syna mego, na różne sposoby, zgodnie z pragnieniem i wolą duszy. Niekiedy szuka mnie ona w modlitwie, chcąc poznać potęgę moją, i czynię jej zadość pozwalając jej kosztować i doznawać mocy mojej. Niekiedy szuka mnie w mądrości Syna mego, i ja wysłuchuję ją, stawiając go jako przedmiot oku jej umysłu. Niekiedy szuka mnie w zmiłowaniu Ducha Świętego; i wtedy dobroć moja daje jej kosztować ognia mej boskiej miłości, pozwalając jej począć prawdziwe i rzeczywiste cnoty, ugruntowane w czystej miłości bliźniego."

[t. 1, s. 169]

W jaki sposób stać się przyjacielem Boga?


Najpierw dusza była niedoskonała, trwając w miłości służalczej, lecz przez ćwiczenie i wytrwałość dochodzi do miłowania uciech i własnej korzyści, znajdując we mnie radość i pożytek. Tą drogą idzie ten, co pragnie dojść do miłości doskonałej, to jest do miłości przyjacielskiej i synowskiej



[t. 1, s. 170]

Jak się odbywa przemiana przyjaciela w syna?


Oto tak. Każda doskonałość i każda cnota pochodzi z miłości, a miłość żywi się pokorą; pokora wynika z poznania i świętej nienawiści siebie samego, czyli własnej zmysłowości. Kto doszedł do tego, winien trwać i przebywać w celi poznania siebie. Tam dusza pozna miłosierdzie w Krwi Jednorodzonego Syna mego. Niech ściąga ku sobie przez swoje ukochanie boską moją miłość, niech ćwiczy się w tępieniu wszelakiej przewrotnej woli, czy to duchowej, czy doczesnej; niech ukrywa się w domu swoim, by płakać, jak uczynił Piotr i inni apostołowie po zaparciu się Syna mojego. [...]Tak dusza, która chciała lub chce wejść do doskonałości, powstawszy z grzechu śmiertelnego i poznawszy znów siebie, zaczyna płakać, z obawy kary; potem wznosi się do rozważania miłosierdzia mego, gdzie znajduje zadowolenie i korzyść. Lecz jest wciąż niedoskonała; i aby doprowadzić ją do doskonałości, po czterdziestu dniach, to jest po tych dwóch stanach, usuwam się od czasu do czasu od niej; nie odbierając łaski, a tylko poczucie mej obecności. [...]Aby podźwignąć duszę z niedoskonałości, odchodzę, pozbawiając ją pociechy, którą przedtem czuła. Gdy trwała w stanie grzechu śmiertelnego, a oddzieliła się ode mnie, a ja pozbawiłem jej łaski za jej grzech, gdyż zamknęła drzwi pragnienia. Słońce łaski znikło - nie z winy słońca, tylko z winy stworzenia, które zamknęło drzwi pragnienia. Lecz dusza poznała znów siebie, uświadomiła sobie ciemności swoje, otworzyła okno i wyrzuciła z siebie zgniliznę przez świętą spowiedź. Wtedy ja łaską wróciłem do duszy i jeśli dziś odchodzę od niej, nie odbieram jej mej łaski, lecz odczucie mej obecności. Czynię to, by skłonić ją do uniżenia się i do ćwiczenia się w szukaniu siebie w prawdzie, doświadczać ją w świetle wiary i uczyć roztropności. Jeśli kocha mnie bezwzględnie, żywą wiarą i nienawiścią siebie, raduje się nawet w czasie cierpienia, uważając się za niegodną pokoju i spoczynku ducha. To jest drugi z trzech warunków osiągnięcia doskonałości, który obiecałem ci wyłożyć.Oto co czyni dusza, gdy do niej doszła. Czując, że odszedłem od niej, nie ogląda się wstecz, lecz trwa z pokorą w swym ćwiczeniu i przebywa zamknięta w domu poznania siebie. Tam z wiarą żywą czeka przyjścia Ducha Świętego, to jest mnie, który jestem ogniem miłości. Nie czeka bezczynnie, lecz w czuwaniu i w ustawicznej i świętej modlitwie. Nie tylko w czuwaniu cielesnym, lecz w czuwaniu umysłowym. Aby oko umysłu nie zamykało się, lecz oświecone światłem wiary, czuwało nad wykorzenieniem z nienawiścią próżnych myśli z serca, nad rozbudzeniem uczucia mej miłości, nad poznawaniem, że nie chcę niczego innego, prócz uświęcenia duszy. To wam jest poświadczone przez Krew Syna mojego.Kiedy oko już czuwa nad poznaniem mnie i siebie, dusza modli się ustawicznie w skupieniu świętej i dobrej woli; ta ciągła modlitwa nie przeszkadza oddawać się modlitwie zewnętrznej w czasach przepisanych i określonych nakazem świętego Kościoła. Oto co czyni dusza, która odeszła od niedoskonałości i osiągnęła doskonałość. Aby ją osiągnęła, odchodzę od niej, nie łaską, lecz przez odczucie mej obecności.Odchodzę jeszcze dlatego, aby ujrzała i poznała swój błąd. Widząc się pozbawioną pociechy, czuje zgnębienie, czuje, że jest słaba, bezsilna, niewytrwała i odkrywa korzeń tego w duchowej miłości własnej. Jest to dla niej środek poznania siebie, dźwignięcia się ponad siebie, wstąpienia na stolicę sumienia swego, aby nie przepuścić uczucia, które by nie uległo poprawie przez naganę i stępienie korzenia miłości własnej nożem znienawidzenia tej miłości własnej i miłością cnoty



[t. 1, s. 173n]

Miłość Boga a miłość bliźniego


Żądam od was, abyście kochali mnie tą miłością, jaką Ja was kocham. Wprawdzie nie możecie tego uczynić, bo Ja pokochałem was, zanim byłem kochany i wszelka miłość, którą żywicie dla mnie, jest długiem, z którego się wywiązujecie, nie łaską, którą mi czynicie - podczas gdy miłość moja jest łaską, a nie powinnością. Więc nie możecie mi oddać miłości, której od was żądam; lecz dałem wam bliźniego, abyście czynili dla nie go to, czego dla mnie nie możecie uczynić, to jest kochać go przez łaskę, bez zastrzeżeń i bez oczekiwania jakiejś korzyści. Wtedy uznam, że czynicie dla mnie, co uczyniliście dla niego



[t. 1, s. 174n]

Miłość niedoskonała


Niedoskonale kocha ten, co kochając nawet miłością duchową, doznaje cierpienia i jest zgnębiony, gdy stworzenie, które on kocha, nie zdaje się odwzajemniać miłości jego lub kochać go tak, jak on zdaje się kochać; albo gdy widzi, że pozbawiony jest jego towarzystwa i pociechy, którą stąd czerpał; albo gdy czuje, że kocha ono kogo innego bardziej niż jego. ... Pije on ją [miłość] z naczynia poza źródłem, chociaż mógł ją zaczerpnąć we mnie. ... Wszystko wynika z tego, że korzeń duchowej miłości własnej nie był jeszcze całkowicie wyrwany.Często pozwalam duszy żywić tę miłość, aby poznała siebie i niedoskonałość swoją. Odbieram jej poczucie mej obecności, aby zamknęła się w domu poznania siebie, gdzie posiądzie wszelką doskonałość. Potem wracam do niej przez większe światło i tak głębokie zrozumienie mej prawdy, że poczytuje sobie odtąd za łaskę, mogąc zabić własną wolę dla mnie. I nie przestaj


e nigdy oczyszczać winnicy duszy swojej, wyrywać cierni myśli i układać kamieni cnót ugruntowanych w krwi Chrystusa, które znalazła w pochodzie przez most Chrystusa ukrzyżowanego, Jednorodzonego Syna mojego. Rzekłem ci, jeśli pamiętasz, że na moście, którym jest nauka mojej Prawdy, były kamienie te ugruntowane w mocy krwi jego, gdyż cnoty dają wma życie tylko przez skuteczność krwi jego."

[t. 1, s. 176]

Po czym poznaje się wiarę żywą?


Po wytrwałości w cnocie, po ustawicznym trwaniu w świętej modlitwie, bez względu na nic; bo nie wolno nigdy opuścić modlitwy, chyba że zmusza do tego obowiązek posłuszeństwa lub czyn miłosierdzia



[t. 1, s. 176]

Pokusy zniechęcające do modlitwy


Istotnie zdarza się często, że diabeł wybiera właśnie czas modlitwy, aby niepokoić duszę i napastować ją. Stara się w ten sposób zniechęcić ją do modlitwy, mówiąc często: - Modlitwa twa nic nie jest warta, bo nie powinnaś myśleć o niczym innym, ani zważać na nic innego, prócz tego, co mówisz. Diabeł poddaje jej takie myśli, aby doszła do zniechęcenia, zamętu ducha i zaniechania modlitwy. Bo modlitwa jest orężem, którym dusza broni się od wszelkich nieprzyjaciół, jeśli trzyma go ręka miłości i jeśli walczy nim ramię wolnej woli, kierowane światłem najświętszej wiary



[t. 1, s. 176n]

Pożytek modlitwy i potrzeba wytrwałości w niej


Wiedz, córko najdroższa, że dusza zdobywa wszystkie cnoty przez prawdziwą wytrwałość w pokornej, ustawicznej i wiernej modlitwie. Przeto powinna w niej trwać i nie opuszczać jej nigdy, ani dla ułud diabła, ani dla własnej ułomności, to jest, ani z powodu myśli, które ją nachodzą, ani z powodu poruszeń własnego ciała, ani z powodu pustych słów, które diabeł często kładzie na język ludzi, aby odstręczyć ją od modlitwy. Przez wszystko to powinna przejść w oparciu o cnotę wytrwałości; o jakże słodka jest dla duszy i jak miła dla mnie, święta modlitwa, odmawiana w celi poznania siebie i mnie, gdy oko umysłu otwarte jest na światło wiary, a serce pełne obfitości mej miłości! Miłość ta stała się wam widzialna przez widzialnego Jednorodzonego Syna mego, który okazał ją przez krew swoją



[t. 1, s. 177n]

Eucharystia - owocność na miarę pragnienia


Pokarm ten posila więcej lub mniej, według pragnienia tego, który go przyjmuje, w jakikolwiek sposób to czyni, sakramentalnie czy duchowo. Przyjmuje go sakramentalnie, kiedy przystępuje rzeczywiście do świętego sakramentu ołtarza, duchowo zaś, kiedy komunikuje się tylko przez pragnienie, bądź to pragnąc komunii, bądź to rozpamiętywując krew Chrystusa ukrzyżowanego, to znaczy, karmiąc się duchowo uczuciem mojej miłości, którą znajduje i której kosztuje we krwi, ponieważ, jak widzi, z miłości ta krew została wylana. Przeto upaja się, zapala się i syci się świętym pragnieniem, znajdując w sobie pełnię miłości nie tylko dla mnie, lecz i dla bliźniego. Gdzie zdobywa tę miłość? W celi poznania siebie przez świętą modlitwę



[t. 1, s. 178]

Modlitwa myślna a ustna


Ale, powiesz mi, czy należy porzucić modlitwę ustną dla modlitwy myślnej, do której zdaje ci się nie wszyscy są powołani? - Nie, lecz trzeba zachować miarę



[t. 1, s. 179]

Połączenie modlitwy ustnej z rozważaniem u niedoskonałych


Winna więc [dusza], aby nie popaść w bezczynność, póki jest jeszcze niedoskonała, oddawać się modlitwie ustnej, lecz nie oddzielać modlitwy ustnej od modlitwy myślnej. Kiedy wymawia słowa, niech stara się wznieść ducha swego i zwrócić go ku mej miłości, rozważając przy tym ogólnie swe błędy i rozpamiętywając krew Jednorodzonego Syna mojego, w której znajduje się szczodrobliwość miłości mojej i odpuszczenie swych grzechów. Niech czyni tak, a poznanie siebie i rozważanie swych błędów przypomną jej dobroć moją dla niej i pozwolą prowadzić dalej swe ćwiczenia z prawdziwą pokorą



[t. 1, s. 179]

Sposób rozważania swojej grzeszności


Nie chcę, aby [dusza] rozważała swe błędy poszczególnie, lecz tylko ogólnie, iżby duch jej nie kalał się wspomnieniem pewnych grzechów szpetnych. Nie chcę, powtarzam, aby rozważała te grzechy w ogóle i w szczegółach same, bez związku z pamięcią o krwi i wielkości miłosierdzia mego, aby nie doszła do rozterki. Gdyby poznanie siebie i myśl o swych grzechach nie były połączone z pamięcią o krwi i nadzieją miłosierdzia, trwałaby w tej rozterce. Ta rozterka, w którą wtrącił ją diabeł pod pozorem skruchy i żalu za grzechy, doprowadziłaby ją do potępienia wiecznego; bo nie znajdując podpory w ramieniu miłosierdzia mego, wpadłaby w rozpacz. Jest to jedna z najprzemyślniejszych ułud, którymi diabeł stara się oszukać sługi moje



[t. 1, s. 180]

Pycha i rozpacz diabła


Wiesz, że pycha diabła nie może znieść widoku pokornego ducha, tak samo jak wielkość mej dobroci i miłosierdzia mego, w których dusza prawdziwie pokłada nadzieję, jest nieznośna dla jego rozpaczy



[t. 1, s. 181n]

Odpowiedzi na pokusy diabelskie


[Na pokusę rozpaczy:] 'Wyznaję Stwórcy mojemu, że całe życie moje spędziłam w ciemnościach; lecz ukryję się w ranach Chrystusa ukrzyżowanego; skąpię się w krwi Jego; tak zmażę wszystkie nieprawości moje i radować się będę przez pragnienie, w moim Stwórcy'. ... Wtedy diabeł uciekł.[Na pokusę doskonałości:] 'O ja nieszczęśliwa! Jan Chrzciciel nie popełnił nigdy grzechu; był uświęcony w łonie matki, a jednak, czynił tak wielką pokutę! A ja, która popełniłam tyle błędów, nie zaczęłam nawet poznawać ich z płaczem i prawdziwą skruchą, chociaż wiedziałam, kim jest Bóg obrażony przeze mnie, a kim ja, która go obrażam'.Diabeł, nie mogąc znieść tej pokory ducha, ni nadziei w moją dobroć powiedział: 'Bądź przeklęta, nie znajdę na ciebie sposobu. Jeśli spycham cię w dół wprawiając cię w rozterkę, ty wznosisz się aż do miłosierdzia; jeśli wywyższam cię, ty zniżasz się aż do piekła przez p


okorę i nawet w piekle mnie ścigasz. Nie wrócę już do ciebie, bo zawsze mnie bijesz kijem miłości'."

[t. 1, s. 181n]

Dusze uparte w modlitwie ustnej


Niekiedy dusza jest tak ciemna, że jeśli postanowi sobie odmówić określoną modlitwę na głos, nie zwraca na mnie uwagi. Daremnie nawiedzam jej ducha w ten czy inny sposób. Już to zsyłam jej światło, aby poznała lepiej siebie i wzbudziła w sobie prawdziwy żal za grzechy; już to darzę ją mą miłością; niekiedy stawiam przed duchem jej, różnymi sposoby, obecność mej Prawdy, wedle tego, jak mi się podoba lub wedle tego, czego pragnęła sama dusza. Ale ona, ażeby wypełnić swoją liczbę (modlitw), nie dba o moje odwiedziny, które czuje w swym duchu, czyniąc to pod wpływem sumienności, a wyrzucając sobie, że przerwała, co rozpoczęła.Tak czynić nie powinna, jeśli nie chce być igraszką diabła. Skoro tylko poczuje w duchu bliskość odwiedzin moim, wedle różnych sposobów, o których ci mówiłem, winna natychmiast zaniechać modlitwy ustnej. Potem, gdy modlitwa myślna się skończy, dusza może, jeśl


i ma czas, podjąć na nowo to, co postanowiła ustnie odmówić. Jeśli czasu nie ma, niech się nie martwi, niech się nie smuci, niech nie zaprząta sobie tym myśli. Oto jak winna postępować.Wyjątek stanowi święte officium, które księża i zakonnicy obowiązani są odmawiać."

[t. 1, s. 183]

'Jaką miarą wy mierzycie' w modlitwie


Kto wnosi w to mało roztropności i nie trzyma się dostatecznie wskazanej miary, znajduje mało. Kto wnosi wiele, otrzymuje wiele. Im bardziej dusza stara się skupić uczucie swe i związać je ze mną przez światło umysłu, tym więcej poznaje. Kto więcej poznaje, więcej kocha, a więcej kochając, więcej kosztuje



[t. 1, s. 183]

Pragnienie - poznanie - kontemplacja


... Nie przez mnóstwo słów dochodzi się do modlitwy doskonałej, lecz przez pragnienie, wznosząc się ku mnie przez poznanie siebie i jednocząc ściśle te dwa poznania ze sobą. Tak dusza posiądzie jednocześnie modlitwę ustną i modlitwę myślną, bo one łączą się tak, jak życie czynne z życiem kontemplacyjnym



[t. 1, s. 184]

Modlitwa ustawiczna


Każdy, wedle stanu swego, winien współdziałać w zbawieniu dusz, zgodnie z zasadą świętej woli. Wszystko, co czyni, słowem lub czynem dla zbawienia bliźniego, jest czynną modlitwą, którą by, jak sądzę, sam odmówił w tym czasie na właściwym miejscu. Lecz nawet poza tą obowiązkową modlitwą, wszystko to, co czyni dla bliźniego lub dla siebie, wszystkie uczynki zewnętrzne, jakiekolwiekby one były, są modlitwą miłości



[t. 1, s. 185]

Istota błędu miłości niedoskonałej


Wiedz o tym, że jeśli sługa mój kocha mnie niedoskonale, szuka nie tyle mnie, ile pociechy, dla której mnie kocha



[t. 1, s. 186]

Radość z pomyślności a radość z pełnienia cnoty


Łudzą się. Dzieje się z nimi, jak z człowiekiem, który ma ogród. Człowiek ten upatruje przyjemność w przebywaniu w swoim ogrodzie i w uprawianiu ogrodu. Zdaje mu się, lubuje się w uprawie ogrodu, podczas gdy naprawdę pociąga go tylko [akurat ten] ogród. Jedno zdarzenie objaśni go co do prawdy uczuć. Człowiek traci ogród i odtąd nie znajduje upodobania w ogrodnictwie. Gdyby główną przyjemność widział w samej pracy dla ogrodu, nie przestałaby mu się ona podobać, choć nie posiada on już swego ogrodu. Tak samo ten, który lubuje się w pełnieniu cnoty bardziej niż w pociechach zewnętrznych, nie opuści się w dobrych uczynkach, nie przestanie, o ile nie chce znajdować w nich spoczynku dla ducha. Gdy przyjdzie niepowodzenie, nie będzie taki, jak ów, co utracił ogród



[t. 1, s. 187]

Radość z pomyślności a radość z pełnienia cnoty - bez ilustracji


Gdyby szukali zadowolenia w czynieniu dobra, dla miłości samego dobra i cnoty, nie straciliby ochoty, przeciwnie, wzmogłaby się ona i wzrosła. Lecz ponieważ pełnienie cnoty oparte było tylko na własnym ich zadowoleniu zmysłowym, przeto słabnie i ginie.Oto złudzenie, w które popada większość ludzi w pełnieniu cnoty. Oszukują się sami przez poszukiwanie własnej przyjemności zmysłowej



[t. 1, s. 188]

Złudzenia szukających przyjemności w modlitwie


[Dusza] złudzona tą potrzebą pociechy, upodoba sobie bardziej niż zwykle radość doznaną z powodu mojej w niej obecności, którą wyróżnię ją w sposób szczególny. Kiedy opuszczę ją, ona zamiast iść naprzód, wróci wstecz, starając się odnaleźć na drodze, którą już szła, tę samą radość, która ją na niej spotkała. ... Udzielam łask swych w rozmaity sposób, wedle tego, jak podoba się mojej dobroci i wedle potrzeb i konieczności duszy. Ona, w swej ciemnocie, będzie szukała zawsze tej samej pociechy, jakby chciała narzucić prawo Duchowi Świętemu.Oto ci, co obierają sobie rodzaj pociechy, jaki im dogadza. Znalazłszy przyjemność w pewnej radości duchowej, którą ich wyróżniłem, nie chcą już rozłączyć się z nią w swej drodze. Niekiedy są tak nierozumni, że gdy nawiedzę ich w inny sposób, stawiają opór, nie chcą przyjąć tego nowego daru: chcą zawsze tego, co sobie wyobrazili. U


podobanie we własnej przyjemności i w zadowoleniu duchowym, które znajdują we mnie, jest błędem! I co za złudzenie! Niemożliwością byłoby dla duszy trwać ustawicznie w tym samym stanie. Dusza nie może trwać nieruchomo w cnocie: musi iść naprzód albo się cofać."

[t. 1, s. 189]

Rozmaitość doznań radości w modlitwie


... Duch nie może stale przebywać we mnie w jednej jedynej radości, tak, aby dobroć moja nie miała już dać mu innej. Przeciwnie, odnawiam ją i to z wielką rozmaitością. Już to daję mu radość duchowego wesela; już to skruchę i żal, które wstrząsają ducha do głębi; niekiedy będę w duszy, a ona mnie nie uczuje. Innym razem wola ma przedstawi Prawdę, Słowo wcielone, pod różnymi postaciami oku jej umysłu, jednak dusza, zda się, nie dozna tego wrażenia żaru i radości, które, jak mniema, winna odczuć w tym widzeniu. Kiedy indziej znów nie ujrzy nic, a jednak odczuje bardzo wielką słodycz



[t. 1, s. 189n]

Cel darów Bożych związanych z modlitwą


Wszystko to czynię z miłości, dla zachowania i wzmożenia w niej [duszy] cnoty pokory i wytrwałości, dla pouczenia jej, aby nie chciała narzucać mi praw, aby nie umieszczała swego celu w pociesze, lecz w cnocie ugruntowanej we mnie, aby przyjęła z pokorą dokonany przeze mnie wybór tej lub innej chwili. Chcę, aby z miłością przyjęła moją miłość, jak ja ją daję, aby z żywą wiarą wierzyła, że odmierzam me dary potrzebą jej zbawienia lub koniecznością jej największej doskonałości.Winna więc trwać w pokorze, biorąc sobie za zasadę i cel miłość moją. Tak otrzyma w tej miłości radość i nieradość, wedle mojej a nie jej woli. Jeśli się chce uniknąć ułudy, jedynym sposobem dla mych sług jest przyjmować wszystko jako miłość ode mnie, który jestem ich celem, w oparciu się na mojej słodkiej woli



[t. 1, s. 190n]

Drugie złudzenie szukających przyjemności w modlitwie


Często widząc bliźniego w potrzebie duchowej lub doczesnej, pod pozorem cnoty wstrzymują się od udzielenia mu pomocy: 'Tracę przez to, mówią, pokój i spoczynek ducha i nie odmawiam godzinek w przepisanym czasie'. Zdaje im się, że pozbawiając się pociechy, obrażają mnie. Jakże łudzą się w duchu swym przez własne samolubstwo. Obrażają mnie bardziej nie wspomagając w potrzebie bliźniego, niż porzucając wszystkie swe pociechy. Wszystkie ćwiczenia, wszystkie modlitwy ustne i myślne nakazane są przeze mnie, aby doprowadzić duszę do doskonałej miłości ku mnie i ku bliźniemu, i zachować ją w tej miłości



[t. 1, s. 191]

Pierwszeństwo miłości bliźniego przed modlitwą


Chcąc zystkać, tracą: chcą stracić, zyskują. Kto chce stracić swe własne pociechy duchowe dla zbawienia bliźniego, otrzymuje w nagrodę mnie, zyskuje mnie i bliźniego swego. Za to, że pomagał bliźniemu służąc z miłością, kosztować będzie każdego czasu słodyczy miłości mojej



[t. 1, s. 193n]

Trzecie złudzenie przywiązanych do przyjemności - diabeł w postaci światłości


Diabeł bada, co dusza skłonna jest przyjąć i daje jej to, czego ona pragnie. ... Wtedy diabeł przybiera w tej duszy postać światłości. Już to przyjmuje kształt anioła, już to mej Prawdy, już to postać moich świętych. A czyni to, aby złowić tę duszę na wędkę radości duchowej, której ona szuka w widzeniach i rozkoszach ducha. Jeśli dusza nie podniesie się wtedy przez prawdziwą pokorę, odpychając z pogardą wszystkie ofiarowane jej radości, złowi się na tę wędkę i wpadnie w ręcediabła. Odrzucając natomiast z pokorą tę radość, jeśli z miłością wybierze mnie, który jestem dawcą, a nie darem, diabeł nie będzie mógł w swej pysze znieść ducha, który jest pokorny



[t. 1, s. 194n]

Kryteria, od kogo pochodzi widzenie


Znakiem, że pochodzi ono od diabła, który ukazuje się duszy w postaci światła, jest to, że dusza za jego zjawieniem się odczuwa natychmiast żywą wesołość, lecz w miarę trwania wesołość ta zmniejsza się coraz bardziej i pozostawia po sobie zniechęcenie, ciemność i zamroczenie wewnętrzne ducha.Lecz jeśli to Ja, Prawda wieczna, nawiedziłem tę duszę, odczuwa ona, w pierwszej chwili, świętą bojaźń; ale z tą bojaźnią doznaje wesela, poczucia bezpieczeństwa i słodyczy roztropności, która sprawia, że dusza wątpiąc nie wątpi. Lecz w poznaniu siebie uzna się za niegodną tej łaski i powie: 'Nie jestem godna twych odwiedzin'. ... A jednak przyjmie je pokornie, mówiąc: 'Oto służebnica Twoja: niech wola Twoja stanie się we mnie'. Wtedy wychodzi po modlitwie i odwiedzinach moich, z weselem i radością ducha, uznając z pokorą swą niegodność, świadoma, że miłości mojej zawdzięcza wszystko,


co otrzymała.Oto znak, po którym można poznać, czy dusza nawiedzona została przeze mnie, czy przez diabła. Jeśli przeze mnie, odczuwa z początku bojaźń, w pośrodku i na końcu radość i głód cnoty. Jeśli przez diabła, to zrazu opanowuje ją radość, która przechodzi w zamęt i ciemność duchową. Daję wam znak ostrzegawczy. Odtąd dusza, która chce kroczyć z pokorą i roztropnością, nie może być oszukana. Lecz nie uniknie sideł, jeśli będzie kierować się niedoskonałą miłością pociech osobistych bardziej, niż miłością dla mnie, jak ci rzekłem."

[t. 1, s. 196]

Poznanie siebie, modlitwa i miłość


Rzekłem ci to wszystko, abyście - ty i słudzy moi - kroczyli prosto do cnoty z miłości dla mnie, nie szukając nieczego innego. Ci, co posiadają tylko miłość niedoskonałą, do kochają mnie tylko dla darów, które otrzymują, a nie dla mnie, który ich udzielam, narażeni są na te wszystkie niebezpieczeństwa i wpadają w nie. Lecz dusza, która naprawdę weszła do celi poznania siebie, by oddawać się tam modlitwie doskonałej, porzuca miłość niedoskonałą i niedoskonałą modlitwę ... i przyjmuje mnie z uczuciem miłości, starając się ssać mleko słodkiej pociechy z samej piersi nauki Chrystusa ukrzyżowanego.Tak dochodzi do trzeciego stanu, to jest do miłości przyjacielskiej i synowskiej. Nie żywi już miłości najemnej, lecz taką, jaka łączy najdroższych przyjaciół. Postępuje ze mną tak, jak przyjaciel z przyjacielem



[t. 1, s. 197n]

Poznanie siebie, wytrwałość i miłość doskonała


Dochodzi [dusza do miłości przyjacielskiej i synowskiej] przez wytrwałość, zamykając się w domu poznania siebie. Poznanie to musi być złączone z poznaniem mnie, aby nie wpadła w rozterkę. Bo poznanie siebie przejmie ją nienawiścią do własnej zmysłowości i przywiązania do własnych pociech. Z tej nienawiści ugruntowanej w pokorze urodzi się cierpliwość, przez którą stanie się silna przeciw napaściom diabła, przeciw prześladowaniom ludzkim i nawet wobec mnie, kiedy, dla jej dobra, odbiorę jej radości duchowe. Cnota ta pozwoli jej znosić wszystkie te braki



[t. 1, s. 199n]

Oznaki miłości doskonałej


Poznaje się, że dusza doszła do miłości doskonałej po tym samym znaku, co widzimy świętych uczniów, gdy otrzymali Ducha Świętego. Wyszli z domu i wyzbywszy się bojaźni, głosili słowo moje, opowiadając naukę mego Jednorodzonego Syna. Nie bali się cierpień, lecz chlubili się swymi cierpieniami; nie lękali się iść do tyranów świata, by zwiastować im Prawdę, dla chwały i sławy imienia mojego.Tak samo jest z duszą, która czeka mego przyjścia w poznaniu siebie. ... Wróciłem do niej z ogniem mej miłości. W miłości tej trwając w celi swojej, poczęła uczuciem miłości cnotę, uczestnicząc w mej mocy i tą mocą i cnotą ujarzmiła i zwyciężyła własną zmysłowość.Przez tę samą miłość dałem jej uczestnictwo w mądrości Syna mojego. Przez mądrość tę oko umysłu jej ujrzało i poznałą mą Prawdę i ułudy duchowej miłości własnej t.j. umiłowania niedoskonałego pociech osobistych. Poznała złośliwość i oszust


wo, którymi diabeł zwodzi duszę związaną z nim miłością niedoskonałą, i czuje, jak rośnie w niej nienawiść tej niedoskonałości i miłość doskonałości.Tą miłością jest sam Duch Święty, który wnika w jej wolę, udzielając jej swej siły, przejmując ją pragnieniem znoszenia cierpień i wyjścia z domu dla imienia mego, aby spełniać dobre uczynki względem bliźniego. W rzeczywistości nie opuszcza ona celi poznania siebie, lecz wychodzą z jej celi cnoty, które poczęła w akcie miłości i które rodzi w rozmaity sposób, kiedy wymaga tego potrzeba bliźniego. Nie boi się już utraty swych pociech duchowych... Doszedłszy do miłości czystej i szczodrej, wychodzi na zewnątrz, wyrzekając się samej siebie."

[t. 1, s. 201]

Wymowa rany serca Jezusa, zadanej po śmierci


Pragnienie moje dotyczące rodzaju ludzkiego było nieskończone, a obecny akt cierpienia i udręczeń był skończony. Więc przez cierpienie, rzecz skończoną, nie mogłem wam pokazać, jak bardzo was kocham, ponieważ miłość moja była nieskończona. Oto dlaczego postanowiłem objawić wam tajemnicę serca, otwierając je przed wami, abyście ujrzeli, że kochało was więcej, niż to można okazać przez cierpienie skończone



[t. 1, s. 202n]

Spowiedź


[Człowiek], będąc ułomny, wpada w grzech śmiertelny. Tak traci łaskę, którą otrzymał na chrzcie świętym mocą krwi. Więc trzeba było, aby boska miłość ustanowiła ciągły chrzest w krwi. Otrzymuje się go przez skruchę serca i świętą spowiedź, którą czyni się, jeśli można, wobec sług moich, dzierżących klucze krwi. Krwią tą słudzy moi skrapiają oblicze duszy przez rozgrzeszenie.Jeśli spowiedź jest niemożliwa, wystarczy skrucha serca. Ręka mej dobrotliwości udziela wam wtedy owocu tej drogiej krwi. Lecz kto będzie mógł się wyspowiadać, niech to uczyni - chcę tego. Kto mogąc to uczynić, nie zechce, będzie pozbawiony owocu krwi



[t. 1, s. 203n]

Zjednoczenie natur w Chrystusie a cierpienie


Ta natura ludzka cierpiała we mnie, Słowie, przyobleczonym w wasze człowieczeństwo. Ponieważ obie te natury są złączone i zjednoczone ze sobą, Boskość wieczna wchłonęła i przyswoiła sobie cierpienie, które zniosłem z tak wielkim ogniem miłości. Dlatego można dzieło to nazwać nieskończonym. Nieskończoną nie była zewnętrzna męka ciała, ani męka pochodząca z pragnienia odkupienia was. Cierpienia te miały kres i skończyły się na krzyżu, gdy dusza opuściła ciało. Lecz owoc, który wynika z mej męki i pragnienia zbawienia waszego, jest nieskończony i wy otrzymujecie go bez końca



[t. 1, s. 207n]

Praktyczne cnoty duszy na trzecim stopniu doskonałości


Cierpliwość, siła i wytrwałość, uwieńczone światłem najświętszej wiary, oto trzy chwalebne cnoty, ugruntowane na prawdziwej miłości. Z tymi trzema cnotami i z tym światłem, dusza bieży, nie spotykając ciemności, drogą Prawdy. Jest tak wysoko wzniesiona przez święte pragnienie, że nic jej nie może przeszkodzić, ani diabeł przez swe pokusy, gdyż boi się on duszy płonącej ogniem miłości, ani potwarze i zniewagi ludzkie; bo choć świat ją prześladuje, lęka się jej



[t. 1, s. 209]

Miłość bliźniego duszy na trzecim stopniu doskonałości


Służą wiernie bliźniemu, nie zważając na jego ciemnotę i niewdzięczność. Choć niekiedy doznają obelgi lub nagany swych dobrych uczynków od złych ludzi, nie przestają wołać ku mnie w swych modlitwach za nich, bolejąc tylko z powodu wyrządzonej mnie obrazy i szkody poniesionej przez ich dusze, nie dbając o krzywdę własną



[t. 1, s. 209]

Cierpliwość i posłuszeństwo cechami miłości doskonałej


Ze wszystkich znaków najznamienitszym jest cnota cierpliwości, ona prowadzi ją [duszę] w ślady słodkiego i nieskalanego Baranka, Jednorodzonego Syna mojego, który przybity do krzyża gwoździami miłości, nie cofnął się z powodu wyzwania Żydów, kiedy wołali: 'Zstąp z krzyża, a uwierzymy ci'. Wasza niewdzięczność nie przeszkodziła mu też wytrwać w posłuszeństwie, które mu nakazałem, i tak wielka była jego cierpliwość, że nie wydał z siebie skargi



[t. 1, s. 210]

Eucharystia a wysiłek woli zjednoczonych z Bogiem


... Z radością trwają w walce, napełnieni i upojeni krwią Chrystusa ukrzyżowanego. Krew tę powierzyłem mistycznemu ciału, świętemu Kościołowi mej miłości, aby krzepiła odwagę tych, co chcą być prawdziwymi rycerzami w tej walce z własną zmysłowością i z ułomnym ciałem, ze światem i diabłem. Mieczem nienawiści siebie i mieczem miłości cnoty winni walczyć z nieprzyjaciółmi swymi. Miłość ta jest bronią, która odpiera wszystkie ciosy i czyni nietykalnym, jeśli się nie wyda tarczy i miecza w ręce nieprzyjaciela; składa broń tylko wolna wola, poddaje się nieprzyjacielowi tylko ten, co chce. Upojeni krwią nie poddają się nigdy, walczą aż do śmierci i tak zmuszają do ucieczki wszystkich swych wrogów



[t. 1, s. 210n]

Pochwała cnoty


O chwalebna cnoto, jakżeś mi miła! Blask twój jaśnieje w świecie, mrocznym oczom ludzi ciemnych, którzy nie mogą się odgrodzić od światła sług moich. Wśród nienawiści jaśnieje miłość i gorliwość sług moich żądnych ich zbawienia; wśród zawiści szczodrobliwość ich miłości, wśród okrucieństwa, którym świat ich udręcza, litość, którą odpłacają. Wśród wszystkich tych krzywd lśni cierpliwość, królowa, która włada i rządzi wszystkimi cnotami, gdyż jest ona rdzeniem miłości. Ona to jest znakiem cnót duszy, ona wykazuje, czy są ugruntowane we mnie, który jestem Prawdą, czy nie są. Cierpliwość triumfuje i nie jest nigdy zwyciężona; ma za towarzyszkę siłę i wytrwałość i ze zwycięstwem wraca zawsze do domu. Gdy opuszcza pole bitwy, wraca do mnie, Ojca wiecznego, nagradzającego wszystkie trudy i otrzymuje ode mnie wieniec chwały



[t. 1, s. 211n]

Podejście do cierpienia na czwartym stopniu zjednoczenia z Bogiem


Jest to owoc zrodzony przez trzeci stan doskonałego zjednoczenia duszy ze mną, gdzie otrzymuje ona moją Siłę. Odtąd nie cierpi już cierpliwie, lecz pragnie gwałtownie znosić męki i udręczenia ku czci i chwale imienia mojego.Wtedy chlubi się z hańb Jednorodzonego Syna mojego ... [por. 2Kor 12, 9; Ga 6, 14.17]. Tak ci, którzy płoną miłością ku mnie i łakną zbawienia dusz, biegną do stołu najświętszego krzyża. Chcą jedynie cierpieć i znosić tysiące udręczeń, służyć bliźniemu, zdobywać i zachowywać cnoty, nosząc na ciele swym stygmaty Chrystusa. Gdyż udręczona miłość, która ich pali, przepala ciało, objawia się pogardą samych siebie, radością z hańb, znoszeniem mąk i udręczeń, skądkolwiek przyjdą i w jakikolwiek sposób je im zsyłam



[t. 1, s. 212]

Podejście do zaszczytów ziemskich i pociech duchowych na czwartym stopniu zjednoczeniaBogiem


Dla tych najmilszych synów męka jest rozkoszą. Prawdziwą męką są radości i pociechy, które świat niekiedy chce im dać. Smucą się nie tylko względami, które świat okazuje im z mego zrządzenia, kiedy słudzy świata są zmuszeni przez mą dobroć okazywać im cześć i pomoc w potrzebach i koniecznościach doczesnych, lecz gardzą nawet, przez pokorę i nienawiść do siebie samych, pociechą duchową, którą otrzymują ode mnie, Ojca wiecznego. Nie gardzą w pociesze darem łaski mojej, lecz zadowoleniem, które znajduje w pociesze pragnienie duszy. Jest to skutek prawdziwej pokory, która wynika z świętej nienawiści i jest strażniczką i żywicielką miłości zdobytej przez prawdziwe poznanie siebie i mnie. Toteż widzisz, że pokora i stygmaty Chrystusa ukrzyżowanego lśnią w ich ciałach i duchach



[t. 1, s. 213]

Poczucie obecności Boga na czwartym stopniu


Ci czują, że nie rozłączam się z nimi nigdy, jak z innymi, od których odchodzę i do których wracam, nie odbierając im mej łaski, tylko poczucie mej obecności. Nie postępuję tak z tymi najdoskonalszymi, którzy doszli do wielkiej doskonałości i umarli całkowicie dla wszelkiej swej woli. Spoczywam w nich ustawicznie przez moją łaskę i przez poczucie mej obecności. Ilekroć chcą zjednoczyć ducha swego ze mną w miłości, mogą to czynić, gdyż pragnienie ich doszło do takiego zjednoczenia ze mną przez miłość, że nic na świecie nie może go oddzielić. Każde miejsce, każdy czas są im dobre dla modlitwy, bo życie ich wzniosło się ponad ziemię i przebywa w niebie. Zniszczyli w sobie wszelkie przywiązanie ziemskie, wszelką miłość samolubną lub zmysłową i wznieśli się nad siebie w wysokości nieba, po drabinie cnót, przeszedłszy trzy stopnie, które ci przedstawiłem w ciele Jednorodzon


ego Syna mojego."

[t. 1, s. 213n]

Zarys drogi do doskonałości, Dusze i Eucharystia, Duch Święty, Trójca


Na pierwszym schodzie zzuwają ze stóp miłość grzechu. Na drugim kosztują tajemnicy kochającego serca, przez co poczynają miłość cnoty. Na trzecim, który jest stopniem pokoju i spoczynku duszy, doświadczają w sobie cnoty i wznosząc się nad miłość niedoskonałą, dochodzą do wielkiej doskonałości. Tam znajdują wreszcie spoczynek w nauce mej Prawdy. Tam znajdują stół, pokarm i służebnika i kosztują tego pokarmu za pośrednictwem nauki Chrystusa ukrzyżowanego, Jednorodzonego Syna mojego. Ja jestem im łożem i stołem; pokarmem jest moje Słowo miłości. W tym chwalebnym Słowie kosztują dusz, które są ich pokarmem, i on sam jest pokarmem, który wam dałem: ciało i krew jego, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka. Pokarm ten otrzymujecie w sakramencie ołtarza, ustanowionym przeze mnie idanym wam przez moją dobroć na czas, póki jesteście pielgrzymami i


podróżnymi, abyście nie padli w drodze z wyczerpania i nie zapomnieli o dobrodziejstwie krwi przelanej za was z tak płomienną miłością. Aby was krzepić i pocieszać w drodze, Duch Święty użycza wam mych darów i łask. Ten słodki służebnik zbiera i ofiaruje mi słodkie i miłosne pragnienia mych synów łaknących cierpienia i odnosi im w nagrodę za ich trudy owoc boskiej miłości, aby dusza ich kosztowała i zaznawała słodyczy mej miłości: Widzisz więc, że jestem stołem, Syn mój pokarmem, a usługuje im Duch Święty, który pochodzi od Ojca i Syna."

[t. 1, s. 214n]

Bezskuteczność prześladowania wobec zjednoczonych z Bogiem


Jakoż ci doskonali mają zawsze w duszy odczucie mej obecności. Im bardziej gardzili radością i pragnęli cierpienia, tym bardziej są wolni od cierpienia i obfitują w radość. Czemu? Bo płoną ogniem miłości mojej, w czym spala się ich wola. Więc diabeł boi się kija ich miłości. Z daleka ciska na nich strzały i nie ma odwagi się zbliżyć. Świat bije w korę ich ciało, sądząc, że ich rani, a rani sam siebie, bo strzała, nie mogąc utkwić w celu, wraca do tego, co ją wysłał. Świat zasypuje najdoskonalsze sługi moje strzałami prześladowań, obelg i zniewag, lecz nie może ich znikąd dosięgnąć, bo ogród ich duszy jest zamknięty i strzały wracają do tego, który je wyrzucił, zatrute jadem jego własnej winy.Widzisz, że są nietknięci, bo źli ludzie godząc w ciało, nie mogą ugodzić duszy, która trwa szczęśliwa i smutna; smutna z powodu grzechu bliźniego, szczęśliwa pr


zez zjednoczenie miłości, którą otrzymała."

[t. 1, s. 216]

Bóg respektuje naturalne możliwości człowieka


... Dusze doskonałe nie tracą nigdy odczucia mej obecności. Opuszczam je jednak w inny sposób, gdyż dusza, póki związana jest z ciałem, nie mogłaby wytrzymać ciągłego zjednoczenia, którego dokonałem z nią, ukazując się jej. Aby oszczędzić jej siły, odchodzę, nie odbierając jej mej łaski, ani odczucia mej obecności; przerywam tylko zjednoczenie z nią



[t. 1, s. 217]

Lewitacja


[Osoba zjednoczona z Bogiem] chociaż jeszcze śmiertelna, kosztuje szczęścia nieśmiertelnych i mimo ciężaru ciała, nabiera lekkości ducha. Toteż często ciało unosi się z ziemi przez doskonałe zjednoczenie, którego dusza dokonała ze mną, jak gdyby ciało, straciwszy ciężar, stało się lekkie. Nie straciło ono nic z swego ciężaru, lecz ponieważ zjednoczenie duszy ze mną jest doskonalsze, niż zjednoczenie duszy i ciała, przeto siła ducha skupiona we mnie podnosi z ziemi ciężar ciała. Ciało pozostaje jakby nieruchome, zmiażdżone miłością duszy do tego stopnia, jak to słyszałaś od kilku mych stworzeń, że nie mogłoby dłużej żyć, gdyby dobroć moja nie opasała go siłą



[t. 1, s. 219]

Granice poznania Boga w tym życiu


Nie znaczy to, aby Paweł i inni słudzy moi nie widzieli i nie kosztowali mnie, jednak nie widzą i nie kosztują mnie w mej istocie, tylko w działaniu miłości mojej, która objawia się w sposób rozmaity, wedle tego, jak podoba się dobroci mojej odsłonić wam mnie samego. Każde widzenie, które dusza otrzymuje przebywając jeszcze w ciele śmiertelnym, jest ciemnością w porównaniu z tym, co widzi dusza rozłączona z ciałem. Toteż Pawłowi zdawało się, że wrażenia zmysłowe przeszkadzają widzeniu duchowemu i że ludzkie i grube wrażenia ciała nie pozwalają oku inteligencji oglądać mnie twarzą w twarz; wola jego zdawała się związana i niezdolna kochać mnie tak, jak pragnął, gdyż w życiu tym każda miłość jest niedoskonała, dopóki nie dojdzie do doskonałości



[t. 1, s. 220n]

Powodzenie grzeszników


Jaśnieje wśród ludzi światowych litość i obfitość miłości mojej, która pozostawia im czas. Zamiast rozkazać ziemi, aby ich pochłonęła za grzechy ich, czekam ich powrotu, każę ziemi, aby rodziła im owoce, słońcu, aby zlewało na nich światło i ciepło, niebu, aby się poruszało, i wszystkim stworzonym przeze mnie rzeczom, aby im służyły. Okazuję im litość i miłość, nie tylko nie odbierając im tych darów z powodu ich grzechów, lecz nadto dając je grzesznikowi, jak i sprawiedliwemu, a często więcej grzesznikowi niż sprawiedliwemu. Bo sprawiedliwy przygotowany jest do cierpienia i pozbawiam go dóbr ziemskich, aby mu dać obficiej dóbr niebieskich



[t. 1, s. 221]

Słudzy świata w planach Bożych


Niekiedy też słudzy świata przez prześladowania, które zadają sługom moim, hartują w nich cnoty cierpliwości i miłości, wywołują, wśród cierpień, ich pokorne i ciągłe modlitwy. Cierpienia i modlitwy wzbijają się ku mnie hołdem chwały dla imienia mego. Tak, chcąc czy nie chcąc, złośnik pracuje dla mojej sławy, choćby nie ją miał na celu, lecz znieważenie mnie



[t. 1, s. 221n]

Diabli wykonawcami planów Bożych


Wspomagają też stworzenia moje, które odbywają podróż tego żywota, dążąc do mnie, który jestem celem ich pielgrzymki. Pomnażają ich cnoty, doświadczając ich licznymi napaściami i różnymi pokusami, przez pobudzanie innych do znieważania i okradania ich, nie w celu wyrządzania im obelgi lub odebrania ich dobra, lecz aby pozbawić ich miłości. Lecz sądząc, że przyprawiają o stratę sługi moje, umacniają w nich cnotę cierpliwości, siły i wytrwałości. W ten sposób oddają cześć i chwałę imieniu mojemu i tak spełnia się w nich moja Prawda



[t. 1, s. 228]

Podejście do cierpienia i śmierci na czwartym stopniu


Rozkoszuje się cierpieniami i miara cierpień jest miarą jej radości. Im więcej znosi udręczeń, tym więcej znajduje ukojenia dla swego pragnienia śmierci, gdyż często pragnienie śmierci łagodzi mękę, którą dusza odczuwa przez swe związanie z ciałem.Odtąd słudzy moi znoszą cierpienia nie tylko z cierpliwością, jak w stanie trzecim, lecz chlubią się, że dla imienia mego znoszą liczne udręczenia. Cierpienie jest dla nich radością, brak cierpienia męką. Boją się tylko tego, abym nie zechciał nagrodzić im w tym życiu ich dobrych uczynków i aby nie była mi miła ofiara ich pragnień. Znosząc udręczenia, które im zsyłam, radują się, że przyoblekają się w cierpienia i hańby Chrystusa ukrzyżowanego. Gdyby mogli posiąść cnoty bez cierpienia, nie chcieliby ich. Wolą znajdować radość swą na krzyżu z Chrystusem i męką zdobywać cnoty, niż bez trudu dojść do życia wiecznego


."

[t. 1, s. 230n]

Miara światła - zrozumienia prawd wiary


Przez to światło święci Patriarchowie i Prorocy poznali i przepowiedzieli przyjście i śmierć Syna. Ono oświeciło Apostołów, po przyjściu Ducha Świętego, który zlał na nich światło nadprzyrodzone. To światło posiadali Ewangeliści, Doktorzy, Wyznawcy, Panny i Męczennicy, którzy, wszyscy, byli oświeceni tym doskonałym światłem. Każdy otrzymał je w inny sposób, wedle tego, czego wymagało zbawienie jego własne i zbawienie stworzeń, lub potrzeba głoszenia Pisma Świętego. Święci doktorzy mieli je dzięki wiedzy, z jaką tłumaczyli naukę mej Prawdy, kazania Apostołów i księgi Ewangelistów. Męczennicy mieli je dla stwierdzenia swą krwią światła najświętszej Wiary, owocu i skarbu krwi Baranka. Posiadały je Panny przez miłość i czystość. Jest ono w posłusznych, którzy okazują posłuszeństwo Słowa i świadczą o doskonałości posłuszeństwa, jaśniejącego w mej prawdzie, gdyż z posłuszeństw


a, które jej nakazałem, pobiegła na haniebną śmierć krzyżową."

[t. 1, s. 231n]

Prawda objawienia dostępna dla pokornych


Co dowodzi, że to była prawda? Światło nadprzyrodzone, które dane było z łaski i jest zawsze darowane każdemu, kto je chce otrzymać. Każde światło, które wypływa z Pisma Świętego, pochodziło i pochodzi od tego światła. Ciemni, pyszni uczeńcy ślepną w tym świetle, gdyż ich pycha i mgła miłości własnej zasłania i odbiera ich oczom to światło. Dlatego rozumieją Pismo Święte raczej literalnie niż duchowo. Kosztują tylko litery, przerzucając liczne księgi; nie smakują rdzenia Pisma, gdyż pozbawili się światła, które wydało Pismo i objaśnia je. Ci uczeni dziwią się i mruczą, widząc, że nieorzesani prostacy, poznając Pismo Święte, wykazują tyle światła w znajomości mej prawdy, jakby je długi czas studiowali. Nie ma w tym nic dziwnego, gdyż sięgają do głównej przyczyny światła, skąd pochodzi wiedza. Lecz ponieważ ci pyszni utracili światło, nie widzą i nie znają dobroci mojej w


tym samym świetle, zlanym przez łaskę moją na moje sługi."

[t. 1, s. 233]

Streszczenie drogi do poznania prawdy


Do poznania prawdy dochodzisz przez poznanie siebie, choć nie przez poznanie wyłącznie siebie, lecz zjednoczone z poznaniem mnie w tobie. Tak znajdziesz pokorę, nienawiść i pogardę siebie i odkryjesz ogień miłości mojej, przez poznanie mnie w tobie. Przez to dojdziesz do miłości i ukochania bliźniego, służąc mu nauką i przykładem uczciwego i świętego życia



[t. 1, s. 235]

Cel dotychczasowych objawień


Wszystko to rzekłem ci, chcąc podnieść w tobie żar świętego pragnienia, współczucie i smutek z powodu potępienia dusz, aż boleść i miłość zmuszą cię wywrzeć gwałt na mnie przez twe łzy, poty, westchnienia pokornej i ciągłej modlitwy, bijącej ku mnie ogniem płomiennego pragnienia, abym wreszcie zlitował się nad światem i mistycznym ciałem świętego Kościoła, za którym tak prosisz. Rzekłem to nie tylko dla ciebie, lecz dla wielu innych stworzeń, które są moimi sługami i które słysząc to, będą wszystkie razem, ty i inni słudzy moi, zmuszone przez mą miłość wymóc na mnie litość



[t. 1, s. 235n]

Sposoby naprawy Kościoła i świata


Rzekłem ci już, jeśli pamiętasz, że spełnię wasze pragnienia, udzielając wam pociechy w trudach, zaspakajając wasze bolesne pragnienia przez naprawę świętego Kościoła, któremu dam dobrych i świętych pasterzy. Nie przez wojnę, przez miecz, przez okrucieństwo, jak ci rzekłem, lecz w ciszy i pokoju, przez łzy i poty sług moich. Kazałem wam pracować dla zbawienia dusz swoich i duszy bliźniego w mistycznym ciele świętego Kościoła, przez dobry przykład, przez naukę, przez ciągłe modlitwy ofiarowane mi za niego i za całe stworzenie, wśród spełniania cnót względem drugich w sposób, jak ci rzekłem. Bo, jak ci wyjaśniłem, każda cnota, jak i każdy grzech, powstaje i rośnie w związku z bliźnim.Przeto chcę, abyście pożytecznie służyli bliźniemu; w ten sposób przyniesie owoc winnica wasza. Nieustannie wzbijajcie ku mnie kadzidło waszych modlitw za zbawienie dusz, gdyż chcę zlitować się n


ad światem. Chcę modlitwami, potami i łzami obmyć oblicze oblubienicy mojej, świętego Kościoła. Już ci ją ukazałem w postaci niewiasty, której twarz jest brudna i jakby trędowata. Plamy te to grzechy sług i tych wszystkich członków religii chrześcijańskiej, którzy żywią się piersią tej oblubienicy. O grzechach tych opowiem ci na innym miejscu."

[t. 1, s. 237]

Dowiedzieć się czegoś od Prawdy


Ponieważ prawdy można się dowiedzieć tylko od samej Prawdy, więc [Katarzyna] pytała Prawdę. A jako że poznać coś w Prawdzie można jedynie przez spojrzenie inteligencji, więc kto chce coś wiedzieć, musi wznieść się przez pragnienie poznania i przez światło wiary, ku Prawdzie i utkwić oko inteligencji wraz ze źrenicą wiary, w przedmiocie Prawdy



[t. 1, s. 236]

Ból i radość duszy jednocześnie


Choć zaślepienie stworzeń, które nie znają swego dobroczyńcy i głębi miłości bożej, przejmowało ją bólem, jednak nadzieja napełniała ją weselem z powodu obietnicy, którą dała jej sama Prawda, gdy Bóg pouczył ją, co winna czynić, wraz z innymi sługami jego, jeśli chcą, aby zlitował się nad światem



[t. 1, s. 237n]

Pięć rodzajów łez


1. Łzy ludzi złych - łzy potępienia.2. Łzy bojaźni - tych, którzy dźwigają się z grzechów z obawy przed karą i płaczą ze strachu.3. Łzy niedoskonałe - tych, którzy podźwignąwszy się z grzechu, płaczą słodko i zaczynają służyć Bogu.4. Łzy doskonałe - tych, którzy doszedłszy do doskonałej miłości bliźniego, kochają Boga bez względu na korzyść własną.5. Łzy słodyczy - wylewane z wielką błogością.Ponadto - Łzy ogniste - czynią zadość tym, którzy często chcieliby płakać, a nie mogą



[t. 1, s. 242n]

Łzy smutku i łzy słodyczy


Gdyby słodkie łzy, które dusza znalazła w zjednoczeniu ze mną, nie były zaprawiane łzami, które wyciska miłość bliźniego, nie byłyby doskonałe. Bez tej zaprawy dusza popadłaby w zarozumiałość. Najlżejszy powiew próżnej chwały strąciłby ją z tej wysokości w nizinę pierwotnej obrzydliwości. Musi więc trwać bez przerwy w miłości bliźniego z prawdziwym poznaniem siebie



[t. 1, s. 243n]

Racja miłości bliźniego


Każdą cnotę, jak ci rzekłem, spełnia się za pośrednictwem bliźniego, w ogóle i w szczególności, według darów, któreście otrzymali ode mnie i których rozdawnictwo wam powierzyłem. Winniście więc kochać tą czystą miłością, którą ja was kocham, ale wy nie możecie tego czynić względem mnie. Bo pokochałem was, nie będąc przez was kochany, pokochałem was bez korzyści własnej, zanim zaczęliście istnieć. Miłość skłoniła mnie stworzyć was na obraz i podobieństwo moje. Tego nie możecie oddać mnie, lecz winniście to oddać stworzeniom obdarzonym rozumem i kochać je, nie będąc przez nie kochani i nie licząc na żadną korzyść osobistą, czy to duchową czy doczesną. Winniście kochać je jedynie dla chwały i sławy imienia mojego, bo ja je kocham. Tak spełnicie przykazanie zakonu, aby kochać mnie nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego



[t. 1, s. 247]

Czwarte łzy - motor duszpasterstwa


Ćwicząc się w cnocie przez jakiś czas i czując, że pragnienie jej wznosi się i rośnie, dusza jednoczy i uzgadnia wolę swą z moją tak bardzo, że może pragnąć tylko tego, czego ja chcę w związku z jej bliźnim. Wtedy wylewa jednocześnie łzy miłości z powodu zjednoczenia, które czuje w sobie, i łzy boleści z powodu obrazy mojej i zatraty bliźniego. To są łzy czwarte.Ten stan jest ściśle związany z piątym, będącym ostateczną doskonałością, w której dusza jednoczy się rzeczywiście ze mną i czuje, że ogień świętego pragnienia rośnie. Od tego pragnienia diabeł ucieka i już nie ma wpływu na duszę, ani przez wyrządzoną jej krzywdę, gdyż miłość bliźniego uczyniła duszę cierpliwą, ani przez pociechy duchowe, gdyż nienawiść do siebie i prawdziwa pokora każą jej gardzić nimi



[t. 1, s. 247n]

Złośliwość diabła a doskonałość duszy


Prawda, że diabeł nie śpi nigdy. Niech to będzie nauką dla niedbałych, przesypiających czas, z którego mogliby tak bardzo korzystać. Ale czujność jego nie może szkodzić duszom doskonałym, gdyż nie może on znieść żaru ich miłości, ani woni zjednoczenia, którego dokonali ze mną, oceanem pokoju. Dusza nie może być oszukana, dopóki trwa w zjednoczeniu ze mną; diabeł ucieka od niej, jak mucha od kipiącego na ogniu garnka, z obawy, by się nie sparzył. Lecz gdyby garnek był letni, mucha nie bałaby się i wleciałaby do środka, ale często z niego ucieka, znajdując w nim większe gorąco, niż sobie wyobrażała. Podobnie dzieje się z duszą, która nie doszła jeszcze do stanu doskonałości. Diabeł sądząc, że jest letnia, wnika w nią przez liczne i rozmaite pokusy. Lecz dusza poznając właśnie w tej chwili siebie i gorąco żałując za grzechy, stawia opór i aby nie ulec, zakuwa się wolą w pęta


nienawiści grzechu i miłości cnoty.Niech się raduje wszelka dusza, która czuje te liczne napaści, gdyż to jest droga, która prowadzi do tego słodkiego i chwalebnego stanu. Rzekłem ci już, że przez poznanie siebie i nienawiść do siebie i przez poznanie mej dobroci dochodzicie do doskonałości. Dusza nigdy nie poznaje lepiej, czy jestem w niej, jak w chwili tych walk."

[t. 1, s. 248]

Poznanie własnej nicości i mocy Bożej w pokusach


Dusza nigdy nie poznaje lepiej, czy jestem w niej, jak w chwili tych walk. W jaki sposób? Powiem ci to. Jeśli znajdując się wśród tych zmagań, uświadamia sobie, że napaści te gniewają ją i że jednocześnie nie od niej zależy uwolnienie się od nich, choć ona nie zgadza się na nie, wtedy może poznać, że nie istnieje. Bo gdyby była czymś sama przez się, usunęłaby sama pokusy, których by chciała nie doznawać. W ten sposób uniża się przez prawdziwe poznanie siebie i w świetle najświętszej wiary ucieka się do mnie, Boga wiecznego, którego dobroć zachowuje jej świętą i dobrą wolę i nie pozwala, by w czasie licznych walk ustąpiła nieprzyjacielowi, przystając na napastujące ją nędze



[t. 1, s. 249]

O płaczu ognistym


Jest płacz ognisty, to jest prawdziwe i święte pragnienie, które spala się w miłości. Niektórzy chcieliby roztopić swe życie w łzach, w nienawiści do siebie i dla zbawienia dusz, i zda się, nie mogą tego osiągnąć. Ci mają łzy ogniste, którymi płacze Duch Święty przede mną, za nich i za bliźnich. Powiadam, że miłość moja płomieniem swym zapala serce, które ofiaruje w moim obliczu gorące łzy pragnienia, bez łzy w oku. Powiadam, że są to łzy ogniste i powtarzam, że łzami tymi płacze Duch Święty. Ci, nie mogąc płakać oczami, ofiarują mi pragnienia, płynące z woli płaczu dla miłości mojej. Jeśli otworzą oko inteligencji, ujrzą, że ilekroć słudzy moi ślą ku mnie woń świętego pragnienia w swych pokornych i ciągłych modlitwach, Duch Święty płacze przez nich



[t. 1, s. 250]

Korzyść duszy racją wysłuchania lub niewysłuchania modlitwy


Jam jest lekarz, wy jesteście chorzy: daję każdemu z was to, co jest mu konieczne i potrzebne do zbawienia i wzrostu doskonałości w duszach waszych



[t. 1, s. 252]

O miłości do Boga


Im więcej dusza kocha, tym mniej, zdaje się jej, kocha. Wytwarza więc ustawicznie to święte pragnienie, ugruntowane na miłości, która jest dla oczu źródłem łez



[t. 1, s. 253]

O łzach, miłości i cierpieniu


Każda łza pochodzi z serca. I to jest prawdą, gdyż serce cierpi tylko o tyle, o ile kocha



[t. 1, s. 254]

Miłość sensem życia człowieka


Ponieważ wszyscy jesteście drzewami miłości, gdyż was stworzyłem przez miłość, nie możecie żyć bez miłości



[t. 1, s. 254]

Wartość dobrych czynów wykonanych bez stanu łaski


Dusza w grzechu śmiertelnym nie może spełnić żadnego dobrego czynu, który by zasługiwał na życie wieczne, gdyż czyn ten nie jest dokonany w stanie łaski. Nie powinna ona jednak wyrzekać się dobrych czynów, gdyż każdy dobry czyn otrzymuje nagrodę, a każdy grzech karę. Dobro spełnione poza łaską jest niedostateczne i nie zasługuje na życie wieczne. Lecz boska dobroć i sprawiedliwość moja dają jej za czyn niedoskonały nagrodę niedoskonałą.Już to nagradzam ją dobrami doczesnymi, już to użyczam jej, jak ci to już wyłożyłem powyżej, czasu potrzebnego, aby się mogła poprawić. Niekiedy udzielam jej życia łaski ze względu na pośrednictwo sług moich, którzy mi są mili i których wysłuchuję. ... Widzisz więc, że w jakimkolwiekby stanie dusza się znajdowała, nie powinna zaprzestać dobrych uczynków



[t. 1, s. 255]

Zjednoczenie z Bogiem a spojrzenie na drugiego człowieka


Słudzy moi sądzą zawsze dobrotliwie, gdyż są ugruntowani we mnie, dobru najwyższym; ludzie światowi zaś sądzą zawsze złośliwie, gdyż opierają się na nędznej złości, którą noszą w sobie



[t. 1, s. 256]

Moc złego słowa


Poza szkodą duchową, którą ponosi dusza z powodu utraty łaski, ileż nieszczęść doczesnych wynika z tych fałszywych sądów. Ileż zmian losu, ileż nienawiści wśród obywateli, ileż mężobójstw! Bo słowo wnika aż do środka serca tego, do którego jest powiedziane, wnika aż tam, gdize nie mógłby dotrzeć nóż!"

[t. 1, s. 256n]

Grzechy główne i głód duszy


Gałęzie grzechów głównych nie mogą obrać innego kierunku, pełzają po ziemi za lichymi i nieuporządkowanymi dobrami świata; szukając tylko, jakby napaść ziemią swe łakomstwo, które nie może się nigdy nasycić. Ludzie ci są zawsze nienasyceni i nieznośni dla siebie samych. Są zawsze niespokojni i słusznie, gdyż uparcie pragną i chcą tego, co nigdy ich nie nasyci. ...Człowiek postawiony jest ponad wszystkimi rzeczami stworzonymi, a nie rzeczy stworzone ponad nim. Może być więc nasycony i odpoczywać tylko w rzeczy większej od niego. Większą [rzeczą] od niego jestem tylko ja, Bóg wieczny, i ja sam przeto mogę go tylko nasycić. Lecz on oddzielił się ode mnie przez grzech i dlatego żyje w ustawicznej udręce i cierpieniu



[t. 1, s. 260n]

Miłość i nienawiść na tamtym świecie


Tu na ziemi nienawiść czy miłość, które są w duszy, nie muszą trwać zawsze. Bo dopóki się żyje, można kochać i nienawidzić wedle upodobania. Lecz gdy się umiera w miłości cnoty, otrzymuje się szczęście, które nie kończy się nigdy; a jeśli umiera się w nienawiści, trwa się w tej nienawiści bez końca, otrzymując potępienie wieczne



[t. 1, s. 264n]

Cierpliwość rdzeniem miłości


Spójrz, najmilsza córko, na słodkich i chwalebnych męczenników, którzy przez cierpliwość spożywali ten pokarm [- chwałę moją i zbawienie dusz -] żywiąc się duszami. Śmierć ich dawała życie. Wskrzeszali zmarłych i rozpraszali ciemności grzechów śmiertelnych. Świat z wszystkimi wielkościami swymi i książęta z całą swoją potęgą nie mogli się obronić przed nimi. Tryumfowali nad nimi mocą tej królowej, słodkiej cierpliwości. Cnota ta jest jak światło na świeczniku. Oto chwalebny owoc, które wydają łzy zjednoczone z miłością bliźniego. Dusza spożywa ten pokarm w towarzystwie nieskalanego Baranka, Jednorodzonego Syna mego, w płomiennym i bolesnym pragnieniu, w nieznośnym smutku z powodu obrazy wyrządzonej mnie, Stwórcy



[t. 1, s. 265]

O smutku z powodu upadku bliźniego


Ten smutek jest pełen słodyczy; przedmiotem jego jest tylko wyrządzona mi obraza i zguba bliźniego i ma on swe źródło w miłości. Przeto smutek ten użyźnia duszę; jest on dla niej jednocześnie przyczyną radości, gdyż daje jej niewątpliwy dowód jej zjednoczenia ze mną przez łaskę



[t. 1, s. 267n]

Streszczenie etapów zjednoczenia z Bogiem


[Dusza] szczególnie ceni dobrodziejstwo stworzenia, przez które uczyniłem ją na obraz i podobieństwo moje. W rozważaniu tego dobrodziejstwa poznaje w pierwszym stanie, który ci wyłożyłem, karę, która ją czeka za jej niewdzięczność, więc dźwiga się z tej nędzy przez dobrodziejstwo krwi Chrystusa. Przez to drugie dobrodziejstwo stworzyłem ją na nowo z łaski, oczyszczając jej oblicze z trądu grzechu. Dusza przechodzi tak do drugiego stanu, gdzie doznaje wielkiej pociechy w słodyczy miłości i jednocześnie boleści z powodu swego grzechu. Wtedy rozumie ciężar swej winy, widząc, że ukarałem ją na ciele Jednorodzonego Syna mego.Potem wspomina przyjście Ducha Świętego, który oświecił serca i oświeca zawsze dusze w prawdzie. Kiedy dusza otrzymuje to światło? Kiedy ponała przez pierwszy i drugi stan moje dobrodziejstwo w niej. Wtedy zsyłam jej światło doskonałe, które objawia


jej prawdę o mnie, Ojcu wiecznym, i poucza ją, że stworzyłem ją z miłości, aby jej dać życie wieczne. Oto jest prawda, którą wam ukazałem przez krew Chrystusa ukrzyżowanego. Gdy dusza ją poznała, kocha ją, kochając dowodzi swej miłości, kochając jedynie to, co ja kocham i nienawidząc tego, czego ja nienawidzę.Tak znajduje się w trzecim stanie miłości bliźniego. Gdy znikła wszelka niedoskonałość, pamięć napełnia się na łonie mej miłości nieustannym wspomnieniem mych dobrodziejstw. Inteligencja otrzymała światło. Wglądając w pamięć, poznała prawdę, wyszła z zaślepienia miłości własnej i trwa w słońcu, które jest przedmiotem jej rozmyślania, w Chrystusie ukrzyżowanym, gdzie poznaje Boga i człowieka.Poza tym poznaniem przez zjednoczenie, którego dokonała ze mną, wznosi się do światła, które nie pochodzi z jej natury i którego nie mogła zdobyć przez spełnienie swej własnej cnoty. Jest ono dane przez łaskę mego słodkiego Słowa, które nie gardzi płomiennymi pragnieniami, ani trudami ofiarowanymi przede mną. Wtedy wola, która idzie za inteligencją, jednoczy się ze mną najdoskonalszą i najgorętszą miłością. Gdyby mnie kto spytał: - Kim jest ta dusza? - odpowiedziałbym: - Jest moim drugim Ja, przez zjednoczenie miłości."

[t. 1, s. 279]

O świetle trzecim i cierpieniu


Doszedłszy do tego chwalebnego światła, postępują doskonale w każdym położeniu, w jakim się znajdują. Wszystko, co im się dzieje z mego dopustu, przyjmują ze czcią, jak ci to rzekłem w związku ze stanem trzecim. Uważają się za godnych wszelkich udręczeń i zniewag ze strony świata oraz tego, że są pozbawieni wszelkich pociech i wszelkiego dobra. I ponieważ uważają się za godnych wszelkich cierpień, uważają się też za niegodnych wszelkiej nagrody, która czeka za cierpienie. Poznali w tym świetle moją wolę wieczną i skosztowali jej. Wiedzą, że chce ona jedynie waszego dobra i zsyła wam i dopuszcza cierpienie tylko dlatego, abyście byli uświęceni we mnie



[t. 1, s. 280n]

Wezwanie do doskonałości


[Chrystus] wszystko to - [prześladowania, szyderstwa, obelgi, zniewagi] - przeszedł jak prawdziwy wódz, jak prawdziwy rycerz, przysłany przeze mnie na pole walki, aby wyrwać was z rąk diabła i oswobodzić was z najsmutniejszej niewoli, jaką mogliście znosić. Podał wam drogę, naukę i regułę postępowania, abyście mogli dojść do bramy życia wiecznego, którym ja jestem, i otworzyć ją kluczem jego drogiej krwi, wylanej z tak wielkim ogniem miłości i z taką nienawiścią i odrazą do grzechów waszych. Czyż nie zdaje się wam, że słyszycie, jak mówi to słodkie Słowo miłości, którym jest Syn mój: 'Oto wytknąłem wam drogę i otworzyłem wam bramę krwią moją. Nie zaniedbujcie się więc w postępowaniu za mną, nie ociągajcie się w swej samolubnej miłości własnej, w waszej nieznajomości drogi, w waszej zarozumiałej chęci służenia mi po waszej myśli, na wasz sposób, a nie mój'. Wytknąłem wam drogę prostą, p


rzez mą Prawdę, Słowo wcielone i ubiłem ją krwią jego. Powstańcie więc, nuże, i idźcie za nim! Nikt nie może przyjść do mnie, Ojca, jeno przez niego. On jest drogą, jest bramą, przez którą przejść trzeba, aby dojść do mnie, oceanu pokoju."

[t. 1, s. 282]

Umartwienie woli w zjednoczeniu z Bogiem


Niewątpliwie umartwiali też ciało, lecz to nie było ich troską główną: uważali to tylko za środek pomocniczy do zabicia swej woli własnej, jak ci już rzekłem, tłumacząc słowa: 'Chcę mało słów, a dużo czynów'. I tak powinniści czynić: Usiłowania wasze powinny dążyć głównie do zabicia woli, aby nie szukała i nie pragnęła czego innego, tylko kroczyła za słodką Prawdą, Chrystusem ukrzyżowanym, mając za cel tylko chwałę i sławę imienia mego oraz zbawienie dusz



[t. 1, s. 282n]

Radość z dążących do Boga u zjednoczonego z Nim


Dla duszy tak oświeconej wszystko jest radością. Nie czyni się ona sędzią sług moich ani żadnego stworzenia rozumnego; jakikolwiek jest stan, w jakim ich widzi, jakikolwiek sposób służenia mi, ona raduje się tym, mówiąc: 'Dzięki ci, Ojcze wieczny, za to, że w domu twoim jest mieszkań wiele'. Raduje się bardziej, widząc, że słudzy moi idą różnymi drogami, niż gdyby widziała wszystkich na tej samej drodze, gdyż rozmaitość ta wykazuje bardziej wielkość mej dobroci. Raduje się wszystkim, z wszystkiego czerpie woń róży



[t. 1, s. 283]

Jak dusza zjednoczona z Bogiem patrzy na zło


Jednak nie wydaje o tym sądu, lecz czerpie z grzechu prawdziwe i święte współczucie dla grzesznika i doskonałą pokorę, modląc się za niego i mówiąc: 'Dziś nieszczęście to dotknęło ciebie, jutro spotka mnie, jeśli mnie łaska boska nie uchowa'



[t. 1, s. 284n]

Sposób dojścia do doskonałej czystości duszy


Jeśli chcesz dojść do doskonałej czystości, rzekła moja Prawda, i być wolna od zgorszenia, jeśli chcesz, aby duch twój nie miał sposobności do grzechu, bądź zawsze zjednoczona ze mną miłością; bom ja jest najwyższa i wieczna czystość, jestem ogień, który oczyszcza duszę. Przeto im bardziej zbliża się ona do mnie, tym bardziej staje się czysta; im bardziej oddala się ode mnie, tym bardziej jest brudna. Toteż ponieważ ludzie świata są oddzieleni ode mnie, popadają w tyle niegodziwości. Lecz dusza, która bez pośrednika łączy się ze mną, uczestniczy w mojej czystości.Aby dojść do tego zjednoczenia, do tej czystości, winnaś uczynić jedno: nie sądzić nigdy woli ludzi, cokolwiekby robiło lub mówiło jakiekolwiek stworzenie, czy to przeciwko tobie, czy przeciwko bliźniemu. Winnaś widzieć tylko wolę moją w nich i w tobie ... Wśród wyrządzonych ci krzywd sądź, że dopuszcza j


e wola moja, aby doświadczyć cnotę w tobie i sługach moich."

[t. 1, s. 285]

Pogarda bliźniego przeszkodą do doskonałości


Tego, co nie wydaje ci się wyraźnym i jawnym grzechem śmiertelnym, nie powinnaś osądzać w duchu twoim, lecz powinnaś przypisywać to woli mojej w tych, którzy tak czynią; i nie czerpać stąd sposobności do sądzenia, tylko do świętego współczucia, jak ci już rzekłem. W ten sposób dojdziesz do doskonałej czystości, gdyż duch twój nie zgorszy się nigdy, ani ze mnie, ani z bliźniego; wpadacie bowiem w pogardę bliźniego, gdy sądzicie jego złą wolę względem was, zamiast uważać ją za moją wolę w nim. Pogarda ta i to zgorszenie oddalają duszę ode mnie i są przeszkodą do doskonałości, niektórych zaś pozbawiają łaski, w stopniu większym lub mniejszym, zależnie od ciężaru pogardy i nienawiści, wzbudzonej względem bliźniego przez ich sąd



[t. 1, s. 286]

Streszczenie drogi do czystości


Jeśli chcesz dojść do czystości, o którą prosisz, musisz koniecznie przestrzegać trzech reguł głównych, to jest: zjednoczyć się ze mną miłością, zachowując w pamięci dobrodziejstwa, które otrzymałaś ode mnie; oglądać okiem inteligencji miłość moją, która was kocha niewymownie; osądzać w woli człowieka wolę moją, nie jego złość. Sędzią jego jestem ja, nie wy. W ten sposób dojdziesz do doskonałości



[t. 1, s. 288]

Radość i cierpienie zjednoczonych z Bogiem


... Słudzy moi, którzy przyjmują pokarm u stołu świętego pragnienia, są wszyscy zarazem szczęśliwi i smutni, jak Jednorodzony Syn mój na drzewie najświętszego krzyża. Gdyż ciało jego czuło ból i mękę, podczas gdy dusza jego była szczęśliwa przez zjednoczenie z naturą boską. Tak samo słudzy moi są szczęśliwi przez zjednoczenie ich świętego pragnienia ze mną, przyobleczeni w moją słodką wolę. Są też smutni przez współczucie dla bliźniego i przez umartwienia, które zadają swej własnej zmysłowości, by odebrać jej uciechy i radości zmysłowe



[t. 1, s. 298n]

Jak ganić bliźniego - reguła pierwsza


Diabeł mógłby, pod płaszczykiem cnoty miłości bliźniego, żywić w twej duszy korzeń zarozumiałości, aby cię wtrącić w fałszywe sądy, których ci zabroniłem. Myślałabyś, że sądzisz prawdziwie, a sądziłabyś niesłusznie, idąc za własnym mniemaniem. I często diabeł ukazywałby ci dużo prawd, aby cię doprowadzić do kłamstwa. I doszłabyś do tego, gdybyś czyniła się sędzią myśli i zamiarów stworzeń rozumnych. Tego, jak ci rzekłem, tylko ja jestem sędzią. ...Nie wydawaj nigdy sądu bez przestrzegania miary, a miara, którą ci nakazuję, jest ta: Jeśli nie wykażę ci wyraźnie, i to nie jeden raz lub dwa razy, lecz wiele razy, błędu bliźniego, nie powinnaś nigdy ganić szczegółowo tego, w kim zdaje ci się widzieć ten błąd. Winnaś ogólnie skarcić występki tego, który przychodzi cię odwiedzić, i zachęcić go do cnoty miłosiernie i dobrotliwie, a dołączyć do dobrotliwości surowość, jeśli widz


isz, że to potrzebne. Gdyby ci się często zdawało, że ukazuję ci błędy bliźniego, wtedy, jeśli nie widzisz, że jest to objawienie wyraźne, jak ci rzekłem, nie mów o grzechu poszczególnym. Miej się na ostrożności, aby uniknąć oszustwa i złośliwości diabła. Mógłby cię pochwycić na tę wędkę i doprowadzić często do osądzania bliźniego twego wbrew prawdzie i często do gorszenia go.Więc niech usta twoje zachowują milczenie i mówią w sposób święty tylko cnocie, piętnując grzech. Jeśliby ci się zdawało, że rozpoznajesz grzech w bliźnim, przypisz go jednocześnie z nim sobie przez stałą i prawdziwą pokorę. I jeśli grzech istotnie znajduje się w tej osobie, poprawi się ona bardziej, widząc, że jest tak słodko rozumiana. Ta miła nagana doprowadzi ją do żalu i do wyznania ci tego, co ty chciałaś jej rzec. Wtedy będziesz miała pewność i odetniesz drogę diabłu, który nie będzie cię mógł wprowadzić w błąd i uszkodzić doskonałość twej duszy.Chcę, abyś wiedziała, że nie powinnaś ufać wszystkiemu, co widzisz; winnaś odrzucić to przez ramię, aby tego wcale nie widzieć. Winnaś patrzeć tylko wytrwale na siebie, by poznać siebie i poznać w sobie moją szczodrobliwość i dobroć. To czynią ci, którzy doszli do stanu ostatniego. Wracają oni zawsze do doliny poznania siebie, bez uszczerbku dla swej wzniosłości i swego zjednoczenia ze mną."

[t. 1, s. 293]

Pokuta środkiem - nie celem


Zdarza się często, że widząc wiele stworzeń idących drogą surowej pokuty, chciałoby się wszystkich skierować na tę samą drogę i spostrzegłszy, że nie wszyscy nią idą, czuje się gniew i zgorszenie w mniemaniu, że nie czynią dobrze. Otóż wiedz, że jest to wielki błąd. Ten, którego posądza się, że źle czyni, odprawiając mniej pokut, czyni często lepiej i jest cnotliwszy niż człowiek, który szemra przeciw niemu.Rzekłem ci już przedtem, że jeśli ci, którzy żywią się u stołu pokuty, ni wnoszą do swego umartwienia prawdziwej pokory, jeśli pokuta zamiast być prostym narzędziem cnoty, jest ich główną troską, często przez swe szemrania szkodzą swej doskonałości. Powinni wyjść z swego zaślepienia. Powinni wiedzieć, że doskonałość nie polega tylko na umartwianiu ciała, lecz na unicestwianiu woli własnej, woli przewrotnej. Winniście pragnąć i chcę, abyś ty pragnęła widzieć wszystkich na tej dro


dze wyrzeczenia się woli własnej i poddania jej słodkiej woli mojej."

[t. 1, s. 295n]

Nagana bliźniego


Poza wyraźnym objawieniem pochodzącym ode mnie i dotyczącym grzechu poszczególnego, nagana twoja powinna być zawsze ogólna. Powinna być złączona z pokorą i zachowywać miarę, którą ci wskazałem i która polega na jednoczesnym ganieniu siebie, gdy ganisz innych. [...]Nie chcę jednak, abyś myślała, że widząc wyraźny błąd, nie możesz zganić go w cztery oczy. Owszem, możesz, i nawet, gdyby się ktoś upierał i nie chciał się poprawić, wolno ci ujawnić grzech dwóm lub trzem osobom. Jeśli i to nie pomoże, powiedzieć o tym mistycznemu ciału świętego Kościoła. Lecz powtarzam, nie wolno ci tego czynić za każdym twoim widzeniem lub uczuciem, które powstaje w duszy twojej. Nawet gdybyś była świadkiem grzechu, nie powinnaś się spieszyć, póki nie zdobędziesz niewątpliwej pewności lub nie otrzymasz ode mnie w duchu swym wyraźnego objawienia. I nawet wtedy powinnaś użyć sposobu nagany, jaki ci podałem. Jest to


sposób najpewniejszy, aby diabeł nie mógł cię oszukać pod płaszczykiem miłości bliźniego."

[t. 1, s. 296]

Gdy ktoś przyjdzie po radę


Wyłożyłem ci też naukę i podstawową zasadę, którą powinnaś wpajać w ludzi, gdy przyjdą do ciebie z prośbą o radę, aby wyjść z ciemności grzechu śmiertelnego i kroczyć drogą cnoty. Ucz ich, jako zasady i podstawy, miłości cnoty poznania siebie i dobroci mej dla nich i żądaj od nich, aby umartwiali i unicestwiali własną wolę i w niczym nie sprzeciwiali się mnie. Wskaż im też pokutę jako narzędzie, a nie jako cel główny, jak się rzekło. Pokuta nie powinna być również jednaka dla wszystkich, lecz wymierzana według wytrzymałości, możliwości i warunków każdego. Zależnie od tego jedni używać będą mało, inni dużo tych środków zewnętrznych



[t. 1, s. 298n]

Czy dane nawiedzenie duchowe pochodzi od Boga czy o diabła?


Wiedz, że stworzenie rozumne, które kocha jakieś dobro lub go pragnie, odczuwa radość, gdy je posiądzie. Im bardziej kocha to dobro, które posiada, tym mniej widzi je, tym mniej stara się zbadać je roztropnie. Jest pełne radości z powodu tej pociechy i ta radość posiadania tego, co kocha, nie pozwala mu osądzić tej rzeczy; nie dba ono o to, by zdać sobie sprawę, co ta rzecz warta. [...] [Dusza] raduje się i weseli, gdyż mniema, że posiada to, czego pragnęła i uważa wesołość za właściwość jakiejkolwiek miłości, gdy otrzymała to, co kocha. [...] Gdy diabeł nawiedza duszę, obecność jego zrazu sprawia radość, lecz potem pozostawia duszę w smutku, z wyrzutem sumienia i bez pragnienia cnoty. [...] Znakiem rozpoznawczym, czy radość, którą odczuwałaś, jest skutkiem moich odwiedzin, jest to, czy była złączona z cnotą. ... Nawiedzenie moje przynosi radość z mił


ością cnoty - odwiedziny diabła dają tylko radość."

[t. 1, s. 300]

Kto może ulec ułudzie radości?


Nie wszyscy ulegają ułudzie tej radości, lecz tylko ic niedoskonali, którzy szukają pociechy i zważają bardziej na dar niż na dawcę. Lecz ci, którzy szczerze, bez względu na korzyść własną, jedynie z żarliwej miłości dla mnie, zważają na dawcę, nie na dar, i przywiązują wagę do daru tylko z powodu mnie, który daję, a nie dla pociech, które zeń czerpią, ci nie mogą być nigdy oszukani przez tę radość



[t. 1, s. 300]

Jak rozpoznać w trakcie diabelską iluzję?


[Zważający bardziej na dawcę niż na dar] mają znak pewny, który pozwala im natychmiast rozeznać, kiedy diabeł próbuje ich oszukać, przekształcając się w anioła światła i nawiedza ich ducha, napawając go nagłą radością. Nie ulegając pragnieniu pociech duchowych, dzięki rozsądkowi spostrzegają podstęp, skory tylko stwierdzą, że po chwilowej radości pozostają w ciemnościach. Wtedy korzą sie w prawdziwym poznaniu siebie, wyrzekają się wszelkiej pociechy i lgną całym sercem do nauki mej Prawdy. Diabeł stropiony, nie pokaże się już nigdy lub rzadko w tej postaci



[t. 1, s. 301]

Jak Bóg wysłuchuje próśb?


Niemiły jest mi ten, kto nie kołacze w prawdzie do bramy mądrości Jednorodzonego Syna mojego, idąc za jego nauką. Kto idzie za nauką jego, ten kołacze do bramy, wołając do mnie, Ojca wiecznego, głosem świętego pragnienia w pokornych i ciągłych modlitwach. A ja jestem Ojcem, który daje wam chleb łaski przez tę bramę słodkiej Prawdy.Czasem, aby doświadczyć wasze pragnienia i waszą wytrwałość, czynię, jakbym was nie słyszał, ale słyszę was dobrze i daję duchowi waszemu, czego mu potrzeba. Daję wam głód i głos, którym wołacie do mnie i chcę tylko wypróbować waszą stałość, aby wzmóc wasze pragnienia, gdy są uporządkowane i zwrócone ku mnie



[t. 1, s. 302]

Prośba, którą Bóg na pewno wysłucha


Jęcz w niepokoju serca nad śmiercią rodzaju ludzkiego, który, jak widzisz, daje się wlec ku takiej nędzy, że język ludzki nie zdoła jej opisać. Przez jęki twoje, przez wołanie twoje chciałbym się zlitować nad światem. Tego żądam od sług moich. To będzie mi znakiem, że kochają mnie naprawdę, a ja, jak ci rzekłem, nie wzgardzę ich pragnieniami



[t. 1, s. 276]

O świetle wiary


Światło to jest w ogóle konieczne dla każdego stworzenia obdarzonego rozumem, w jakimkolwiek stanie jest ono umieszczone, aby uczestniczyć w życiu łaski i w owocu krwi niepokalanego Baranka. Jest to światło zwyczajne, które wszyscy bez wyjątku powinni posiadać. Kto by go nie miał, byłby w stanie potępienia. Dlaczego nie można posiadać łaski, będąc pozbawionym tego światła? Bo kto nie ma tego światła, nie poznaje zła, które jest w grzechu, ani tego, co jest jego przyczyną i nie może przeto unikać i nienawidzić tej przyczyny. Nie zna też dobra i przyczyny dobra, to jest cnoty i nie może kochać mnie, który jestem samym dobrem, ani cnoty, którą wam dałem jako narzędzie i środek do zdobycia łaski mojej i mnie samego, prawdziwego dobra



[t. 1, s. 276n]

Brak światła wiary przyczyną grzechu


Widzisz, jak bardzo potrzeba wam tego światła. Grzechy wasze polegają tylko na kochaniu tego, czego ja nienawidzę, i na nienawidzeniu tego, co ja kocham. Kocham cnotę i nienawidzę występku. Kto kocha występek i nienawidzi cnoty, obraża mnie i jest pozbawiony mej łaski. Postępuje jak ślepiec. Nie znając przyczyn występku, to jest zmysłowej miłości własnej, nie żywi nienawiści do siebie; nie zna też występku i zła, które z tego wynika. Nie zna również cnoty ani mnie, który mogę mu dać cnotę, darząc go życiem, ani godności, w której się zachowuje, ani łaski, do której może dojść przez cnotę. Widzisz, że zaślepienie jest przyczyną jego nieszczęścia. Koniecznie więc trzeba mieć to światło, jak ci rzekłem



[t. 1, s. 278n]

O drugim świetle, które przez pokutę prowadzi do doskonałości


Gdyby nie byli tak przyobleczeni w wolę moją przez prawdziwą pokutę, często szkodziliby swej doskonałości, czyniąc się sędziami tych, którzy nie idą tą samą drogą, co oni. Wiesz, czemu by do doskonałości nie doszli? Bo oddawaliby się z większą gorliwością i większym pragnieniem umartwieniu ciała, niż zabiciu własnej woli. Tacy chcą zawsze sami wybierać czas, wybierać miejsce, wybierać pociechy po swojej myśli, chcą też wybierać udręczenia ze strony świata i napaści ze strony diabła, jak ci to już rzekłem w związku ze stanem drugim. Zwodzą się sami, zaślepieni wolą własną, którą nazwałem wolą duchową. Pragnąłbym, powiadają, tej pociechy, która by mi przyniosła korzyść, zamiast tych napastowań i pokus diabła; nie pragnę jej dla siebie, lecz aby bardziej podobać się Bogu i mieć więcej łaski w duszy, gdyż daje mi się, że lepiej jest mieć tę łaskę, i słu


żyć mu w ten sposób, a nie w inny.Oto dlaczego dusza często popada w smutek i zniechęcenie i staje się nieznośna dla siebie samej. Szkodzi tak swej doskonałości i nie spostrzega tego; nie zdaje sobie sprawy, że wpadła w zgniliznę pychy i leży w niej. Gdyby było inaczej, gdyby była prawdziwie pokorna, a nie zarozumiała, widziałaby przy tym świetle, że to ja, słodka i najwyższa Prawda, daję każdemu i stan i czas i miejsce, pociechy i udręczenia, wedle tego, co jest potrzebne dla waszego zbawienia i zdobycia doskonałości, do której sam powołuję dusze. Ujrzałaby też, że wszystko to daję z miłości, więc z miłością i czcią powinna przyjmować to, co jej zsyłam."

[t. 2, s. 5n]

O godności powołania kapłańskiego


Najdroższa córko, naprzód powiem ci o godności, do której ich podniosłem. Sprawiła to dobroć moja, poza ogólną miłością, którą miałem dla stworzeń moich, stwarzając je na obraz i podobieństwo moje i odradzając was dla łaski w krwi Jednorodzonego Syna mego. Doszliście do najwyższego dostojeństwa przez zjednoczenie mej boskości z naturą ludzką, aniżeli anioł: gdyż przyjąłem naturę waszą, nie anielską. Więc, jak rzekłem, ja Bóg stałem się człowiekiem, a człowiek Bogiem, przez zjednoczenie mej natury boskiej z waszą ludzką naturą.Ta wielkość jest wspólnym dobrodziejstwem dla wszystkich stworzeń obdarzonych rozumem. Lecz spośród nich wybrałem mych szafarzy, dla waszego zbawienia, aby przez nich rozdawana była Krew pokornego i niepokalanego Baranka, Jednorodzonego Syna mojego. Powierzyłem im rozdawnictwo Słońca, udzielając im światła wiedzy, ciepła miłości boskiej i barwy jednoczące


j z ciepłem i światłem, to jest Krwi i Ciała Syna mojego."

[t. 2, s. 8]

Chrystus obecny w każdej cząstce Eucharystii


Choćby podzielić hostię na tysiąc tysięcy drobinek, w każdej jestem cały Bóg i cały człowiek, jak ci rzekłem. Dzieląc zwierciadło, nie dzieli się obrazu, który widzi się w zwierciadle; tak samo dzieląc hostię, nie dzieli się Boga, nie dzieli się człowieka, lecz w każdej cząstce jest cały Bóg-człowiek. I nie zmniejsza się też w sobie, jak to można zrozumieć na przykładzie ognia



[t. 2, s. 8nn]

Warunki skuteczności Eucharystii


W każdej zapalonej świecy, jakakolwiek byłaby jej wielkość, widać całe światło, jego barwę, jego ciepło, jego blask. Jednak uznasz, że ten, co niesie świecę jednouncjową, posiada mniej światła niż ten, który trzyma świecę funtową. Tak samo jest z tymi, którzy przystępują do świętego Sakramentu. Każdy przynosi swą świecę, to jest święte pragnienie, z jakim otrzymuje i przyjmuje ten Sakrament. Świeca jest zgaszona i zapala się, gdy on przyjmuje Sakrament. Jest zgaszona, powiadam, gdyż wy sami przez się jesteście niczym. Zaprawdę, dałem wam paliwo, dzięki któremu możecie przyjmować i zachowywać w sobie to światło; paliwem tym jest miłość i przeto nie możecie żyć bez miłości....Bylibyście jak świeca bez knota, która nie może płonąć i której niepodobna zaświecić, gdybyście z duszą stworzoną do miłości i przeznaczoną dla miłości - do tego stopnia, że nie mogłaby żyć bez miłości, któ


ra jest jej pokarmem - nie otrzymali na chrzcie świętym najświętszej wiary zjednoczonej z łaską. Najświętsza wiara jest właśnie knotem, który może się zapalić od tego światła.Od czego dusza tak przygotowana zapala swą świecę? Od ognia mej boskiej miłości, kochając mnie, bojąc się mnie i idąc za nauką mej Prawdy. Zaprawdę dusza zapala się mniej lub więcej, jak ci rzekłem, według paliwa, które przynosi, aby żywić ten ogień. Choć wszyscy macie to samo paliwo, bo wszyscy jesteście stworzeni na obraz i podobieństwo moje i wszyscy, jako chrześcijanie, posiadacie światło chrztu świętego, jednak każdy z was może wzrastać w miłość i cnotę, o ile chce, z pomocą mej łaski.Z miłością zbliżacie się do tego słodkiego i chwalebnego światła. Rozdawnictwo jego powierzyłem sługom moim, dawszy je wam za pokarm. Otrzymacie tyle tego światła, ile przyniesiecie miłości i gorącego pragnienia."

[t. 2, s. 10n]

O Komunii świętokradzkiej


Wiesz, do czego podobna jest dusza, która przyjmuje Sakrament w sposób niegodny? Do świecy, która wpadła do wody i tylko skwierczy, gdy się ją zbliży do ognia; gdy się ją chce zapalić, płomień gaśnie i pozostaje tylko swąd. Ta dusza także nosi w sobie świecę, którą otrzymała na chrzcie świętym, ale rzuciła ją do wody grzechu, który popełniła w sobie. Ta woda zmoczyła knot, to światło łaski, które dane jej było na chrzcie świętym i dopóki świeca nie wyschnie w ogniu prawdziwej skruchy złączonej z wyznaniem grzechu, dusza przyjmuje u stołu ołtarza to światło rzeczywiście, lecz nie duchowo. Gdy dusza nie jest tak przygotowana, jak powinna być do tak wielkiego misterium, to wielkie światło nie trwa w niej przez łaskę, lecz gaśnie natychmiast i dusza pozostaje w większej rozterce, w większych ciemnościach i z cięższym grzechem. Z Sakramentu tego wynosi tylko zgrzyt wyrzutu sumienia nie z wi


ny tego niezmąconego światła, lecz wskutek tej zgubnej wody, która jest w tej duszy i która udaremnia uczucie niezbędne do uczestniczenia w tym świetle."

[t. 2, s. 11n]

Chrystusa przez Komunię nie ubywa


Rozdawany jest on przez ciało mistyczne świętego Kościoła każdemu, kto go chce przyjąć, lecz trwa we mnie cały i choć przyjmujecie go całego, Boga i człowieka, jak ci to wyjaśniłem na przykładzie światła, nawet wtedy, gdyby wszyscy ludzie przyszli zapalić swe świece od tego światła, otrzymaliby je całe, a ono pozostałoby jednak całe



[t. 2, s. 12]

Eucharystia największym darem Bożym


Nie ma stworzenia rozumnego, którego serce nie musiałoby pęknąć z miłości, widząc po wszystkich dobrach, którymi was obsypałem, to dobrodziejstwo, które otrzymaliście w tym Sakramencie



[t. 2, s. ?]

'Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój'


Oko twoje nie widzi nic innego, tylko biel chleba, ręka nie dotyka nic innego, tylko powierzchni chleba,smak nie kosztuje nic innego, tylko smaku chcleba. Wszystkie grube zmysły ciała mylą się; lecz zmysł duszy nie może się mylić, jeśli ona nie chce, to jest, jeśli nie zgadza się, aby przez niewiarę pozbawić się światła najświętszej wiary.Kto kosztuje tego sakramentu? Kto go widzi? Kto go dotyka? Zmysł ducha. Jakim okiem go widzi? Okiem umysłu, jeśli oko to uzbrojone jest źrenicą najświętszej wiary. Oko to widzi w tej białości całego Boga i całego człowieka, naturę boską zjednoczoną z naturą ludzką, ciało, duszę, krew Chrystusa, duszę zjednoczoną z ciałem, ciało i duszę zjednoczone z moją naturą boską, nieoddzielną ode mnie



[t. 2, s. 13n]

Wizja konsekracji


Gdy ksiądz poświęcał chleb i wino, ty w chwili poświęcenia podniosłaś nań oczy i, gdy wymawiał słowa poświęcenia, ukazałem się tobie. Widziałaś wychodzące z mej piersi światło, podobne do promienia słońca, które pada z jego tarczy, nie oddzielając się jednak od niej. W świetle tym zjawiła się zjednoczona z nim gołębica, dotykając hostii stosownie do słów, które wymawiał kapłan. Oczy cielesne nie mogły znieść dłużej tego światła: widzenie trwało dalej tylko w oku umysłu. Widziałaś wtedy i poznałaś przepaść Trójcy i całego Boga-człowieka, ukrytego i utajonego pod tą białością. Widziałaś, że ani światło, ani obecność Słowa, którą umysł ten oglądał w tej białości, nie gasiła białości chleba. Jedno nie przeszkadzało drugiemu. Czyniąc Boga-człowieka obecnym w tym chlebie, nie unicestwiłem chleba, to jest jego białości, dotykalności i smaku



[t. 2, s. 15]

Istota i skutki Komunii eucharystycznej


Zważ, najdroższa córko, jakiego dostojeństwa nabywa dusza, która przyjmuje, jak należy, ten chleb życia, ten pokarm aniołów. Przyjmując ten Sakrament, mieszka we mnie, a ja w niej; jak ryba w morzu, a morze w niej, tak ja jestem w duszy, a dusza we mnie, oceanie pokoju. Po spożyciu tego znikomego chleba, pozostaje w duszy łaska. Pozostawiam w was odbicie mej łaski, jak czyni pieczęć przyłożona do gorącego wosku. Gdy się odejmie pieczęć, pozostaje jej znak. To samo sprawia moc tego Sakramentu w duszy, gdzie zostawia po sobie ciepło mej boskiej miłości, dobrotliwość Ducha Świętego, z światłem mądrości Jednorodzonego Syna mojego. Oświecone tą mądrością oko umysłu może poznawać i rozważać naukę mojej Prawdy. Ta mądrość czyni też silną duszę, w której odbija się silnie, gdyż uczestniczy ona w mej Sile i Mocy. Dusza ta jest odtąd mocna, przeciwko własnej namiętności zmysłowej, p


rzeciwko diabłu i przeciwko światu. Jak widzisz, odbicie zostaje, gdy pieczęć jest odjęta, gdy zniszczona jest znikomość chleba i gdy prawdziwe Słońce wróciło do swego koła, choć nie było oddzielone ode mnie, bo jak ci rzekłem, jest zawsze zjednoczone ze mną."

[t. 2, s. 16]

Komunia święta zobowiązuje


Zważ, jakie jest zobowiązanie wasze względem mnie i jak powinniście mi odpłacać miłością, skoro tak bardzo was kocham i skoro jestem najwyższą i wieczną dobrocią, godną całej waszej miłości



[t. 2, s. 16]

Poznanie własnej godności kapłana obroną przed grzechem


Gdyby sami baczyli na godność swoją, nie trwaliby w ciemnościach grzechu śmiertelnego i nie brudziliby tak oblicza swej duszy. Nie tylko nie obrażaliby mnie, nie bezcześciliby swej godności, lecz, choćby wydali swoje ciała na stos, uznaliby, że nie uczynili jeszcze dosyć za tak wielką łaskę i tak wielkie dobrodziejstwo, jakie otrzymali. Bo do większej godności w tym życiu dojść nie mogą



[t. 2, s. 16n]

Godność kapłanów i wymagania Chrystusa wobec nich


Są oni mymi pomazańcami i nazywam ich Chrystusami moimi. Powierzyłem im rozdawanie mnie samego wam. Umieściłem ich, jak kwiaty wonne, w mistycznym ciele świętego Kościoła. Godności tej nie ma nawet anioł, a dałem ją ludziom, tym, których wybrałem na mych szafarzy. Uczyniłem z nich aniołów, więc powinni być w tym życiu aniołami ziemskimi.Od każdej duszy wymagam czystości i miłości, żądam, aby kochała mnie i bliźniego, aby pomagała mu w potrzebie wedle możności, wspierając go modlitwą i jednocząc się z nim w miłości, jak ci już na innym miejscu o tym mówiłem. Lecz daleko bardziej żądam czystości od kapłanów moich, miłości dla mnie i dla bliźnich, którym winni rozdawać Ciało i Krew Jednorodzonego Syna mojego, z płomienną miłością i głodem zbawienia dusz, dla chwały i sławy imienia mojego.Jak kapłani ci żądają czystości kielicha, w którym się spełnia ofiara, tak


ja wymagam czystości i schludności ich serca, ich duszy, ich myśli. I chcę, aby ciało swe, jako narzędzie duszy, chowali w doskonałej czystości; żądam, aby nie tarzali się w błocie nieczystości, aby nie nadymali się pychą, zabiegając o wysokie urzędy, aby nie byli okrutni dla siebie samych i dla bliźnich swoich. Bo będąc okrutni dla siebie samych przez swe grzechy, są tym samym okrutni dla dusz swych bliźnich: nie dają im przykładu z swego życia, nie starają się wydrzeć ich z rąk diabła, ani rozdawać Ciała i Krwi Jednorodzonego Syna mojego, i mnie, Światła prawdziwego, w innych sakramentach świętego Kościoła. Tak więc, będąc okrutni dla siebie, muszą być okrutni dla innych."

[t. 2, s. 18n]

O utrzymaniu kapłanów


Nie powinni za nic żądać zapłaty, gdyż nic nie kupili; wszystko dostali darmo ode mnie, by rozdawać innym. Ale mogą i powinni przyjmować jałmużnę; należy się im ona od tego, który otrzymuje Sakrament i który jest obowiązany, jeśli może, złożyć ofiarę, aby wspomóc ich w potrzebach doczesnych. Na was ciąży obowiązek cielesnego wyżywienia tych, co rozdają wam pokarm duchowy, łaskę, dary Ducha Świętego w świętych sakramentach. ... I oznajmiam wam, że daję wam bez porównania więcej, niż wy im dajecie, bo nie może być porównania między rzeczami skończonymi i przemijającymi, którymi ich wspomagacie, a mną, Bogiem nieskończonym, którego, przez mą Opatrzność i przez moją boską miłość, kazałem im rozdawać między was



[t. 2, s. 20n]

Skuteczność sakramentów niezależna od niegodności szafarza


Wszyscy więc mają i mieć będą tę samą władzę, co Piotr, i żaden z ich błędów nie umniejszy tej władzy, ani osłabi doskonałości krwi i innych sakramentów. Bo, jak ci już rzekłem, żadna plama nie może skalać tego Słońca i światła jego nie mogą stłumić ciemności grzechu śmiertelnego, znajdujące się w tym, który je rozdaje lub który je otrzymuje. Błąd ich nie może w niczym szkodzić sakramentom świętego Kościoła, lecz może umniejszyć łaskę lub zwiększyć winę w tym, który je rozdaje lub w tym, który je przyjmuje w sposób niegodny



[t. 2, s. 22]

Uzasadnienie szacunku należnego kapłanom


Jeśli spytasz mnie, dlaczego grzech tych, co prześladują święty Kościół, jest cięższy niż wszystkie inne, i czemu, mimo grzechów mych kapłanów nie chcę, by cześć dla nich się umniejszała, odpowiem ci: Bo wszelką cześć, jaką się im świadczy, oddaje się nie im, lecz mnie, przez moc krwi, którą im powierzyłem do rozdawania. ... Z powodu tej służby, którą spełniają, winniście ich szanować. I jesteście zmuszeni przychodzić do ich rąk nie dla nich samych, lecz dla władzy, którą poruczyłem im, jeśli chcecie przyjmować święte sakramenty Kościoła; i jeśli mogąc je przyjąć, nie chcecie tego uczynić, będziecie i umrzecie w stanie potępienia



[t. 2, s. 23]

Bóg sobie rezerwuje sąd nad duchowieństwem


Niech nikt nie tłumaczy się, mówiąc: 'Nie znieważam świętego Kościoła, nie buntuję się przeciwko niemu, powstaję tylko przeciw grzechom złych pasterzy'. ... Moja jest obraza, jak moja jest cześć. I moje też są wszystkie szkody, obelgi, zniewagi, hańby i nagany czynione moim kapłanom. Uważam za wyrządzone mnie wszystko, co im się wyrządza, gdyż rzekłem i powtarzam: 'Nie chcę, aby tykano moich pomazańców'. Ja sam mam ich karać, nikt inny



[t. 2, s. 29]

O uszanowaniu dla kapłaństwa


Rzekłem ci, najdroższa córko, o czci, którą winno się świadczyć mym pomazańcom, mimo ich błędów. Te oznaki czci, którą się im oddaje, nie należą się im gwoli ich osoby, lecz ze względu na władzę, którą im dałem. Błędy ich nie mogą w niczym osłabić ani podzielić tajemnicy Sakramentu. Tak samo nie powinny umniejszać szacunku, który się im należy, nie dla ich osób, powtarzam, lecz dla skarbu krwi



[t. 2, s. 31n]

Zjednoczenie z Bogiem obejmuje wszystkie władze duszy


Dusza nie może posiadać jednej władzy gotowej do przyjęcia mnie, bez tego, aby jednocześnie wszystkie trzy nie były zjednoczone i zebrane w imię moje. Kiedy oko rozumu, rozjaśnione światłem wiary, wzniesie się ponad widzenia zmysłowe, aby oglądać mnie, pociąga za sobą wolę, niosącą miłość swą temu, co rozum widzi i ogląda, i cała pamięć napełnia się umiłowanym przedmiotem. Gdy władze są tak przygotowane, dusza uczestniczy we mnie, Słońcu. Oświecam ją mocą moją, mądrością Jednorodzonego Syna mojego i łaskawością ognia Ducha Świętego



[t. 2, s. 35]

Sprawowanie urzędu a obowiązki wynikające ze sprawiedliwości


Jakikolwiek urząd zajmuje się w prawie cywilnym czy w prawie boskim, nie można się na nim utrzymać w stanie łaski bez świętej sprawiedliwości. Kto nie jest karcony i nie karci, jest jak członek, który zaczyna gnić; gdy zły lekarz przykłada od razu maść do rany, nie wypaliwszy jej przedtem, wtedy całe ciało zakaża się i gnije. To samo dotyczy prałatów i innych dostojników, którzy widzą, że poddany ich zakażony jest zgnilizną grzechu śmiertelnego; jeśli poprzestaną na przyłożeniu maści pochlebstwa, nie uciekając się do nagany, chory członek nie ozdrowieje nigdy, lecz zakazi inne członki, zjednoczone z pierwszym w tym samym ciele, pod jednym pasterzem. Gdyby natomiast byli prawdziwymi i dobrymi lekarzami, jakimi byli ci chwalebni pasterze, użyliby maści dopiero po wypaleniu rany ogniem nagany. Gdyby zaś członek ten upierał się przy swym występku, odcięlib


y go od zgromadzenia, aby nie zakażał innych zarazą grzechu śmiertelnego."

[t. 2, s. 35n]

Przyczyny pobłażania złu przez sprawujących władzę


Udają raczej, że nic nie widzą. Wiesz, czemu? Bo korzeń miłości własnej żyje w nich i wydaje złą odrośl służalczej bojaźni. Boją się utracić stanowisko, dobra doczesne i wysokie urzędy, więc milczą. Czynią jak ślepcy, którzy nic nie wiedzą, jak utrzymać się na stanowisku. Gdyby wiedzieli, że zachowuje się je tylko przez sprawiedliwość, przestrzegaliby jej. Lecz ponieważ są pozbawieni światła, nie rozumieją tego. Wydaje się im, że zachowają się przez niesprawiedliwość, nie karcąc błędów swoich poddanych. Ale zwodzi ich własna namiętność zmysłowa, żądza władzy i przewodzenia.Nie karcą i dlatego, że czują w sobie te same błędy lub jeszcze większe. Świadomość własnych błędów odbiera im zapał i stanowczość. Spętani służalczą bojaźnią, udają, że nic nie widzą. A jeśli nie mogą nie widzieć, wstrzymują się od nagany, dając się ująć pochlebstwom i licznym darom, nawet


sami wynajdują usprawiedliwienie, byle nie karać."

[t. 2, s. 36]

Uczciwy nie boi się karcić


Kto nie pożąda władzy ani dostojeństw, ten nie boi się ich utracić i karci odważnie. Kto ma czyste sumienie, nie boi się niczego



[t. 2, s. 38]

Ufność Opatrzności Bożej


Jest to znak, że dusza ufa mnie, a nie sobie: nie żywi służalczej obawy. Ci, którzy pokładają nadzieję w sobie samych, boją się zawsze. Lękają się własnego cienia i pytają ciągle, czy nie zabraknie im nieba i ziemi. Z tą obawą w sercu i z tą fałszywą ufnością, którą pokładają w swej małej wiedzy, zadręczają się nędzną troską o zdobycie i zachowanie rzeczy doczesnych, bo duchowe, zda się, odrzucili precz i nikt o nie nie dba.Nie wiedzą ci biedni pyszałkowie bez wiary, żem ja jest Ten, który troszczy się o wszystkie potrzeby duszy i ciała, choć Opatrzność moja wymierza wam pomoc swą wedle nadziei, jaką w niej pokładacie



[t. 2, s. 39]

Męstwo świętych


Wyzbywali się wszelkiej bojaźni, czując, że nie są sami, lecz mają sprzymierzeńca. Trwając w mej miłości, trwali we mnie i ode mnie otrzymywali światło mądrości mego Jednorodzonego Syna; ode mnie otrzymywali moc, aby byli silni wobec książąt i tyranów świata; ode mnie też otrzymywali ogień Ducha Świętego, uczestnicząc w jego dobrotliwości i płomiennej miłości. Miłości tej towarzyszyło i towarzyszy, w każdym, kto chce ją przyjąć, światło wiary, nadzieja, siła prawdziwa cierpliwość i nieznużona wytrwałość, aż do ostatniej chwili śmierci. Więc widzisz, że nie byli sami, mieli towarzystwo i przeto się nie bali



[t. 2, s. 39]

Przyczyna lęku


Boi się tylko ten, kto czuje się sam, kto ufa tylko sobie i pozbawiony jest doskonałej miłości. Najmniejsza rzecz go przeraża. Jest sam beze mnie, który daję duszy, posiadającej mnie przez miłość, najwyższe bezpieczeństwo



[t. 2, s. 43n]

O uszanowaniu nawet dla niegodnych kapłanów


Gdyby człowiek brudny i źle odziany przyniósł wam wielki skarb, który by wam przywrócił życie, niewątpliwie z miłości dla skarbu i dla pana, który wam go przekazał, zgotowalibyście dobre przyjęcie posłańcowi, mimo jego brudów i łachmanów. Raziłby was jego wygląd, lecz pospieszylibyście, z miłości dla pana, obmyć go z brudu i ubrać czysto. Uczynić tak jest waszym obowiązkiem, wedle porządku miłości, i chcę, abyście tak postępowali w stosunku do moich kapłanów, których życie jest za mało uporządkowane. Mimo swej nieczystości i łachmanów podartych przez występki, z powodu oddzielenia się od mej miłości, nie przestaję wam przynosić wielkich skarbów w sakramentach świętego Kościoła, z których czerpiecie łaskę, jeśli przystępujecie do nich w sposób godny. Winniście więc ich szanować, jakiekolwiekby były ich błędy, przez miłość dla mnie, Boga wiecznego, który wam je zsyłam i


przez miłość życia łaski, którą znajdujecie w tym skarbie - zawiera on bowiem całego Boga-człowieka, Ciało i Krew Syna mojego zjednoczonego z moją naturą boską. Winniście ubolewać nad ich grzechami, darząc je nienawiścią i starać się przez miłość i świętą modlitwę, przyodziać ich czysto i zmyć waszymi łzami ich brud; i ofiarować w moim obliczu za nich wasze łzy i wielkie pragnienie, abym ich przyodział, przez dobroć moją, szatą miłości."

[t. 2, s. 46]

Przyczyna upadku duchowieństwa


Czy wiesz, najdroższa córko, jakie jest źródło ich zbłąkania? Dowiedz się o tym z boleścią i goryczą serca swego. Jest nim samolubna miłość własna, z której urodziło się drzewo pychy z gałęzią swoją, brakiem roztropności. W zaślepieniu swym obierają sobie za cel tylko zaszczyty i chwałę, zabiegając o wysokie urzędy, poszukując przepychu i rozkoszy cielesnych. Dla mnie mają tylko pogardę i obrazę. Przypisują sobie to, co nie do nich należy, a mnie dają to, co nie jest moje. Moja jest chwała i sława imienia mego. Oto co mi są winni. Sobie winni są nienawiść własnej zmysłowości, przez prawdziwe poznanie siebie, w poczuciu, że nie są godni tak wielkiej tajemnicy, jaką otrzymali ode mnie.A czynią wprost przeciwnie. Nadęci pychą, nie mogą się nasycić, pożerając ziemię bogactw i rozkoszy światowych. Są chciwi, pożądliwi i skąpi w stosunku do ubogich. Przez tę nędzną pychę i skąpstwo, ur


odzone z miłości samolubnej i zmysłowej, porzucili staranie o dusze. Myślą i troszczą się tylko o rzeczy doczesne, a owieczki moje, które powierzyłem ich rękom, są owieczkami bez pasterza."

[t. 2, s. 48n]

Zły przykład duchownych nie usprawiedliwia świeckich


Jednak ci, którzy idą za nimi, nie mają usprawiedliwienia, gdyż nic nie może zmusić ich do grzechu śmiertelnego, ani diabli widzialni, ani niewiedzialni; nie wolno brać przykładu z ich życia, ani naśladować tego, co czynią. 'Czyńcie to, co wam rozkażą' [Mt 23, 3], jak wam zaleca ma Prawda w świętej Ewangelii. ... - Nie naśladujcie ich złego życia, jeśli nie chcecie popaść w nieszczęście, na które zasługują; nie karzcie ich też, bo obrazilibyście mnie. Nie patrzcie na ich złe życie i bierzcie od nich tylko naukę. Karę zostawcie mnie, bo jestem Bogiem dobrym i wiecznym, który nagradza wszelki dobry czyn i karze wszelki grzech



[t. 2, s. 49n]

Niesprawiedliwość kapłanów nie karcących występków


Ci nieszczęśliwi biedacy noszą na piersiach jako godło niesprawiedliwość. Niesprawiedliwość ta przypięta jest samolubną miłością własną, od której pochodzi. Bo miłość własna czyni ich niesprawiedliwymi dla ich dusz i dla mnie i zaślepia ich fałszywym sądem. Nie oddają mi należnej chwały i sami wyrzekają się uczciwego i świętego życia, pragnienia zbawienia dusz i głodu cnoty. Przez to stają się niesprawiedliwi dla poddanych i bliźnich swoich i nie karcą występków. Zaślepieni tchórzliwą obawą, aby nie narazić się stworzeniom, pozwalają im spać i gnić w ich nędzy. Nie widzą, że chcąc przypodobać się stworzeniom, budzą wstręt w nich i we mnie, ich Stwórcy. Jeśli zdarzy się niekiedy, że zdobędą się na naganę, by stworzyć sobie płaszczyk ze strzępka sprawiedliwości, nie zwracają się przeciw wielkim, których występki są często cięższe. Boją się utracić stanowisko lub


życie. Ganią małych, którzy nie mogą im zaszkodzić, ani odebrać urzędu. Ci popełniają niesprawiedliwość z nędznej miłości własnej. Miłość własna zatruła cały świat i ciało mistyczne świętego Kościoła."

[t. 2, s. 53]

Bez tytułu


O diabli nad diabłami! Gdybyście przynajmniej kryli się z waszymi występkami przed oczami waszych poddanych. Tając je, obrażacie mnie także i gubicie siebie, lecz przynajmniej nie wciągacie w zatracenie innych, ujawniają przed nimi wasze zbrodnicze życie. Przykład wasz jest im nie tylko powodem do nieporzucenia swych grzechów, lecz zachęca ich do popełniania podobnych lub jeszcze cięższych



[t. 2, s. 53]

Nocna modlitwa


W tych godzinach nocnych miałeś przygotować się do misterium, które miałeś odprawić rano, poznając siebie i przez to poznanie uznając się niegodnym tak wysokiej czynności; poznając też mnie, który przez moją dobroć podniosłem cię do tej godności, bez zasługi z twej strony i uczyniłem cię mym kapłanem, abyś służył innym mym stworzeniom



[t. 2, s. 56n]

Co do grzechów przeciw naturze w w. XIV


'O Ojcze wieczny, rzekłaś, zlituj się nade mną i nad twoimi stworzeniami. Wyrwij duszę mą z ciała, bo zdaje mi się, że nie zniosę tego dłużej. Albo ześlij mi pociechę i wskaż mi miejsce, gdziebyśmy, ja i inni słudzy twoi, mogli się schronić, aby trąd ten nie mógł nas dotknąć, ani odebrać czystości duszom i ciałom naszym.'Odrzekłem ci, zwracając ku tobie spojrzenie tkliwości: 'Córko moja, schronieniem waszym niech będzie oddawanie chwały i sławy imieniowi mojemu i wzbijanie ku mnie kadzidła ciągłej modlitwy za tych nieszczęśliwych, pogrążonych w tak wielkiej nędzy, gdyż zasłużyli przez grzechy swoje na surowy sąd boski. Ucieczką waszą niech będzie Chrystus ukrzyżowany, Jednorodzony Syn mój. Zamieszkajcie i schrońcie się w ranie boku jego, gdzie przez miłość, w tej naturze ludzkiej zakosztujecie mej natury boskiej. W otwartym sercu tym znajdziecie miłość dla mnie i dla bl


iźniego. Bo dla chwały mojej, Ojca wiecznego, i z posłuszeństwa dla rozkazu, który mu dałem dla waszego zbawienia, pospieszył na śmierć haniebną na najświętszym Krzyżu. Patrząc na miłość tę, kosztując jej, pójdziecie za nauką jego, będziecie żywić się u stołu Krzyża, znosząc w miłości, z prawdziwą cierpliwością, bliźniego swego, jak i cierpienia, udręki, trudy, skądkolwiek przyjdą. W ten sposób zdobędziecie zasługi i unikniecie trądu'.Taki jest sposób, który wskazałem i wskazuję tobie i innym. Jednakże dusza twoja nie mogła zatracić pamięć tej zgnilizny, a oko umysłu tonęło w ciemnościach. Lecz Opatrzność moja przyszła ci z pomocą. Gdyś przyjmowała Ciało i Krew Syna mojego, całego Boga i całego człowieka, w świętym Sakramencie ołtarza, na znak prawdy słów moich, odór zgnilizny wyparła woń, którą wchłonęłaś z tym Sakramentem i ciemności rozproszyło światło, które zeń spłynęło. Przez osobliwą łaskę dobroci mojej, zachowałaś w ustach, w sposób wyraźny i cielesny, woń i smak tej krwi przez dni kilka."

[t. 2, s. 57n]

Czystość sumienia a rozumienie Pisma Świętego


Są tak pogrążeni w ciemnościach, że nie rozumieją Pisma Świętego. Pismo jest pełne światła, gdyż wybrani moi otrzymali to Pismo ode mnie, Światła wiecznego, przez nadprzyrodzone oświecenie ich ducha. Lecz oni nie rozumieją go. Nadęci pychą, skażeni rozpustą, widzą i rozumieją tylko korę, literę, nie znajdując w niej smaku. Ich smak, smak duszy nie jest zdrowy, jest zepsuty przez miłość własną i pychę; żołądek pełen jest nieczystości, pożądliwości i skąpstwa. Wszystkie chucie łakną zadowolenia w wyuzdanych uciechach. Bez wstydu, jawnie popełniają grzechy. Uprawiają lichwę, której zakazałem, lecz ciężką za to poniosą karę



[t. 2, s. 58n]

Skuteczność nagany


Nic nie wskóra ten, którego nagana polega na słowach, a nie na przykładzie dobrego i porządnego życia. Przełożony, zły czy dobry, ma niewątpliwie zawsze obowiązek karcenia swych poddanych, lecz źle wywiązuje się z tego obowiązku, jeśli nie stara się poprawić ich wzorem świętego i uczciwego życia



[t. 2, s. 59]

Smutny bilans wieku XIV


Czemuż więc pasterze nie poprawiają swych poddanych? Bo są zaślepieni miłością własną, która jest źródłem wszystkich ich niegodziwości. Poddani, pasterze, klerycy, zakonnicy troszczą się tylko o to, w jaki sposób mogliby zaspokoić swe nieporządne żądze rozkoszy



[t. 2, s. 61]

Świętość zakonu a grzeszność zakonników


Są one [zakony] święte w sobie, bo zostały ustanowione i założone przez Ducha Świętego. Więc zakon w sobie nie może być zepsuty ani skażony przez błędy podwładnych. Kto chce wstąpić do zakonu, nie powinien zważać na złych, którzy się w nim znajdują, lecz oprzeć się na ramionach Zakonu, który jest silny i nie może osłabnąć, i pozostać mu wiernym aż do śmierci



[t. 2, s. 62]

Probierz przyjaźni


Gdy się nie ma nic do dawania, kończy się miłość czy przyjaźń, oparta nie na prawdziwej miłości, lecz tylko na miłości daru lub na przyjemności, którą jedno czerpie z drugiego



[t. 2, s. 64]

Trzy kolumny występków duchownych


Teraz wracam do kleryków i szafarzy świętego Kościoła, aby opłakiwać z tobą ich grzechy. Wszystkie one wynikają w związku z trzema kolumnami występków, o których ci już mówiłem. Pokazałem ci je innym razem, skarżąc się przed tobą na ich nieczystość, na ich nadętą pychę i na ich chciwość, przez którą sprzedawali łaskę Ducha Świętego.Jak ci rzekłem, te trzy występki są ściśle z sobą związane i wspólną podstawą ich jest miłość własna. Póki te trzy kolumny stoją prosto, póki nie obali ich ta siła, którą jest miłość cnoty, podtrzymują one duszę niewzruszenie i uparcie we wszystkich występkach



[t. 2, s. 65nn]

Popule meus


O najdroższa córko, ciało, które zostało wyniesione ponad wszystkie chóry anielskie przez zjednoczenie mojej natury boskiej z waszą naturą ludzką, na jakąż oni skazują nędzę! O podły i obrzydliwy człowieku, już nie człowieku, lecz bestio, ciało, które pomazałem i uświęciłem, wydajesz nierządnicom i jeszcze gorzej! Ciało twoje i całego rodzaju ludzkiego zostało uleczone z rany, którą mu zadał grzech Adama, przez ciało Jednorodzonego Syna mojego, umęczone i przebite na drzewie najświętszego Krzyża! O nieszczęsny! On ci uczynił zaszczyt, a ty mu wyrządzasz hańbę! On uleczył twe rany krwią swoją, co więcej, uczynił cię szafarzem Krwi, aty go dręczysz nieczystymi i bezecnymi grzechami! Dobry pasterz umył owieczki krwią swoją, a ty kalasz te, które są czyste i czynisz, co możesz, by pogrążyć je w brudzie. Miałeś być zwierciadłem czystości, a jesteś wzorem rozpusty. Wszystkich członków ciała swego używasz na popełnianie zła i we wszystkich czynach swoich sprzeciwiasz się temu, co uczyniła dla ciebie moja Prawda. Ścierpiałem, aby zawiązano mu oczy, dla oświecenia ciebie, a ty lubieżnymi oczami swymi ciskasz zatrute strzały, śmiertelne dla duszy twojej i dla serca tych, na których patrzysz tak nikczemnie. Zniosłem, by napojono Go żółcią i octem, a ty, jak żarłoczne zwierzę rozkoszujesz się wytwornymi daniami i brzucha czynisz sobie boga. Język twój zna tylko słowa sprośne i puste. Językiem tym miałeś napominać bliźniego twego, zwiastować słowo moje i odmawiać ustami i sercem officium, a ja słyszę jedynie bezeceństwa, bo klniesz, kłamiesz i krzywoprzysięgasz, o ile nie posuwasz się aż do bluźnienia imieniowi mojemu. Zniosłem, aby związano mu ręce, aby wyzwolić ciebie i cały rodzaj ludzki z pęt grzechu, a ty ręce swe poświęcone i namaszczone dla rozdawania najświętszego Sakramentu, kalasz bezecnym dotykaniem. Wszystkie czyny rąk twoich są zepsute i zwrócone ku służbie diabelskiej. O nieszczęsny! A ja podniosłem cię do takiej godności, abyś służył jedynie mnie i wszelkiemu stworzeniu obdarzonemu rozumem.Chciałem, aby przebito stopy Syna mego, iżby uczynić ci z Jego ciała drabinę. Chciałem, aby otwarto Jego bok, iżbyś zobaczył tajemnicę serca. Urządziłem tam gospodę zawsze otwartą, abyście mogli poznawać i spożywać niewymowną miłość moją dla was, znajdując i oglądając moją naturę boską zjednoczoną z waszą naturą ludzką. To serce uczy cię, że z Krwi, której jesteś rozdawcą, uczyniłem ci kąpiel dla zmycia waszych nieprawości. A ty z serca swego uczyniłeś przybytek diabła. Upodobanie twoje, oznaczone przez stopy, nie zawiera i nei może mi ofiarować nic, prócz zgnilizny i hańby; stopy upodobania twego wiodą duszę tylko do jaskini diabła. Więc całym swym ciałem dręczysz ciało Syna mojego! Czyny twe sprzeciwiają się temu, co czynił On i co winniście i jesteście obowiązani czynić, ty i wszelkie stworzenie. Wszystkie narzędzia ciała twego są narzędziami grzechu, gdyż trzy władze duszy twej zgromadziły się w imię diabła, choć powinieneś był zgromadzić je w imię moje. Pamięć twoja powinna być pełna dobrodziejstw, które otrzymałeś ode mnie, a pełna jest nieczystości i wielu innych występków. Winieneś był okoumysłu twego utkwić mocą światła wiary w Chrystusie ukrzyżowanym, Jednorodzonym Synu moim, którego stałeś się szafarzem; a ty przez nędzną próżność utopiłeś je w rozkoszach, zaszczytach i bogactwach świata. Wola twoja winna kochać jedynie mnie dla mnie samego; a ty, nędznie umieściłeś miłość swoją w stworzeniach i w ciele swoim, i miłować będziesz zwierzęta swe bardziej niż mnie. Dowodem tego gniew twój na mnie, gdy odbieram ci coś, co posiadasz; złość na bliźniego twego, gdy zdaje ci się, że doznajesz od niego jakiejś szkody doczesnej. Nienawidzisz go wtedy, obrażasz go i tracisz miłość dla mnie i dla niego. O nieszczęśliwy! Zostałeś sługą ognia boskiej mojej miłości, a gasisz go w sobie dla swoich własnych, nieuporządkowanych uczuć i dla maluczkiej szkody ze strony bliźniego



[t. 2, s. 68]

Owoce męki Chrystusa w sakramentach


To co Syn mój dał z taką szczodrobliwością, rozdawane jest tak skąpo. Spójrz na ciało jego przebite na drzewie Krzyża, broczące zewsząd krwią. Odkupił was nie złotem ani srebrem, lecz krwią własną. Szczodrą miłością objął nie pół świata, lecz cały rodzaj człowieczy, ludzi przeszłych, teraźniejszych i przyszłych. Dając wam krew, dał wam zarazem ogień, gdyż wylał za was krew przez ogień miłości. Z ogniem i krwią użyczył wam mej natury boskiej, która tak ściśle zjednoczona jest z naturą ludzką. Tej krwi zjednoczonej z mym bóstwem przez szczodrobliwość miłości, jak uczyniłem ciebie, nędzniku szafarzem



[t. 2, s. 69]

Improperiów ciąg dalszy


O nędzniku, gdzie są dzieci twe, prawdziwe i słodkie cnoty, które powineneś mieć? Gdzie jest płomienna miłość, którą winieneś hojnie szafować? Gdzie jest żarliwe pragnienie mej chwały i zbawienia dusz? Gdzie jest okrutny ból, którego winieneś doznawać na widok piekielnego wilka, który porywa twoje owieczki?"

[t. 2, s. 69n]

Materializm a istota pracy duszpasterskiej


Cóż cię obchodzi, że niewidzialny diabeł porywa dusze, gdy ty sam jesteś diabłem widzialnym, który wydaje je piekłu! Dobrami Kościoła odziewasz i tuczysz samego siebie i innych diabłów twego otoczenia, oraz żywisz zwierzęta, te piękne konie, które trzymasz dla twej nieumiarkowanej przyjemności i bez żadnej potrzeby. Powinieneś mieć tylko to, co służy potrzebie, a nie przyjemności. Przyjemności niech szukają ludzie światowi. Twoją przyjemnością niech będzie odwiedzanie ubogich i chorych, wspieranie ich w potrzebach duchowych i doczesnych. Tylko dlatego uczyniłem cię moim szafarzem i obdarzyłem cię tak wielką godnością



[t. 2, s. 72n]

O wiedzy


Wiedza jest w sobie dobra, nawet doskonała, jeśli ten, co ją posiada, łączy z nią dobre, uczciwe życie i szczerą pokorę, lecz w niecnym, występnym pyszałku wiedza jest trucizną. Tak uczonek rozumie Pismo święte tylko według litery. Umysł jego tonie w ciemnościach, gdyż utracił światło rozumu i oko inteligencji jego jest ślepe. W tym to świetle, wzmożonym przez światło nadprzyrodzone, Pismo święte jest jasne i zrozumiałe, jak ci to na innym miejscu wyraźniej wyłożyłem. Widzisz więc, że wiedza jest dobra w sobie, lecz nie w tym, który robi z niej zły użytek. Stanie się ona nawet dlań mściwym ogniem, jeśli w życiu jego nie nastąpi poprawa. Toteż należy raczej brać pod uwagę święte i dobre życie, niż wiedzę tego, który się źle prowadzi. Czyni się jednak inaczej. Ludzi dobrych i cnotliwych, jeśli nie błyszczą wiedzą, uważa się za głupców i gardzi się nimi. Ubogich się pomija, gdyż nie mają czego dać



[t. 2, s. 73n]

Ekonomia domu Bożego


Widzisz więc, że mój dom, który miał być domem modlitwy, gdzie miała jaśnieć pełnia sprawiedliwości z światłem wiedzy, złączonym z dobrym i zacnym życiem, gdzie miała unosić się woń prawdy, mój dom pełen jest kłamstwa. Co, co w nim mieszkają, mieli zaślubić dobrowolne ubóstwo i z prawdziwą gorliwością strzec dusz i wyrywać je z rąk diabła, a oni łakną tylko bogactw. Tak ich pochłania troska o rzeczy doczesne, że nie dbają zupełnie o sprawy duchowe. Zabawa, śmiech, zbijanie i pomnażanie majątku, oto co ich zajmuje. Nędznicy ci nie widzą, że jest to najpewniejszy sposób utraty ich bogactw. Gdyby byli bogaci w cnoty i troszczyli się o dobra duchowe, jak powinni, opływaliby i w dobra doczesne, a Oblubienica moja nie spotkałaby się w tym względzie z tylu buntami. Niech więc zostawią zmarłym grzebanie zmarłych, a sami nich idą za nauką mej Prawdy i spełniają w sobie wolę moją, czyniąc to, do czego i


ch powołałem."

[t. 2, s. 76n]

Zarozumiałość ludzi a uniżenie Boga


Nie wstydzą się oni [przydzieleni do służby pokornego nieskalanego Baranka] jednak, a z nimi cały rodzaj ludzki, wywyższać siebie, widząc, że ja Bóg, zniżam się do człowieka, aby zjednoczyć z waszym ciałem Słowo, Jednorodzonego Syna mojego; widząc, że Słowo to, z posłuszeństwa, które mu nakazałem, spieszy z pokorą na śmierć haniebną na krzyżu! Ma głowę pochyloną, aby ci się pokłonić, czoło ukoronowane, aby cię ozdobić, ramiona wyciągnięte, aby cię uścisnąć, nogi przebite, aby stać przy tobie! A ty, nędzny człowiecze, którego uczynił szafarzem takiej szczodrobliwości i takiej pokory, miałeś uścisnąć krzyż, a od niego uciekasz i ściskasz się z bezecnymi i nieczystymi stworzeniami. Miałeś być silny i niewzruszony w nauce mej Prawdy, utwierdzić w niej swe serce i swego ducha, a ty toczysz się jak liść na wietrze i rozwijasz żagiel z każdym podmuchem. Powiew pomyślności nadyma cię ni


euporządkowaną wesołością; wiatr przeciwności wprawia cię w niecierpliwość i gniew, który jest rdzeniem pychy; gniew jest rdzeniem pychy, jak rdzeniem miłości jest cierpliwość. Toteż pyszałka skorego do gniewu wszystko drażni i gorszy."

[t. 2, s. 75n]

Miłość własna a miłość Boga


Wszystkie występki mają swój fundament w pysze, jak wszystkie cnoty opierają się na miłości i z niej czerpią życie. Pychę żywi i rodzi zmysłowa miłość własna, która, jak ci rzekłem, jest fundamentem tych trzech kolumn i wszystkich grzechów popełnianych przez stworzenia. Kto kocha siebie miłością nieuporządkowaną, nie ma w sobie miłości dla mnie, bo mnie nie kocha. Nie kochając mnie, obraża mnie, nie przestrzega przykazania zakonu, które każe mnie kochać nade wszystko, a bliźniego jak siebie samego. Kochając siebie miłością zmysłową, nieszczęśliwi ci niemogą mnie kochać ani mi służyć; kochają świat i służą mu, gdyż miłość zmysłowa i świat są w niezgodzie ze mną. Z powodu tej niezgody ze mną, kto kocha świat miłością zmysłową i służy mu w sposób zmysłowy, nienawidzi mnie, jak ten, co kocha mnie prawdziwie, nienawidzi świata. Przeto Prawda moja rzekła: 'Nikt nie może dwom panom służyć', bo


jeśli służy jednemu, nienawidzi drugiego. Widzisz więc, że miłość własna pozbawia duszę mej miłości i przyobleka ją w występek pychy; tym samym każdy grzech ma swe źródło w miłości własnej."

[t. 2, s. 81n]

Omne malum in Ecclesia a clero...


Obecność dobrych pasterzy siłą rzeczy nawróci ze złej drogi podwładnych, gdyż przyczyną niemal wszystkich grzechów, które popełniają podwładni, są źli pasterze. Jeśli poprawią się istotnie, jeśli jaśnieć w nich będzie perła sprawiedliwości, lud mając przykład w ich uczciwym i świętym życiu, nie będzie taki, jaki jest



[t. 2, s. 83n]

Mechanizm sumienia


Pies sumienia osłabł i nie szczeka, bo nie dostaje pożywienia. Pożywieniem, którego trzeba temu psu, jest krew Baranka, Syna mojego. Gdy pamięć, która jest jakby naczyniem duszy, jest pełna krwi, sumienie żywi się nią. Wspomnienie tej krwi zapala duszę nienawiścią występku i miłością cnoty. Ta nienawiść i ta miłość oczyszczają duszę z brudu grzechu śmiertelnego, i dają siłę sumieniu, które jej strzeże. Skoro tylko jakiś wróg duszy, jakiś grzech śmiertelny, chce przestąpić próg, nie tylko jako wola, lecz nawet jako myśl, natychmiast pies sumienia szczeka ostrzegawczo, aż obudzi rozum i nie pozwala popełnić grzechu. Bo kto posiada sumienie, posiada sprawiedliwość



[t. 2, s. 88n]

Ryzyko w odkładaniu nawrócenia na godzinę śmierci


Pamiętaj, że w tej ostatniej chwili diabeł, świat i własna zmysłowość oskarżają człowieka, który żył w nieprawości. Nie pochlebiają mu już, nie ukazują mu słodyczy tam, gdzie jest tylko gorycz, dobra tam, gdzie jest tylko zło, światła tam, gdzie jest tylko ciemność, jak zwykli byli czynić za jego życia; odkrywają mu prawdę, taką jaka jest. Pies sumienia dotąd niemy, zaczyna szczekać tak gwałtownie, że doprowadza duszę do rozpaczy. Trzeba uniknąć tej ostateczności przyjmując z ufnością Krew, mimo wszystkich grzechów, które się popełniło. Bo bez porównania większe jest miłosierdzie moje, które otrzymujecie przez Krew, niż wszystkie grzechy, które się popełnia na świecie. Ale niech nikt nie zwleka aż do tej ostatniej chwili, bo straszną rzeczą jest dla człowieka znaleźć się bez broni na polu bitwy wśród tylu nieprzyjaciół



[t. 2, s. 92]

Cierpienie i śmierć w duszy sprawiedliwego


Wszystkie cierpienia, jakie znoszą stworzenia rozumne, mają swe źródło w woli. Gdyby wola ich była zjednoczona i pogodzona z wolą moją, nie zaznałyby żadnego cierpienia. Nie aby były wolne od wszelkiego trudu; lecz cierpienia znoszone dobrowolnie dla miłości mojej, nie byłyby dla nich cierpieniami, bo znosiłyby je chętnie widząc, że taka jest wola moja. Przez świętą nienawiść, którą żywią do siebie, dusze te wypowiedziały wojnę światu, diabłu i własnej zmysłowości. Toteż w ostatniej godzinie śmierć ich jest spokojna, gdyż nieprzyjaciele ich zostali pokonani za ich życia



[t. 2, s. 93n]

Sumienie w życiu i śmierci człowieka sprawiedliwego


Jak pies, który szczeka przy bramie, gdy spostrzeże nieprzyjaciela i budzi załogę, tak pies sumienia budził czujność rozumu; i rozum, łącznie z wolną wolą mógł poznać, przy świetle inteligencji, czy zjawia się przyjaciel czy nieprzyjaciel. ... Toteż w chwili śmierci sumienie nie doznaje wyrzutów, bo dobrze pełniło straż: pozostawia więc duszę w pokoju.To prawda, że dusza, przez pokorę, i dlatego, że w chwili śmierci zna lepiej wartość czasu i cenę cnoty, wyrzuca sobie, że nie dość wyzyskała ten czas. Ale nie jest to cierpienie przygnębiające, lecz raczej korzystne. Pomaga ono duszy skupić się w sobie w obecności Krwi Syna mojego, pokornego i nieskalanego Baranka. Dusza nie ogląda się na swe przeszłe zasługi, gdyż nie chce ani może pokładać nadziei w swych cnotach, tylko w Krwi, gdzie znalazła litość moją. Ponieważ żyła pamięcią o Krwi, więc upaja się tą Krwią i pogrąża się w niej jeszcze w śmierci. Jakżeby diabli mogli oskarżyć tę duszę o grzech, skoro w życiu mądrość jej odniosła triumf nad ich złośliwością?"

[t. 2, s. 94n]

Śmierć sprawiedliwego


Na widok tej sprawiedliwej duszy, która z płomienną miłością uciekła się do Krwi, diabli, nie mogąc znieść tego, uciekają i tylko z daleka ciskają swe strzały. Ich pociski, ich krzyki nie niepokoją tej duszy, gdyż zaczyna już ona kosztować życia wiecznego. Oko umysłu jej, oświecone światłem najświętszej wiary, widzi mnie, nieskończone i wieczne dobro, i dusza pragnie prosiąść je z łaski mojej, a nie dla swoich zasług, mocą Krwi Chrystusa, Syna mojego. Ku temu dobru wyciąga ramiona swej nadziei, obejmuje je uściskiem miłości, wchodząc w posiadanie jego, zanim je osiągnie. ... Nagle w jednej chwili, skąpana w tej Krwi, przechodząc przez ciasną bramę mego Słowa, zlewa się ze mną, oceanem pokoju. Brama i Ocean są ze sobą zjednoczone, gdyż ja i moja Prawda, Jednorodzony Syn mój, tworzymy jedno.Jakież wesele zalewa duszę, która widzi, że tak słodko doszła do tego przejścia i kosztuje wreszcie szc


zęścia aniołów. Wszyscy, których śmierć ma tę słodycz, uczestniczą w tej szczęśliwości, lecz o ileż bardziej moi kapłani, o których ci rzekłem, że żyli jak aniołowie, bo w tym życiu mieli jaśniejsze poznanie i głębsze pragnienie mojej chwały i zbawienia dusz. Mieli nie tylko światło cnoty, które wszyscy na ogół mieć mogą, lecz poza tym nadprzyrodzonym światłem cnotliwego życia, posiadali światło świętej wiedzy, przez którą poznali lepiej moją Prawdę. Otóż kto więcej poznaje, więcej kocha, a kto więcej kocha, więcej otrzymuje. Miarą waszej zasługi jest miara waszej miłości."

[t. 2, s. 95n]

Godność wynikająca ze święceń kapłańskich


Kapłani moi otrzymali, przez swe kapłaństwo, godność jeszcze większą. Szczególnym ich urzędem jest żywienie się duszami, dla chwały mojej. Choć wszystkim dane było i nakazane trwać w miłości bliźniego, lecz tylko im, kapłanom moim, powierzone było zawiadywanie duszami i rozdawnictwo Krwi. Jeśli wywiążą się z tego obowiązku gorliwie, z miłością cnoty, jak rzekłem, otrzymają więcej niż inni.O jak szczęśliwa jest dusza tych kapłanów, gdy dojdzie do chwili śmierci. Przez całe życie byli głosicielami i obrońcami wiary dla swych bliźnich. Wiara ta wniknęła w rdzeń ich duszy, przez wiarę tę widzą swe miejsce we mnie. Nadzieja, która podtrzymywała ich życie, wspierała się tylko na mojej Opatrzności. Nie pokładali nadziei w sobie, nie ufali swej własnej wiedzy. Straciwszy zaufanie do siebie, nie przywiązywali się do żadnego stworzenia w sposób nieumiarkowany. Nie kochali żadnej r


zeczy stworzonej. Żyli w dobrowolnym ubóstwie. Przeto bez trudu umacniali swą nadzieję we mnie.Serce ich było czarą miłości, napełnioną najpłomienniejszą miłością, czarą noszącą w sobie imię moje, które głosili bliźniemu przykładem dobrego i świętego życia, jak i nauką mego Słowa. Serce to wznosi się więc, w tej godzinie, ku mnie z niewymowną miłością, obejmuje z wszystkich sił mnie, który jestem jego celem i podaje mi perłę sprawiedliwości, którą zawsze nosiło przed sobą, wymierzając słuszność wszystkim i oddając każdemu wiernie to, co mu się należy. W ten sposób, przez swą pokorę, oddaje mnie sprawiedliwość, oddaje cześć i chwałę imieniu memu, uznając, że przez mą łaskę dnae mu było spędzić czas życia z czystym i świętym sumieniem; a siebie karci, uważając, ze nie jest godne tego, iż otrzymało i otrzymuje tak wielką łaskę.Sumienie jego oddaje mi dobre świadectwo, a ja, wedle zasługi jego, daję mu koronę sprawiedliwości ozdobioną cennymi perłami, to jest dobrymi uczynkami, które miłość wywiodła z jego cnót. O aniele ziemski, szczęśliwy jesteś, że nie byłeś niewdzięczny za dobrodziejstwa, które otrzymałeś ode mnie, że nie byłeś niedbały ani ślepy; lecz gorliwie, oświecony prawdziwym światłem, nie spuszczałeś z oka podwładnych twoich i, jak wierny, odważny pasterz, szedłeś za nauką prawdziwego i dobrego Pasterza, słodkiego Jezusa Chrystusa, Jednorodzonego Syna mojego. Toteż rzeczywiście przeszedłeś przez niego do mnie, skąpany i zanurzony w jego Krwi, z trzodą twych owiec, z których już wiele doprowadziłeś do życia wiecznego, przez świętą naukę i przez przykład własny, a wiele innych pozostawiasz w stanie łaski."

[t. 2, s. 100]

Specyfika grzechu rozpaczy


Grzech rozpaczy obraża mnie bardziej i jest dla nich zgubniejszy, niż wszystkie inne grzechy, które popełnili w całym swym życiu. A to dlatego, że inne grzechy popełniają z podszeptu zmysłowości własnej i niekiedy żałują za nie, a mogą zbudzić w sobie taką skruchę, że otrzymają moje przebaczenie. Lecz do grzechu rozpaczy nie popycha ich ułomność, nie pociąga doń żadna przyjemność, jest w nim tylko nieznośna męka. W rozpaczy tkwi pogarda dla mego miłosierdzia, gdyż grzesznik uważa, że błąd jego jest większy, niż litość i dobroć moja. Popadłszy w ten grzech nie czuje żalu, nie boleje nad obrazą moją prawdziwie, jak boleć powinien. Opłakuje tylko własne nieszczęście, nie zaś wyrządzoną mi obrazę. I tak idzie w potępienie wieczne



[t. 2, s. 101]

Bezgraniczne miłosierdzie Boga


Miłosierdzie moje jest bez porównania większe, niż wszystkie grzechy, które mogą popełnić wszystkie stworzenia razem. Toteż najsroższą obelgą, jaką można mi zadać, jest twierdzenie, że występek stworzenia jest większy, niż dobroć moja. Grzech ten nie zna przebaczenia ani w tym, ani w tamtym życiu. Tak bardzo brzydzę się rozpaczą, że chciałbym, aby grzesznicy, w chwili śmierci, po zbrodniczo spędzonym życiu, nabrali zaufania do miłosierdzia mego



[t. 2, s. 110]

Hojność Boga - z modlitwy św. Katarzyny


Serce człowieka nie może pragnąć i żądać tak wiele, abyś ty nie dał mu jeszcze więcej



[t. 2, s. 117]

Opatrzność


Opatrzność jego w niczym nie zapomina o człowieku, jeśli on przyjmuje ją chętnie



[t. 2, s. 118]

Hojność Opatrzności wobec człowieka


Zaopatrzyłem go więc pamięcią, ażeby chował wspomnienie moich dobrodziejstw i pozwoliłem mu uczestniczyć w mocy mojej, Ojca wiecznego. Dałem mu rozum, aby w mądrości Jednorodzonego Syna mego poznał i zrozumiał wolę moją, Ojca wiecznego, który obsypał go łaskami z takim ogniem miłości. Dałem mu wolę miłości, aby uczestnicząc w dobrotliwości Ducha Świętego mógł kochać to, co rozum ujrzał i poznał. Uczyniła to słodka Opatrzność moja, aby stworzenie moje było zdolne rozumieć i kosztować mnie, i radować się mą dobrocią w wiecznym oglądaniu mnie



[t. 2, s. 118n]

Interpretacja grzechu pierworodnego


Jak ci już rzekłem wielokrotnie, niebo było zamknięte przez grzech Adama, który nie poznał godności swojej, nie rozważywszy, z jaką troskliwością i niewymowną miłością go stworzyłem. Popadł więc w nieposłuszeństwo, a z nieposłuszeństwa w nieczystość, przez pychę i upodobanie w niewieście, woląc przypodobać się i ustąpić towarzyszce swojej, niż usłuchać mego rozkazu. Choć nie wierzył temu, co mu rzekła, wolał dopuścić się nieposłuszeństwa, niż ją zasmucić. Z tego nieposłuszeństwa wynikły wszystkie nieszczęścia. Ono wszczepiło w was jad. Wyłożyłem ci na innym miejscu niebezpieczeństwo tego nieposłuchu, zalecając uległość. Aby pokonać tę śmierć, postanowiłem dać człowiekowi Słowo, Jednorodzonego Syna mego, aby pomóc wam w potrzebie mą roztropnością i opatrznością. Bo roztropnością moją, na przynętę człowieczeństwa waszego i na wędkę mego bóstwa, pochwyciłem diabła, który nie mógł


rozpoznać mej Prawdy. Prawda moja, Słowa wcielone, przyszła zniszczyć i zniweczyć kłamstwo, którym oszukał człowieka. ... Nie mogłem użyć lepszego sposobu, niż dać wam Słowo, Jednorodzonego Syna mojego. Nakazałem mu wielkie posłuszeństwo, aby oczyścić was z jadu, którym przez nieposłuszeństwo zatruł się rodzaj ludzki."

[t. 2, s. 120n]

Eucharystia darem Opatrzności


Opatrzność moja dała mu pokarm, aby go posilać w pielgrzymce tego życia, jak ci to już rzekłem na innym miejscu. Osłabiłem tak nieprzyjaciół jego, że nikt nie może mu szkodzić, tylko on sam. Droga ubita jest Krwią Prawdy mojej, aby mógł dojść do kresu swego i osiągnąć cel, dla którego go stworzyłem.Cóż to za pokarm? Jest to, jak ci już rzekłem, Ciało i Krew Chrystusa ukrzyżowanego, prawdziwego Boga i prawdziwego człowieka, chleb aniołów i chleb życia. Pokarm ten nasyca tego, który go łaknie i rozkoszuje się tym chlebem, lecz pozostawia próżnym tego, który go nie łaknie. Bo pokarm ten chce, aby spożywać go ustami świętego łaknienia i kosztować z miłością. Widzisz więc, że Opatrzność moja zarządziła wszystko, ażeby dać człowiekowi pokrzepienie



[t. 2, s. 121]

Racja chrześcijańskiej nadziei


Dałem też człowiekowi pociechę nadziei. Jeśli w świetle najświętszej wiary rozważa cenę Krwi, zapłaconą za niego, nabiera on silnej nadziei i pewności swego zbawienia. Hańby Chrystusa ukrzyżowanego przywróciły mu cześć, bo jeśli obraża mnie wszystkimi członkami swego ciała, Chrystus błogosławiony, najsłodszy Syn mój, całym swym ciałem zniósł najsroższe męki. Posłuszeństwo jego zmazało nieposłuszeństwo wasze i wszyscy uczestniczycie w łasce jego posłuszeństwa, jak wszyscy podzielaliście grzech nieposłuszeństwa. Uczyniła to dla was moja Opatrzność



[t. 2, s. 122]

Jak działa Opatrzność


Opatrzność moja nie przeoczy nikogo, co szuka w niej oparcia i ufa mi jak należy. Kto ufa mi, puka i wzywa mnie prawdziwie, nie tylko słowami, lecz uczuciem serca. W świetle najświętszej wiary kosztuje on mnie samego w Opatrzności mojej; ale nie ten, co puka i wzywa mnie pustym dźwiękiem swego głosu, mówiąc: 'Panie, Panie!' Zapewniam cię, jeśli nie wzywają mnie sercem, pozna ich nie moja litość, lecz moja sprawiedliwość. Powtarzam, że Opatrzność moja nie pominie nikogo, co ufa mi prawdziwie, lecz odwróci się od tego, co zrozpaczy o mnie i zaufa tylko sobie



[t. 2, s. 123]

Wyłączność nadziei


[Dusza] powinna służyć i ufać mnie, albo niech służy i ufa światu i sobie samej; bo w miarę, jak służy światu, z dala ode mnie, służbą zmysłową, w tej samej mierze służy swej własnej zmysłowości i kocha ją i z tej miłości, z tej służby spodziewa się czerpać przyjemność i korzyść zmysłową. Lecz ponieważ pokłada nadzieję w rzeczy skończonej, próżnej i przemijającej, przeto doznaje rozczarowania i nie osiąga radości, której oczekiwała. Dopóki ufa sobie i światu, nie ufa mnie, gdyż świat, pożądania światowe człowieka są dla mnie przedmiotem nienawiści. Brzydzę się nimi tak, że z powodu nich wydałem Jednorodzonego Syna swego na haniebną śmierć na krzyżu. Nie ma zgody między światem i mną. Lecz kto pokłada nadzieję we mnie i służy mi z całego serca i z całej duszy, ten jednocześnie, z konieczności i z tego samego powodu, musi zwątpić o sobie i świecie: traci zaufanie do własnej ułomności



[t. 2, s. 126n]

Opatrzność w szczególności


Lecz Opatrzność ma zwyła też wszystko w szczególności: życie i śmierć, i towarzyszące im okoliczności, głód, pragnienie, utratę stanowiska w świecie, nagość, zimno, gorąco, obelgi, szyderstwa, zniewagi. Dopuszczam, aby wszystkie te rzeczy zdarzały się wśród ludzi, choć nie ja jestem przyczyną przewrotności woli tego, który czyni zło i wyrządza zniewagi. Ode mnie otrzymuje istnienie i czas. A daję mu istnienie i czas nie po to, aby obrażał mnie i bliźnich swoich, lecz aby z miłością służył mnie i swoim braciom. Przyzwalam tylko na ten czyn i tylko dlatego, aby wypróbować i wyświetlić cnotę cierpliwości w tym, którego on dotyka. Niekiedy dopuszczam, aby sprawiedliwy był celem nienawiści wszystkich i wreszcie poniósł śmierć, ku wielkiemu zdumieniu ludzi światowych. I wyda się im rzeczą niesłuszną, aby sprawiedliwy zginął śmiercią gwałtowną, bądź w wodzie, bądź w ogniu, bądź od kłów dziki


ch zwierząt lub pod gruzami swego domu. Jakże niezwykłe wydają się te wypadki oku pozbawionemu wewnętrznego światła najświętszej wiary! A jak proste wierzącym, którzy, przez miłość, znaleźli i rozpoznali Opatrzność mą w tych wielkich wspaniałych zdarzeniach. Wierzący widzi i uznaje, że to ja, przez Opatrzność mą, zrządzam wszystko i tylko w celu zbawienia człowieka. Przed wszystkim, co się dzieje, skłania głowę z szacunkiem. Nie gorszy się niczym, co odkrywa w sobie, w bliźnich lub w czynach moich. Wszystko znosi z prawdziwą cierpliwością. Żadnego stworzenia nie pominie Opatrzność moja; ona zrządza wszystko.Niekiedy, gdy ześlę na ciało stworzenia mego grad lub burzę, lub piorun, ludzie uważają to za okrucieństwo, sądząc, że nie dbałem o ich życie, podczas gdy ja dopuściłem to nieszczęście, aby uchronić tę duszę od śmierci wiecznej. A oni twierdzą przeciwnie. Tak to ludzie świata starają się wszystkim zbrudzić dzieła moje i sprowadzić je do miary swych niskich myśli."

[t. 2, s. 130n]

Ludu, mój ludu


Jednak, mimo to wszystko, ludzie nie ufają mnie, który chcę tylko ich uświęcenia. W tym celu, z wielkiej miłości, daję im lub dopuszczam na nich wszystko, co ich spotyka, a oni zawsze gorszą się ze mnie. Z cierpliwością znoszę i zachowuję ich, choć oni mnie nie kochają. Oni zaś prześladują mnie ciągle swym gniewem, nienawiścią, szemraniem i niewiernością. Chcą przeniknąć, w swej ślepocie, skryte zamiary moje, powzięte w sprawiedliwości i miłości, a nie znają nawet siebie samych. Kto nie zna siebie, nie może znać, zaprawdę, mnie, ani rozumieć wyroków moich



[t. 2, s. 132n]

Zaślepienie i nieudolność ludzka


Nie zdołasz sobie nigdy wyobrazić, jak wielkie jest zaślepienie człowieka. Traci on wszelki rozum i wszelki sąd, skoro tylko zufa sobie i zawierzy swej mądrości.O szalony człowiecze, czy nie widzisz, że mądrość swą posiadasz nie z siebie, lecz dała ci ją dobroć moja, która dba o twoje potrzeby? Co tego dowodzi? Twoje własne doświadczenie. Ileż razy pragnąłeś uczynić coś, a nie mogłeś i nie umiałeś tego uczynić. Innym razem nie miałeś czasu, a jeśli miałeś czas, brakło ci woli. Wszystko to pochodzi ode mnie, wszystko to zrządziła moja Opatrzność dla twego zbawienia. Chce ona, abyś poznał, że nie istniejesz i musiał uniżyć się, a nie pysznić. We wszystkim napotykasz zmianę i brak, bo nic nie jest w twej mocy. Tylko łaska moja jest niewzruszona i stała; nie zmieni się ona i odebrana być ci nie może. Nikt nie zdoła oderwać cię od niej i wtrącić cię na powrót w grzech; od ciebie same


go zależy, abyś jej nie stracił.Jakże więc możesz podnosić głowę przeciw dobroci mojej? Nie uczyniłbyś tego, gdybyś chciał słuchać rozumu; nie mógłbyś ufać sobie i zawierzyć własnej mądrości. Lecz ponieważ stałeś się nierozumnym zwierzęciem, nie widzisz, że wszystko się zmienia, z wyjątkiem mej łaski. Czemu nie ufasz mnie, który jestem twym Stwórcą? Bo ufasz sobie. Czyż nie jestem ci wierny i oddany? Niewątpliwie, tak. Nie możesz tego nie widzieć, bo doświadczasz tego co dzień."

[t. 2, s. 134]

Niewiara zapłatą za miłość Bożą


Odkupiony i przywrócony do łaski mocą Krwi Jednorodzonego Syna mojego, człowiek może rzec, że doświadczył wierności mojej.A jednak, zda się, wątpi, że jestem dość mocny, aby mu pomóc, dość silny, aby wspierać i bronić od nieprzyjaciół, dość mądry, aby oświecić oko jego umysłu, lub że mam dość dobrotliwości, aby mu zechciał dać to, co jest konieczne dla jego zbawienia. Mniema, zda się, że nie jestem dość bogaty, bym mógł go wzbogacić, ani dość piękny, by mu przywrócić piękność. Zda się, że boi się, czy znajdzie u mnie chleb do jedzenia i szatę dla przyodziania się. Postępowanie jego dowodzi, że tak myśli. Bo gdyby wierzył we mnie prawdziwie, wiara jego rodziłaby święte i dobre czyny



[t. 2, s. 138]

Pedagogiczny sens przeciwności


Chciałem odebrać człowiekowi zaufanie do świata i skłonić go, aby biegł prosto do mnie, który jestem jego celem. Myślałem, że uporczywe dolegliwości nauczą go wznosić wyżej serce i pragnienia. Jednak człowiek jest tak ślepy na tę prawdę, tak słaby wobec uciech świata, że mimo wszystkich cierni i cierpień, które w nich znajduje, nie chce, jak widać, oderwać się od nich i zatroszczyć się o powrót do swej ojczyzny. Wiesz, córko, co by było, gdyby znajdował na świecie same przyjemności i spokój niezakłócony żadnym cierpieniem. Dlatego Opatrzność moja dopuszcza, aby świat rodził liczne udręki. Doświadczam nimi cnotę mych sług i w cierpieniach, których doznają, w sile, z jaką je znoszą, w gwałcie, jaki zadają samym sobie, mam tytuł do nagradzania ich. Wszystko przewidziała i zarządziła mądrość Opatrzności mojej



[t. 2, s. 138n]

Tylko Bóg może zaspokoić pragnienia serca człowieka


Wiele dałem człowiekowi, bo jestem bogaty i mogłem to uczynić; i mogę zawsze, bo bogactwo moje jest nieskończone. Wszystko stało się przeze mnie i nic beze mnie istnieć nie może. Jeśli więc człowiek chce piękności, ja jestem pięknością; jeśli chce dobroci, ja jestem dobrocią, bo jestem dobrem najwyższym; jestem mądrością; jestem łagodny, jestem łaskawy, jestem sprawiedliwy, jestem miłosierny. Jestem szczodry, a nie skąpy; jestem Ten, który daje proszącemu; otwieram temu, co puka prawdziwie; odpowiadam temu, co mnie wzywa. Nie jestem niewdzięczny, lecz wdzięczny i chętnie nagradzam tych, co trudzą się dla mnie, dla chwały i sławy imienia mojego. Jestem radosny i zachowuję w stałym weselu duszę, która przyoblekła się moją wolą. Jestem najwyższą Opatrznością, której nie zbraknie nigdy ufającym mi sługom moim, ani duchowo, ani cieleśnie



[t. 2, s. 139]

Duchowa ślepota człowieka


Człowiek widzi przecie, że zachowuję i żywię robaka w suchym drzewie, daję pokarm zwierzętom na polu, rybom w morzu, ptakom w powietrzu, wszystkim stworzeniom żyjącym na ziemi, zlewam na rośliny słońce i rosę, która użyźnia glebę. Jakże więc może sądzić, że nie będę dbał o niego, którego stworzyłem na obraz i podobieństwo moje. Wszystko zdziałała dobroć moja, aby mu służyło. Dokądkolwiek zwróci się człowiek, ku rzeczom duchowym czy cielesnym, znajduje tylko płomienną przepaść miłości mojej w wielkiej, słodkiej i doskonałej opatrzności. Ale on nie widzi, bo pozbawiony jest światła i nie chce widzieć. Przeto się gorszy



[t. 2, s. 141]

Non vidi iustum derelictum


Ci, którzy wzbogacają swą duszę i rozszerzają w ten sposób swe serce w przepaści mojej miłości, tracą wszelki niepokój o siebie do tego stopnia, że nie troszczą się nie tylko o dobra doczesne, lecz nie mogą nawet myśleć o sobie. Wtedy ja biorę w ręce ster ich spraw duchowych i doczesnych. Poza opatrznością ogólną otaczam ich szczególną opieką; łaskawość mego Ducha Świętego staje się ich służebnicą i służy im



[t. 2, s. 141n]

Pneumatologia życia wewnętrznego


Duch Święty jest dla człowieka matką, która go żywi na łonie mojej boskiej miłości. Uczynił go wolnym, uczynił go panem, wyzwalając z niewoli miłości własnej. Bo tam, gdzie płonie ogień mojej miłości, nie może być wody miłości własnej, która gasi ten słodki ogień w duszy. Duch Święty, ten służebnik, którego moja Opatrzność dała człowiekowi, odziewa go, żywi, upaja słodyczą, obsypuje największym bogactwem. Człowiek, straciwszy wszystko, wszystko znajduje; wyzuwszy się zupełnie z siebie, przyodziany jest mną; stawszy się we wszystkim sługą przez pokorę, został panem, władcą świata i samego siebie. Oślepiwszy się na widoki własne, stoi w najczystszym świetle. Zrozpaczywszy o sobie, uwieńczony jest wiarą żywą i spełnioną nadzieją. Kosztuje życia wiecznego, wolny od cierpienia i gnębiącego smutku. Wszelką rzecz ocenia jako dobrą, gdyż we wszystkim odkrywa mą wolę i widzi w świetle wiary, że chcę jedynie jego uświęcenia; przeto jest cierpliwy.O jakże szczęśliwa jest ta dusza, która, przebywając jeszcze w ciele śmiertelnym, kosztuje nieśmiertelnego dobra!"

[t. 2, s. 143]

Opatrzność co do spraw doczesnych


Wszystkie zarządzenia mej Opatrzności, w stosunku do ciała, wydane są na użytek duszy, aby wzbogacała się w światło wiary, pokładała nadzieję we mnie i wyzbyła się zadufania w sobie. W ten sposób dojdzie do jasnego poznania, żem jest Ten, który jest, który może, chce i umie zaspokoić jej potrzeby i pomóc do zbawienia



[t. 2, s. 145]

Opatrzność pedagogicznie wymagająca


Czasem każę duszy czekać do ostatniej chwili i kiedy straci wszelką nadzieję, otrzymuje to, czego pragnie.Czyż nie mogłem uczynić od razu tego, co uczyniłem na końcu? To prawda. Lecz zwlekałem, aby wzmóc w duszy światło wiary i nauczyć ją, że nie powinna nigdy tracić nadziei w dobroć moją, a równocześnie uczynić ją ostrożną i roztropną, by lekkomyślnie nie oglądała się za siebie, ostygając w zapale świętego pragnienia



[t. 2, s. 151]

Nędza ludzi tego świata - żyjących w grzechu


Nie znają stanu swego! Jeśli nie zmienią swego życia, są na drodze, która ich wiedzie wprost do śmierci wiecznej, a oni idą nią śpiewając! Czyż nie uważanoby tego za wielką głupotę i szaleństwo, gdyby człowiek skazany na śmierć szedł na rusztowanie śpiewając, tańcząc i ukazując znaki wesołości? Niewątpliwie, tak. To jest szaleństwo tych nieszczęśliwych, szaleństwo tym większe, że ponoszą bez porównania większą szkodę przez śmierć duszy, niż tamci przez śmierć ciała. Tracą życie łaski, tamci życie ciała; przez wieczne potępienie doznają męki nieskończonej, tamci męki skończonej. A oni biegną i śpiewają! O ślepcy nad ślepcami! O głupcy i szaleńcy ponad wszelką głupotę!"

[t. 2, s. 153n]

Potęga woli i niektóre skutki kapitulacji


Tej bramy wolnej woli nie pozwalam nieprzyjaciołom otworzyć. Wolno diabłom i innym nieprzyjaciołom człowieka wyłamywać inne bramy z wyjątkiem tej bramy głównej, od której zależy los miasta duszy. Straż nad tą bramą powierzyłem wolnej woli. Ja uczyniłem wolę wolną; jej rzeczą jest rzec tak lub nie, wedle jej upodobania.Wiele bram posiada to miasto. Lecz trzy z nich są najważniejsze. Główną jest ta, o której ci mówiłem, wola: jest ona niezdobyta, jeśli nie chce się poddać, i strzeże dwóch innych, którymi są pamięć i rozum. Jeśli wola zgodzi się, wchodzi nieprzyjaciel, miłość własna, z innymi nieprzyjaciółmi, którzy wkraczają za nią. Wtedy rozum ogarniony zostaje ciemnością, nieprzyjaciółką światła. Pamięcią owłada nienawiść, przez wspomnienie krzywdy, która jest wrogiem miłości bliźniego; opada ją wspomnienie tysiąca uciech świata, tak licznych, tak rozmaitych, jak rozmaite są grzechy, które są wrogami cnót.Skoro tylko poddadzą się te bramy, otwierają się wszystkie inne wejścia, zmysły ciała, które są narządami odpowiadającymi władzom duszy. Nieuporządkowane upodobanie człowieka, które otwarło swe bramy, jest w łączności z tymi narządami, które przeto są skażone zepsuciem woli i skalane są same ich czyny.Oko zadaje tylko śmierć, bo wpatruje się w przedmioty martwe, na które patrzeć nie powinno, spojrzeniem rozwiązłym, w sposób bezwstydny, z wyrazem wyzywającym, oznaką próżności i płochości serca. W ten sposób człowiek jest dla samego siebie i dla innych przyczyną śmierci. O nieszczęsny! Dałem ci to wszystko, abyś spoglądał w niebo. Piękność mych stworzeń miała cię doprowadzić do mnie, abyś oglądał tajemnice moje, a ty patrzysz w błoto i nędzę, z których czerpiesz śmierć!"

[t. 2, s. 154n]

Obżarstwo


A smak [czyż nie grzeszy] z swym nienasyconym łakomstwem, z niepowściągliwą zachłannością, wiecznie chciwy licznych i rozmaitych potraw, dbały tylko o napełnienie brzucha? Biedna dusza nie zważa, że otwiera w ten sposób bramę wszystkim nadużyciom, że nadmiar pożywienia rozpala w jej ułomnym ciele gwałtowne chucie, które zgubią ją samą



[t. 2, s. 160]

Jakich środków używa Bóg dla udoskonalenia duszy


Aby owoc wasz był obfity i doskonały, siekę was licznymi utrapieniami, zniewagami, obelgami, szyderstwami, naganami, słowami, czynami, głodem, pragnieniem, wedle tego, co podoba się dobroci mojej i co kto zdolny jest znieść. Bo utrapienie jest znakiem dowodnym, który pozwala sądzić o doskonałości lub niedoskonałości miłości w duszy. Krzywdy i cierpienia, które zsyłam na służebników moich, ćwiczą ich w cierpliwości i podniecają w nich ogień miłości przez współczucie z duszą krzywdziciela; gdyż są bardziej czuli na obrazę wyrządzoną mnie i na szkodę swych prześladowców, niż na zniewagę własną. Tak czynią ci, którzy są w stanie wielkiej doskonałości i którym wszystko służy do rozwoju; więc dla ich dobra zrządzam wszystko, co ich spotyka. Wzniecam w nich głód zbawienia dusz, który im każe dniem i nocą pukać do bramy miłosierdzia mojego, w zupełnym zapomnieniu o sobie, j


ak ci to wyłożyłem w związku ze stanem doskonałym. Im więcej tracą siebie, tym bardziej mnie znajdują."

[t. 2, s. 162]

Nie wierzyć zmysłom


Niech więc nikt, choćby był najdoskonalszy, nie zawierza zmysłom; wszyscy powinni trwać w świętej bojaźni przede mną. Liczni są ci, co upadają nędznie, a nie byliby upadli, gdyby mieli więcej nieufności



[t. 2, s. 165]

Opatrzność Boża w prowadzeniu dusz do doskonałości


Liczne są drogi i różne sposoby, którymi prowadzę doskonałych. Dopóki żyją, zawsze są zdolni postępować w doskonałości i w zasłudze. Przeto oczyszczam ich z wszelkiej nieuporządkowanej miłości własnej, duchowej i doczesnej; siekę ich różnymi udręczeniami, aby przynosili obfitszy i lepszy owoc. Wielka ich boleść na widok wyrządzonej mi obrazy, która pozbawia duszę łaski, stawia w cieniu wszelkie inne uczucie, tak, że wszystkie cierpienia tego życia wydają się im niczym wobec tej udręki. Toteż nie dbają zarówno o cierpienie, jak i o pociechę; wszystko im jedno. Nie łakną pociechy, nie kochają mnie miłością najemną. Szukają chwały i sławy imienia mego



[t. 2, s. 169]

Znaczenie stanu łaski u duszpasterza


Piotr, jak ci rzekłem, na rozkaz Słowa zarzucił sieć. Był więc posłuszny, wierząc z wiarą żywą, że ułowi ryby i ułowił ich wiele, ale nie w czasie nocy. Czy wiesz, co to jest czas nocy? Jest to ciemna noc grzechu śmiertelnego, kiedy dusza pozbawiona jest światła łaski. ... Lecz gdy zaświta dzień, kiedy dusza wychodzi z nocy grzechu, aby odzyskać światło łaski, znajduje w myśli przykazania Zakonu, które jej dałem, aby na słowo mego Syna zapuściła sieć, kochając mnie ponad wszystko, a bliźniego jak siebie samą. Posłuszna więc światłu wiary, z mocną nadzieją zapuszcza sieć, na rozkaz jego, idąc za nauką i przykładem tego słodkiego Słowa miłości i jego uczniów



[t. 2, s. 170n]

Piękno doskonałości chrześcijańskiej


O, jakiż ład panuje w ich władzach pod dobrą i słodką strażą, którą sprawuje wolność wyboru u bramy woli. Wszystkie uczucia ich tworzą najmilszą harmonię, wewnątrz miasta duszy, którego wszystkie bramy są jednocześnie otwarte i zamknięte. Wola zamknięta jest dla miłości własnej, a otwarta dla pragnienia, dla troski o chwałę moją i dla miłości bliźniego. Inteligencja zamknięta jest dla zaprzątania się uciechami, marnościami i nędzami świata, tymi ciemnościami, które nocą otaczają zajętego nimi ducha, a jest otwarta dla pamięci i wspomnień dobrodziejstw moich. Wtedy uczucie wybucha radością i zawodzi pieśń, której dźwięki zestrojone roztropnie wiążą się zgodnie w hymn na cześć i chwałę imienia mego. W tę samą harmonię, w którą stapiają się wielkie struny władz duszy, spływają się też małe struny zmysłów, które są organami ciała



[t. 2, s. 171n]

Powab harmonii doskonałości


Ten zestrój miły jest mnie, miły aniołom, miły prawdziwym miłośnikom, którzy słuchają go w radości i weselu, uczestnicząc wzajemnie w szczęściu swoim. Miły jest też światu. Ludzie źli, chcąc nie chcąc, muszą czuć słodycz tej harmonii. Bardzo wielu ulega jej czarowi i powab jej wyrywa ich ze szponów śmierci i przywraca do życia. Wszyscy święci przyciągali dusze tą muzyką.Jakaż jest tego przyczyna, jak nie moja nieskończona Opatrzność, która zaopatrzyła sługi moje w te instrumenty i nauczyła ich, jak grać na nich. Wszystko, co im daję, czego im użyczam w tym życiu, jest tylko środkiem wzbogacenia czaru tych instrumentów, o ile zechcą korzystać z nauki i nie dadzą się oślepić miłości własnej, własnej przyjemności i własnej mądrości



[t. 2, s. 173]

Człowiek jako istota społeczna


W tym życiu śmiertelnym, gdzie jesteście podróżnymi, związałem was węzłem miłości. Człowiek, chcąc nie chcąc, związany jest z bliźnim. Jeśli rozłączy się z nim przez uczucie przeciwne miłości bratniej, pozostaje związany z nim koniecznością. Chciałem, abyście czynami i sercem jednoczyli się z sobą w miłości; lecz jeśli zatracacie miłość serca, więc abyście musieli z konieczności zachować łączność przynajmniej w czynach, postanowiłem nikomu z ludzi nie dać możliwości zaspakajania samemu wszystkich potrzeb życia ludzkiego. Każdy otrzymał w podziale zdolność szczególną i jedni muszą uciekać się do drugich, aby zaopatrzyć się w to, czego im potrzeba. Jak widzisz, rzemieślnik udaje się do rolnika, rolnik do rzemieślnika, jeden potrzebuje drugiego, bo żaden z nich nie umie zrobić tego, co wytwarza drugi. Tak samo kleryk i zakonnik potrzebuje człowieka świeckiego, a człowiek świecki zakonni


ka; jedni są niezbędni drugim. I tak wszyscy.Czyż nie mogłem dać każdemu z ludzi wszystkiego? Owszem, lecz Opatrzność moja chciała, aby jeden zależał od drugiego i musiał w ten sposób zarazem czynem i uczuciem miłości jednoczyć się z bliźnimi."

[t. 2, s. 173n]

Miłość wzajemna wpisana w naturę


Zawstydzają was własne członki, gdyż wspomagają się miłością, której wy nie znacie. Gdy głowa jest chorą, podpiera ją ręka, jeśli cierpi palec, tak malutki członek, głowa nie odmawia mu pomocy pod pozorem, że jest najwyższą i najszlachetniejszą częścią ciała, lecz służy mu słuchem, wzrokiem, słowem, wszystkim, co posiada. Tak czynią wszystkie inne członki.Inaczej czyni pyszny człowiek, który widząc, że jeden z jego członków jest biedny i chory, nie spieszy mu z pomocą, nie tylko wszystkim, co ma, lecz choćby najdrobniejszym słowem dobroci; przeciwnie, odwraca się odeń z wyrzutem i odrazą. Opływa w bogactwa i pozwala mu umierać z głodu; ale nie widzi, że nikczemność i okrucieństwo jego cuchnie aż ku mnie i zieje zgnilizną aż do dna piekła



[t. 2, s. 177]

Sposoby Opatrzności w sprawach cielesnych


Nie zawodzę nigdy nikogo, dopóki mi ufa. Doprowadzam czasem człowieka do biedy, aby zobaczył i poznał, że mogę i chcę pomóc mu w potrzebie, aby pokochał bardziej Opatrzność moją i zaślubił prawdziwe ubóstwo. Lecz wtedy łaskawość służebnika ich, Ducha Świętego, widząc, że nei mają tego, co niezbędne dla ciała, zapali i pobudzi serce ludzi zamożnych, aby potrzebującym pospieszyli z pomocą. W całym życiu mych drogich ubogich przejawia się troska, którą dla ich dobra przejmuję służebników świata. To prawda, że aby wypróbować ich cierpliwość, wiarę i wytrwałość, dopuszczam, aby doznawali szyderstw, obelg i zniewag, lecz nawet ten, który ich krzywdzi słowem i czynem, pod naciskiem mej dobrotliwości daje im jałmużnę i pomaga w potrzebie. Jest to moja Opatrzność ogólna względem mych ubogich



[t. 2, s. 187]

Paradoksy krzyża


Będąc w ostatniej nędzy, darzy was wielkim bogactwem.Wisząc na wąskim drzewie krzyża, szeroko obdziela wszystkie stworzenia rozumne.Kosztując goryczy żółci, użycza wam najdoskonalszej słodyczy.Pogrążony w smutku, zlewa na was pociechę.Przybity gwoździami do krzyża, wyzwala was z pęt grzechu śmiertelnego.Stawszy się sługą, wyrywa was z niewoli diabła.Sprzedany, odkupuje was swą krwią.Przyjmując śmierć, daje wam życie



[t. 2, s. 193]

Cel działań Bożych w świecie


Chcę waszego uświęcenia i wszystko, co was spotyka, zrządzone jest przeze mnie w tym celu



[t. 2, s. 194n]

O miłości Boga do człowieka


Więc potrzebujesz twego stworzenia? Tak, zdaje mi się; bo postępujesz z nim tak, jakbyś bez niego żyć nie mógł, choć ty jesteś życiem, bo dajesz życie wszystkiemu i nic bez ciebie nie żyje. Czemuż więc tak za nim szalejesz? Bo rozmiłowałeś się w tworze twoim, znajdujesz w nim upodobanie i rozkosz, upojony pragnieniem jego zbawienia. Stworzenie twe ucieka od ciebie, a ty je ścigasz. Oddala się, a ty się zbliżasz; nie mogłeś związać się z nim ściślej, niż przyoblekając się jego człowieczeństwem



[t. 2, s. 200]

Posłuszeństwo a życie wieczne


Nikt nie może osiągnąć życia wiecznego, jeśli nie jest posłuszny. Bez posłuszeństwa wejść tam nie można, gdyż posłuszeństwo jest kluczem, którym otwarta została brama, zamknięta przez nieposłuszeństwo Adama



[t. 2, s. 201]

Powiązanie cnót


Miłość nie kroczy sama, lecz w towarzystwie prawdziwych i rzetelnych cnót, które czerpią życie w samym ognisku miłości, choć cnoty mojego Chrystusa są innej miary niż wasze. Wśród tych cnót główną jest cierpliwość, która jest jakby rdzeniem miłości; ona to jest dowodnym znakiem, że dusza jest w łasce i kocha prawdziwie. Przeto matka jej, miłość, dała ją za siostrę cnocie posłuszeństwa i zjednoczyła je tak ściśle, że utrata jednej pociąga za sobą śmierć drugiej. Albo posiada się je obie, albo nie ma się żadnej



[t. 2, s. 202]

Posłuszeństwo i cnoty pokrewne


Cnota posłuszeństwa ma karmicielkę, która ją żywi i którą jest prawdziwa pokora. Jest się posłusznym o tyle, o ile się jest pokornym, i nie można być pokornym, nie będąc posłusznym. Ta pokora jest karmicielką miłości; żywi ona swym własnym mlekiem cnotę posłuszeństwa. Szatą, którą okrywa ją ta piastunka, jest pogarda siebie, pragnienie hańb i odraza do siebie dla przypodobania się mnie. W czym znaleźć można tę cnotę? W słodkim Chrystusie Jezusie, Jednorodzonym Synu moim. Któż poniżył się bardziej niż on? Nasycił się zniewagami, szyderstwami i obelgami; wyrzekł się siebie, oddając swe życie cielesne, aby podobać się mnie. Któż był cierpliwszy od niego? Nie wydał skargi z powodu zniewag, lecz z cierpliwością zniósł obelgi, by w upojeniu miłości spełnić rozkaz dany mu przeze mnie, jego Ojca wiecznego. W nim więc znajdziecie posłuszeństwo doskonałe. Pozostawił wam regułę, przestrzegając jej pierwszy w sobie; udzielił wam nauki, która daje wam życie, gdyż jest drogą prostą



[t. 2, s. 202n]

O nieposłuszeństwie


Nieposłuszeństwo jest owocem pychy, która ma źródło w miłości własnej, niszczycielce pokory. Nieposłuszeństwo ma także siostrę, którą dała jej miłość własna, a jest nią niecierpliwość; za żywicielkę ma pychę. Pod jej przewodem dusza, w ciemnościach niewiary, bieży drogą mroczną, która doprowadza ją do śmierci wiecznej



[t. 2, s. 203]

Posłuszeństwo


Cała wiara wasza oparta jest na posłuszeństwie i przez posłuszeństwo okazujecie, że jesteście wierni



[t. 2, s. 204n]

O kluczu posłuszeństwa


Winniście nosić w ręce ten klucz; winniście kroczyć, nie siedzieć. Naprzód, drogą wskazaną przez mą Prawdę! Nuże, porzućcie rzeczy skończone, do których lgniecie sercem, jak czynią głupcy, którzy naśladują starego człowieka, pierwszego swego rodzica i rzucają w błoto nieczystości klucz posłuszeństwa, spaczywszy go wprzód młotem pychy i pokrywszy go rdzą miłości własnej. Przyszło Słowo, mój Syn Jednorodzony, który wziął w rękę ten klucz posłuszeństwa, oczyścił go w ogniu boskiej miłości, wydobył go z błota, by obmyć swą krwią, wyprostował go mieczem sprawiedliwości, gdy na kowadle swego ciała naprawiał nieprawości wasze. Wykuł go tak doskonale, że choćby człowiek uszkodził swój klucz własnowolnie, może naprawić go sam swą wolną wolą, z pomocą mej łaski, posługując się tymi samymi narzędziami. O człowiecze, ślepcze nad ślepcami! Zepsuwszy ten klucz, nie zatroszczysz się nawet, aby go naprawić


! Czy myślisz, że nieposłuszeństwo, które zamknęło niebo, otworzy ci je? Czy sądzisz, że pycha, która zeń została strącona, znajdzie doń dostęp? Czy mniemasz, że w podartej i brudnej szacie wpuszczą cię na gody weselne? Czy wierzysz, że siedząc związany pętami grzechu śmiertelnego, zdołasz tam dojść i bez klucza otworzyć bramę? Nie wyobrażaj sobie tego, bo zawiedziesz się. Musisz zerwać więzy, musisz dźwignąć się z grzechu śmiertelnego przez świętą spowiedź połączoną ze skruchą serca, z zadośćuczynieniem i obietnicą niegrzeszenia więcej. Zrzucisz wtedy brudne i szpetne odzienie, przywdziejesz szatę godową i pospieszysz w świetle wiary, z kluczem posłuszeństwa w ręku, otworzyć bramę. Przywiąż, przywiąż do tego klucza sznur samozaparcia, pogardy dla siebie i dla świata; przytrocz ten sznur do woli mojej, twego Stwórcy, z tej woli uczyń sobie pas i opasz się nim, abyś nie zgubił klucza."

[t. 2, s. 205n]

Klucz posłuszeństwa można zgubić


Wiedz, córko moja, że wielu wzięło ten klucz posłuszeństwa, ujrzawszy w świetle wiary, iż bez niego nie mogą uniknąć potępienia wiecznego. Lecz trzymają go w ręce, bez pasa i bez sznura, na który ma być nawleczony. To znaczy, że nie oblekli się doskonale w chęć podobania się mnie: podobają się jeszcze sobie samym; nie postarali się o sznur samozaparcia, nie chcą, by uważano ich za nic, przywiązują zbytnią wagę do pochwał ludzkich. Ci bliscy są postradania klucza, ledwo dotknie ich jakieś cierpienie lub udręczenie duchowe czy cielesne; często, gdy rozluźni się ręka świętego pragnienia, tracą go. Właściwie nie tracą go, lecz gubią, bo jeśli chcą, mogą go odnaleźć, póki żyją. Lecz jeśli nie chcą, nie odnajdą go nigdy. Co wykazuje im, że go zgubili? Niecierpliwość, bo cierpliwość i posłuszeństwo są nierozdzielne. Kto nie jest cierpliwy, dowodzi tym samym, że posłuszeństwo nie mieszka


w jego duszy."

[t. 2, s. 207]

Pochwała posłuszeństwa


O posłuszeństwo, które żeglujesz bez trudu i bez niebezpieczeństwa przybijasz do przystani zbawienia! Upodabniasz się do Słowa, Jednorodzonego Syna mojego; płyniesz w łodzi najświętszej wiary, gotowe raczej cierpieć niż uchybić służbie dla Słowa i sprzeniewierzyć się jego nauce. Z krzyża uczyniłoś stół, gdzie żywisz się duszami, trwając w miłości bliźniego. Namaszczone prawdziwą pokorą, nie pragniesz cudzego dobra, poza wolą moją. Jesteś proste, bez żadnego zakrętu; czynisz serce szczerym i oddanym miłości szczodrej, bez obłudy. Jesteś jutrzenką, która zwiastuje światło boskiej miłości. Jesteś słońcem, które ogrzewa, bo bez przerwy gorejesz miłością. ... Jesteś perłą ukrytą, nieznaną, deptaną przez świat i samo uniżasz się i poddajesz stworzeniom



[t. 2, s. 208]

Przestroga dla odkładających nawrócenie


Niech nikt nie liczy na tę ostatnią godzinę, niech nikt nie zwleka do chwili śmierci, aby chwycić ten klucz posłuszeństwa. Choć każdy może i powinien spodziewać się aż do końca, dopóki pozostaje mu jeszcze trochę czasu, nikt jednak nie powinien, opierając się na tej nadziei, ciągle odraczać poprawę swego życia



[t. 2, s. 212]

Przedmiot poznania na drogach posłuszeństwa


Światło najświętszej wiary ukaże jej [duszy] w krwi Baranka, który jest moją Prawdą, niewymowną miłość, którą żywię dla niej i własną ułomność, która nie pozwala jej odwzajemnić tej miłości tak doskonale, jak powinna



[t. 2, s. 213]

Posłuszeństwo kryterium prawdziwości powołania


Można rzec, że większość tych, co wstępują do Zakonu, nie przestrzegała w sposób doskonały posłuszeństwa względem przykazań. Niektórzy czynili to; inni wstąpili bądź to z dziecięcej nierozwagi, bądź to z obawy, lub ze zmartwienia, czy też pod wpływem pochlebstwa. Rzecz główna potem, aby ćwiczyli się w cnocie i trwali w niej aż do śmierci. O ich powołaniu nie można sądzić na podstawie ich doskonałości, lecz według ich wytrwałości. Wielu było takich, co wstąpili, zdawało się, w stanie doskonałym, i potem odwrócili głowę wstecz, lub żyli w Zakonie w stanie wielce niedoskonałym. Warunki i okoliczności, towarzyszące ich wstąpieniu do łodzi, są zrządzone przeze mnie, który wzywam ich różnymi sposoby; nie świadczą one dostatecznie o niczym; wszystko zależy od wewnętrznego uczucia, z jakim trwa się po wstąpieniu do Zakonu w prawdziwym posłuszeństwie



[t. 2, s. 215n]

Charyzmat dominikański


Spójrz teraz na łódź ojca twego Dominika, umiłowanego syna mojego i zobacz, z jak doskonałym ładem wszystko urządził. Chciał, aby bracia jego mieli na myśli tylko chwałę moją i zbawienie dusz, przez światło wiedzy. To światło chciał uczynić zasadą swego Zakonu, nie zrzekł się jednak prawdziwego i dobrowolnego ubóstwa. Dowodem, że go przestrzegał i że brzydził się bogactwem, jest przekleństwo, które testamentem przekazał w dziedzictwie synom swoim, którzy posiadają cośkolwiek w jego Zakonie prywatnie czy wspólnie. Jest to znak, że obrał sobie za oblubienicę królowę biedę.Lecz właściwym przedmiotem swego Zakonu uczynił światło wiedzy, aby wytępić błędy, które powstały w tym czasie. Podjął urząd Słowa, Jednorodzonego Syna mojego. Wydawał się w świecie wprost apostołem, tak wielka była prawda i blask, z jakim siał słowo, rozpraszał ciemności i rozlewał światło. Był sam światłem, które dałem ś


wiatu za pośrednictwem Marii i umieściłem w mistycznym ciele świętego Kościoła dla tępienia herezji."

[t. 2, s. 215]

Charyzmat franciszkański


Lecz spytasz mnie: Czyż inne zakony nie są oparte na tym samym ubóstwie? Tak, lecz dla żadnego z nich nie jest ono dobrem głównym. Rzecz ma się tak, jak z cnotami. Wszystkie cnoty pochodzą z miłości, a jednak, jak ci rzekłem na innym miejscu, każdy ma swą cnotę właściwą, ten taką, ów inną, choć wszyscy posiadają miłość. Biedaczynie Franciszkowi było właściwe prawdziwe ubóstwo i z miłości, którą żywił do niego, uczynił zasadę dla swej łodzi, ustanawiając w niej ścisłą karność, dla dusz nie zwykłych, lecz doskonałych, nielicznych, lecz dobrych. Powiadam, nielicznych, bo niewielu tylko wybiera tę doskonałość. Lecz wskutek rozluźnienia karności zwiększyła się ich liczba i jednocześnie zmniejszyła się cnota. Nie jest to wina łodzi, lecz skutek nieposłuszeństwa podwładnych i niedbałości sterników



[t. 2, s. 220]

Droga do posłuszeństwa


Jakąż więc drogę winien obrać ten, co chce dojść do posłuszeństwa szczególnego? Niech kroczy za światłem najświętszej wiary; ono pouczy go, że musi zabić wolę własną mieczem nienawiści zmysłowości, przyjmując oblubienicę i jej siostrę, które mu da miłość. Oblubienicą jest prawdziwe i chętne posłuszeństwo, siostrą cierpliwość. Towarzyszy im karmicielka, którą jest pokora. Bez tej karmicielki posłuszeństwo umarłoby z głodu. Bo posłuszeństwo nie może żyć w duszy, w której nie ma tej skromnej cnoty, pokory



[t. 2, s. 220]

Służebnice pokory


Pokora też nie jest sama, ma za służebnice wyrzeczenie, pogardę siebie i świata, która sprawia, że dusza ma siebie za nic; nie pragnie zaszczytów, lecz zniewag



[t. 2, s. 220]

Klucz posłuszeństwa zakonnego


Klucz ten [posłuszeństwa zakonnego] otwiera furtę, która znajduje się w bramie do nieba



[t. 2, s. 221n]

Owoce pychy, nieposłuszeństwa i bogactw w życiu zakonnym


Niebawem wpadają niepostrzeżenie w inne niebezpieczeństwo, łamią ślub czystości. Bo kto nie opanował swych żądz, kto nie wyzuł się z dóbr doczesnych, szuka licznych znajomości i znajduje wielu przyjaciół, którzy kochają go dla własnej korzyści. Od znajomości przechodzą do ściślejszych stosunków; ciało ich łaknie rozkoszy. Ponieważ nie mają karmicielki, pokory, ani siostry jej, wyrzeczenia, pieszczą się sobą, dogadzają sobie w dobrobycie, nie jak zakonnicy, lecz jak panowie. Zaniedbują czuwania i modlitwy. Nie mogliby pozwalać sobie na to i na wiele innych rzeczy, gdyby nie mieli pieniędzy, aby nastarczyć tym wszystkim wydatkom. W ten sposób wpadają w nieczystość: w nieczystość ciała lub przynajmniej ducha; bo jeśli czasem powstrzymuje ich wstyd, jeśli nie mają sposobności zaspokoić swych złych zamiarów, dopuszczają się jednak zła w sercu. Przy tych licznych znajomościach, przy tej dbałości o ciało, wobec tego nadużywania pokarmu i niechęci do czuwania i modlitwy, jakżeby mogli zachować czystość duszy?"

[t. 2, s. 225n]

Dyscyplina posłusznego


Czy obcuje ze sprawiedliwymi czy z grzesznikami, wszystkie stosunki prawdziwie posłusznego są dobre i doskonałe, kierowane przez miłość szczodrobliwą i pełną ładu. Celę swą zamienia on w niebo, radując się rozmową i obcowaniem ze mną, swym Panem i Ojcem wiecznym, w głębokiej miłości, unikając bezczynności przez pokorne i ciągłe modlitwy.Kiedy urojenia, przez ułudę diabła, oblegają go w jego celi, nie wyciąga się na łożu lenistwa, oddając się spoczynkowi; nie rozbiera rozumem poruszeń swego serca i swych myśli. Unika bezczynności. Uzbrojony nienawiścią siebie, powstaje przeciw sobie samemu i przeciw swej zmysłowości, ucieka się do prawdziwej pokory, przyzywa cierpliwość, aby znieść próbę, która nawiedza jego duszę; opiera się napaściom przez czuwanie i modlitwy. Utkwiwszy oko swego umysłu we mnie, widzi dzięki światłu wiary, że pomoc dlań jest we mnie, że mogę, umiem i chcę mu pomóc. Otwie


ram mu ramiona mej czułości i zapraszam go, aby szukał we mnie opieki przeciwko sobie. Jeśli modlitwa myślna, w zmąceniu i wstrząśnięciu ducha, zda mu się przychodzić z trudem, ucieka się do modlitwy ustnej, lub do ćwiczenia cielesnego, aby nie trwać w bezczynności; i zwraca się do mnie z sercem pełnym wiary, przekonany, że miłość moja nie odmówi mu niczego. Z głębi duszy prawdziwa pokora szepce mu, że jest niegodny pokoju i spoczynku ducha, którymi cieszą się inni słudzy moi i że zasłużył na wszystkie kary. Poniżywszy się tak sam w swej duszy, przez nienawiść i pogardę siebie, mniema, że nie będzie mógł nigdy dość cierpieć. Jednak nie przestaje pokładać nadziei w mojej Opatrzności."

[t. 2, s. 227]

Dozwolona zazdrość zakonnika


Widząc brata bardziej posłusznego i gorliwego, niż on sam, odczuwa świętą zazdrość i stara się ukraść mu tę cnotę, nie chce jednak, aby się w tamtym zmniejszyła. Gdyby tego pragnął, byłoby to przeciwne miłości bliźniego



[t. 2, s. 227]

Doskonałe posłuszeństwo zakonnika


Posłuszny nie chce służyć po swojej myśli, wybierać czas i miejsce, jak mu się podoba - służy, jak tego wymaga Zakon i przełożony



[t. 2, s. 227n]

Doskonałość zakonna


Wszystko to czyni bez smutku i znudzenia, prawdziwie i doskonale posłuszny. Z kluczem tym w ręku, przechodzi bez trudu i przymusu przez ciasną furtę, gdyż przestrzegał i przestrzega zawsze ślubu dobrowolnego ubóstwa, czystości i doskonałego posłuszeństwa, zdeptawszy pychę i poddawszy się jarzmu posłuszeństwa przez pokorę. Więc przechodząc przez ciasną furtę, nie rozbije głowy z niecierpliwości. Znosi wszystko z siłą i wytrwałością, które są przyjaciółmi posłuszeństwa. Wytrzymuje napaści diabła, udręczając i umartwiając swe ciało, odmawiając mu uciech i przyjemności i narzucając mu wszystkie trudy reguły, z wiarą i bez wzgardy. Jak dziecko, które nie żywi urazy z powodu kary z ręki ojca, czy z powodu wyrządzonych mu krzywd, prawdziwy zakonnik nie zachowuje w pamięci goryczy upokorzeń, trudów, nagan, których doznał ze strony przełożonego swego. Gdy ten go wzywa, wraca doń pokornie, bez nienawiśc


i, bez gniewu, bez urazy, lecz z życzliwością i słodyczą."

[t. 2, s. 231]

O zakonniku nieposłusznym


Cierpi on tak, zadając jednocześnie cierpienie innym, że już w tym życiu ma przedsmak śmierci. Zawsze smutny, zawsze niespokojny, trapiony wyrzutami sumienia, niezadowolony z Zakonu, niezadowolony z przełożonego, jest nieznośny dla siebie samego



[t. 2, s. 232]

Nędza zakonnika nieposłusznego


Pycha każe mu podnosić głowę, gdy on musi schylać ją pod przymusem. Wszystkie chęci jego kłócą się z wolą Zakonu. Nakazują mu posłuszeństwo, a on lubuje się w nieposłuszeństwie. Narzucają mu dobrowolne ubóstwo, a on wzdryga się przed nim; posiada wszystko, co może, a pragnie jeszcze więcej. Żądają od niego umiarkowania i czystości, a on marzy o rozpuście.Złamanie tych trzech ślubów, córko moja, jest dla zakonnika ruiną. Upadki jego są tak głębokie i żałosne, że z samego wyglądu zewnętrznego wydaje się nie zakonnikiem, lecz wcielonym diabłem, jak ci to rzekłem gdzie indziej obszerniej



[t. 2, s. 233]

Złudzenie nieposłusznego zakonnika


Chce cieszyć się i radować, pragnąłby, aby życie to trwało wiecznie, a Zakon chce, aby był podróżnym i przypomina mu to ustawicznie



[t. 2, s. 233]

'Gdzie skarb twój' nieposłusznego


Ciałem przebywa w łodzi zakonu, lecz duchem jest gdzie indziej; opuścił ją swymi pragnieniami, nie przestrzegając reguł i zwyczajów zakonu, i złamał trzy śluby, które obiecał chować w swej profesji. Oto jest na burzliwym morzu, miotany przeciwnymi wiatrami, przywiąznay do łodzi tylko kawałkiem sukna, szatą, którą nosi, bo nie ma w niej jego serca



[t. 2, s. 234n]

'Człowiek przebrany za zakonnika'


Jakiż owoc rodzi to złe drzewo? Owoc śmierci, bo korzenie jego pogrążone są w pysze. Soki swe ciągnie ono z woli i miłości własnej. Wszystko, co z niego wychodzi, kwiaty, liście, owoce, gałęzie, jest zepsute, jest zgniłe. Trzy gałęzie, które dźwiga, posłuszeństwo, ubóstwo i wstrzemięźliwość, są zepsute przez jadowity sok, który śle im pień, uczucie źle umieszczone i karmione pychą. Liśćmi są słowa nieprzystojne i tak swawolne, że nie uszłyby nawet w ustach świeckiego rozpustnika. Jeśli ma zwiastować mą ewangelię, czyni to mową gładką, której jednak brak prostoty, bo celem jego nie jest żywić dusze dobrym ziarnem mego słowa, lecz popisywać się krasomówstwem.A kwiaty, kwiaty tego drzewa, jakże cuchną! Są to te płoche myśli, które przyjmuje chętnie, w których lubuje się rozkoszą; nie unika miejsc ani sposobności, które je budzą, owszem szuka ich sam, aby spełnić grzech, który


jest owocem jadowitym, zabijającym życie łaski i zadającym śmierć wieczną. I jakże cuchnie owoc uroczony z kwiatu tego drzewa! Cuchnie nieposłuszeństwem, które każe podwładnemu badać i tłumaczyć w zły sposób wolę przełożonego. Cuchnie nieczystością, którą rozkoszuje się w długich i podejrzanych rozmowach z pobożnisiami.O nieszczęśliwy! Nie widzisz, że następstwem tych spotkań pod pozorem pobożności będzie gromada dzieci! Nie chciałeś mieć za dzieci cnót, jak prawdziwie posłuszny. Oto skutek nieposłuszeństwa."

[t. 2, s. 236n]

Streszczenie nieposłuszeństwa


O nieposłuszeństwo, które wyzuwasz duszę z wszelkiej cnoty i oblekasz ją we wszystkie występki! O nieposłuszeństwo, które pozbawiasz duszę światła posłuszeństwa! Ty odbierasz duszy pokój, by dać jej wojnę, odbierasz jej życie, by zadać śmierć! Wyrzucasz ją z łodzi obserwancji Zakonu, wtrącasz ją do morza, każąc jej płynąć siłą własnych ramion, bez pomocy ramion Zakonu. Oblekasz ją wszelką nędzą, skazujesz na śmierć głodową, pozbawiając ją zasługi posłuszeństwa, która miała być jej pokarmem. Nieustannie poisz ją goryczą, odbierasz jej wszelką pociechę i słodycz, wyzuwasz z wszelkiego dobra, pogrążając ją we wszelkiej niedoli. W tym życiu dajesz jej przedsmak okrutnych mąk. Jeśli się nie poprawi, zanim śmierć zerwie szmak sukna, który ją [duszę] wiąże z łodzią, ty, o nieposłuszeństwo, zawiedziesz tę duszę na potępienie wieczne wraz z diabłami, którzy za to, że zbuntowali się przeciwko


mnie, runęli z nieba na dno otchłani. Taki sam jest los twój, o nieposłuszny, który zawsze buntowałeś się przeciw posłuszeństwu! Ten klucz, którym miałeś otworzyć bramę nieba, odrzuciłeś od siebie i kluczem nieposłuszeństwa otworzyłeś piekło."

[t. 2, s. 238n]

Paradoks letniości


Wiedz, najdroższa córko, że zdolni są do wielkiej doskonałości, jeśli chcą, bo są jej bliźsi, niż inni, którzy ciężko grzeszą. Lecz z drugiej strony, trudniej im jest w ich stanie wyjść z niedoskonałości, niż grzesznikowi w stanie grzechu dźwignąć się z swej nędzy



[t. 2, s. 239]

Przyczyny pozostawania w letniości


Ci letni, co nie czynią ani wielkiego zła, ani wielkiego dobra, nie znają oziębłości swego stanu, ani wiedzą, w jakim znajdują się niebezpieczeństwie. Nie widząc go, nie stają się go uniknąć, ani nie dbają o to, aby je im wskazać. Jeśli się im otworzy oczy, w obojętności serca trwają nadal w więzach długiego przyzwyczajenia



[t. 2, s. 239n]

Środki przeciwko letniości


Niech z nienawiścią do własnego zdania i mniamania o sobie pochwycą drwa poznania siebie i wrzucą je w ogień mej boskiej miłości, poślubiając na nowo, jakby dopiero co wstąpili do Zakonu, święte posłuszeństwo pierścieniem najświętszej wiary. Niech nie śpią w tym stanie, który jest tak wstrętny mnie i tak niebezpieczny dla nich. Przede wszystkim trzeba by im rzec słowa: 'Przekleństwo wam, letni! Bodaj byście byli lodem! Jeśli się nie poprawicie, wyrzucę was z ust moich' (Ap 3, 15). Wyrzucę ich istotnie i w taki sposób, jak rzekłem. Bo jeśli trwają w odrętwieniu, są bliscy upadku; i jeśli upadną, odrzucę ich.Niech więc dźwigną się z odrętwienia przez ćwiczenie, przez czuwanie, przez ciepłą modlitwę; niech wpatrują się w regułę Zakonu i sterników tej łodzi, którzy byli ludźmi, jak oni, urodzonymi w ten sam sposób i żywionymi tym samym chlebem. A ja jestem tym samym Bogiem, co wtedy. Moc


moja nie osłabła, wola moja nie przestała chcieć waszego zbawienia, mądrość moja nie skąpi wam światła, abyście poznali mą Prawdę. Mogą więc, jeśli chcą, wyrwać się z odrętwienia, byle uświadomili sobie swój stan. Na to muszą oczyścić oko swego umysłu z chmury miłości własnej; a odzyskawszy światło, pospieszą drogą prawdziwie posłusznych. W ten sposób dojdą do celu; inaczej nie. Więc jest ratunek."

[t. 2, s. 241]

Środki na utrzymanie w gorliwości


Oto sposób, którego używa prawdziwie posłuszny i do którego ucieka się co dzień, by zwiększyć w sobie cnotę posłuszeństwa w świetle wiary. Pragnie szyderstw i zniewag, ciężkich brzemion, które nakłada nań przełożony, aby posłuszeństwo i jego siostra, cierpliwość, nie zardzewiały w nim i nie słabnąc były zawsze w pogotowiu, gdy potrzeba ich do działania. Łaknąc wciąż posłuszeństwa, nieustannie i bez przerwy pobudza struny pragnienia. Posłuszeństwo jest oblubienicą gorliwą, która nie chce być nigdy bezczynna



[t. 2, s. 241n]

Pochwała posłuszeństwa


O posłuszeństwo lube, posłuszeństwo rozkoszne, posłuszeństwo słodkie! Posłuszeństwo promienne, bo rozpraszasz ciemności miłości własnej! Posłuszeństwo ożywiające, bo dajesz życie łaski duszy, która wybrała cię na oblubienicę i uwalniasz ją od woli własnej, która przynosi jej wojnę i śmierć! Jesteś szlachetne, bo stajesz się sługą każdego stworzenia obdarzonego rozumem. Jesteś dobrotliwe i litosne; z dobrocią i łagodnością dźwigasz wszelkie ciężary, bo towarzyszy ci siła i prawdziwa cierpliwość. Uwieńczone jesteś wieńcem cierpliwości. Nie przygnębia się dokuczliwość przełożonego, nie przytłaczają cię wielkie cieżary, którymi on obarcza cię niepomiernie. Światło wiary uczy cię znosić wszystko. Jesteś tak bardzo związane z pokorą, że żadne stworzenie nie może wyrwać cię z rąk świętego pragnienia, w duszy, która cię posiada



[t. 2, s. 242]

Posłuszny na sądzie boskim


Prawdziwie posłuszny nie musi zdawać sprawy z siebie przede mną; odpowiedzialny zań jest tylko przełożony



[t. 2, s. 245]

Kryterium oceny zasługi posłuszeństwa


Zasługi posłuszeństwa nie mierzy się według czynu zewnętrznego, ani według miejsca, ani według osoby, która rozkazuje, i która może być dobra lub zła, świecka lub zakonna, lecz według miłości tego, który jest posłuszny. Oto miara zasługi posłuszeństwa



[t. 2, s. 247]

Powołanie i miara zasługi


Jednego powołuję do tego stanu, drugiego do innego, wedle skłonności każdego; lecz w obu stanach wszyscy mogą zasługiwać w pełni według miary swej miłości. Jeśli człowiek świecki kocha bardziej, niż zakonnik, otrzyma więcej; jeśli zakonnik kocha więcej, niż człowiek na świecie, tym większa będzie jego nagroda



[t. 2, s. 247]

O robotnikach jednej godziny


Wszystkich was umieściłem w winnicy posłuszeństwa, abyście zajmowali się różnymi pracami. Każdemu będzie dana płaca nie według trudu, którego dokonał, ani według czasu, który zużył, lecz według miłości



[t. 2, s. 250]

Hierarchia i charyzmat w Kościele


Dla posłuszeństwa trzeba porzucić wszystko inne. Choćbyś wzniosła się w zachwyceniu do takiego zjednoczenia się ze mną, że ciało twe zawisłoby nad ziemią, to gdybyś otrzymała rozkaz w imię posłuszeństwa, winna byś całym wysiłkiem wyrwać się z rozpamiętywania, gdybyś mogła



[t. 2, s. 250]

Obowiązkowość w modlitwie


Pamiętaj więc, że nie powinnaś nigdy porzucać modlitwy, nawet wtedy, gdy minęła pora, chyba z konieczności, lub z miłości, lub z posłuszeństwa



[t. 2, s. 258n]

Pragnienie śmierci


O Trójco wieczna, ogniu i przepaści miłości, rozprósz już dziś chmurę ciała mego. Poznanie, które dałeś mi co do ciebie w prawdzie twojej, zmusza mnie pragnąć gorąco, abym mogła porzucić brzemię ciała mego i oddać życie dla chwały i sławy imienia twojego. Albowiem poznałam i widziałam, światłem mojego umysłu w świetle twoim, przepaść twoją, Trójco wieczna, i piękność stworzenia twego



[t. 2, s. 259]

Synteza stworzenia i zbawienia


Oglądając siebie w tobie, ujrzałam, że jestem obrazem twoim i że ze swej mocy, Ojcze wieczny, i mądrości, którą jest Syn twój Jednorodzony, dałeś mi zdolność rozumienia, a jednocześnie też Duch Święty, który pochodzi od ciebie i Syna twego, dał woli mej zdolność kochania ciebie. Ty, Trójco Święta, jesteś Stwórcą, a ja twoim stworzeniem. Widziałam w odrodzeniu, którego dokonałaś we mnie przez krew Syna twojego, że rozmiłowaś się w piękności swojego tworu. O przepaści, o Bóstwo wieczne, o morze głębokie! Cóż mogłeś mi dać więcej nad siebie samego?"

[t. 2, s. 261]

Przyczyny słabej miłości


Nie znałam twej prawdy i dlatego cię nie kochałam. Czemuż nie znałam ciebie? Bo nie widziałam ciebie w chwalebnym świetle przenajświętszej wiary, bo chmura miłości własnej zaciemniła oko mego ducha. I ty, Trójco wieczna, światłem twym rozproszyłaś ciemności.



Copyright © by Usługi dla Ludzkości (xwa & mb).
Last UpDate: 12.01.2011 [ver.3.1 rb©]
Generation time: 0.65466sek.


Warning: Unknown: open(/var/lib/php5/sess_0c5e04cf91df7bb60bfbbd40892cdc9d, O_RDWR) failed: No space left on device (28) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/var/lib/php5) in Unknown on line 0