takie sobie logo serwisu
Nova et vetera...

WYPISY HISTORYCZNE
Niewolnictwo
Edukacja
Łacina i greka
w świecie rzymskim
Szkoła podstawowa
w świecie rzymskim
Szkolnictwo
w Starym Testamencie
Wychowanie młodzieży
w czasach Chrystusa
WYPISY
EGZEGETYCZNE
Historia egzegezy
Komentarze


Henri-Irénée Marrou

Historia wychowania w starożytności


przekład polski: Stanisław Łoś
Warszawa 1969





[Obecna wersja nie zawiera przypisów - pojawią się one w najbliższym czasie.]

[358]

Rozdział III

ZAGADNIENIE JĘZYKÓW: GRECZYZNA I ŁACINA

Wykształcony Rzymianin władał obu językami: greckim i łacińskim; był utriusque linguae, wedle wyrażenia uświęconego od czasów Horacego. l (1) Ten rys charakterystyczny godzien jest pamięci; bo rzymski klasycyzm dzięki niemu właśnie utorował drogę nowoczesnym postaciom humanizmu. Polegają one na wyuczeniu się języka pomocniczego, języka pewnej kultury przekazującej tradycję, której się przyznaje wyższość istotną i właściwości godne naśladowania.

Łacinnicy czcili zawsze w kulturze greckiej źródło swego własnego duchowego rozwoju 2; powiedziałbym nawet, że w stosunku do niej nie wyzbyli się nigdy pewnego kompleksu niższości.3 Tak np. uskarżali się zawsze 4 osłuchanymi słowy na "ubóstwo" własnego języka w zestawieniu ze wspaniałością greczyzny.

Jako pierwsi potrafili wykorzystać systematycznie dobrodziejstwa poznania języka obcego, dzięki czemu mogli pogłębić opanowanie swej własnej narodowej mowy. Mali Rzymianie - zupełnie tak jak nasze dzieci szkolne - ćwiczyli się w tłumaczeniu z "greckiego na łaciński" i z "łaciny na grecki". 5 Porównywali przykładnie Cycerona z Demostenesem 6, Homera z Wergiliuszem.7 Wiadomo, że porównanie, synkrisis, należy do tych progymnasmata, które otwierają wrota retoryki. Gramatycy łacińscy, począwszy od Warrona 8 aż po czasy schyłkowego Cesarstwa 9, porównywają i prowadzą równolegle badania obu języków. Zapowiadają tak naszą współczesną "gramatykę porównawczą języków greckiego i łacińskiego". (2)

Dotykamy tu zalążków metod znamionujących nasze własne sposoby

[359]

klasycznego nauczania. Zasługa ta nie przysługuje łacinnikom; humanizm hellenistyczny natomiast nie przyznał nigdy żadnemu z języków obcych miejsca w swych programach wychowania wyzwolonego, w jego pojęciu bowiem były to języki barbarzyńskie. Kultura grecka - inaczej niż łacińska - ma poczucie swej samodzielności i niezawisłości.

Inna sprawa, że nie braknie Greków okazujących rozsądne zainteresowanie, a nawet życzliwość sprawom rzymskim (Polibiusz, Plutarch). Są to jednak specjaliści, którym przypadła rola łączników między dwiema kulturami, nie zaś przedstawiciele powszechnej kultury swych rodaków.

Na taką postawę Greków złożyły się: nieznajomość rzeczy i lekceważenie. 10 Uczucia te są zrozumiałe, jeśli chodzi o epokę republikańską, kiedy kultura łacińska zaledwie się była wylęgła i kiedy Rzym był wobec ziem greckich obcy, wrogi i zachłanny, kiedy jednym słowem był ich tyrańskim panem. Lecz postawa ta nie bardzo się zmieniła za czasów Cesarstwa, kiedy Grecy zatracili już w praktyce świadomość, że są podbici (3), i wrośli 11, na równi z Italikami i ludami Europy zachodniej, w tę ogromną ojczyznę, poszerzoną do krańców cywilizowanego świata, w jaką przeistoczyła się Civitas Romana.12

ŚWIAT RZYMSKI JEST DWUJĘZYCZNY

Imperium Romanum nie zaznało zjednoczenia językowego, które by odpowiadało zjednoczeniu politycznemu i kulturowemu - źródła pierwszego są w Rzymie, źródła drugiego - w Grecji, oba gdy się zlały z sobą, zespoliły mocno połowy świata śródziemnomorskiego. Językowo natomiast Imperium podzieliło się na dwie sfery wpływów, z których każda należała do jednego z obu tych cywilizowanych języków. Można wykreślić na mapie granicę, która je przedzielała. (4) Biegła ona poprzez kraje początkowo mało cywilizowane, gdzie języki grecki lub łaciński zajęły miejsce plemiennych narzeczy, a przynajmniej nawarstwiały się na nich. Natomiast, jeżeli chodzi o ich wzajemny stosunek, żaden z nich nie może się wykazać zdobyczami godnymi uwagi. Zlatynizowały się Wielka Grecja i Sycylia, hellenizm natomiast wchłonął z powrotem osiedla rzymskie rozłożone w kraju greckim wzdłuż Via Egnatia. (5)

Stało się tak dlatego, że państwo rzymskie - ulegające urokowi otaczającemu kulturę grecką - nie pokusiło się nigdy poważnie o narzucenie 13 języka łacińskiego swym poddanym na Wschodzie. Rządy rzym-

[360]

skie nie uznawały z zasady narzeczy barbarzyńskich (celtyckich lub germańskich itp.); uznawały natomiast niejako urzędowo istnienie języka greckiego. Tłumaczono na ten język i ogłaszano w nim akty urzędowe, uchwały Senatu (Senatus Consulta) i orzeczenia (edykty), jeśli odnosiły się one do wschodnich prowincji. Kancelaria cesarska, od czasów Klaudiusza aż po czasy schyłkowego Cesarstwa 14, posiadała dwa równoległe wydziały pod osobnymi kierownikami. Byli nimi od czasów Hadriana prokuratorzy ab epistulis Latinis i ab epistulis Graecis. (6) Co prawda język grecki nie został nigdy uznany za równy łacińskiemu. Ten pozostał "językiem narodowym" - patrios fone, jak powie jeszcze Justynian.15 Testamenty muszą być spisywane po łacinie aż po czasy Sewera Aleksandra, będą często i później.16 Magistraci są zasadniczo obowiązani do posługiwania się łaciną przy sprawowaniu czynności urzędowych 17, a pamięć tego starego prawa będzie miała długie życie. 18 Dopiero za panowania Arkadiusza upoważni się sędziów do wydawania wyroków po grecku. 19 W rzeczywistości jednak urzędnicy rzymscy rozumieją i mówią po grecku, wolą więc obchodzić się bez tłumaczy. Pytania przed trybunałami stawia się po grecku, po grecku też toczą się rozprawy. 20 Przytoczymy tylko jeden przykład: zachowała się inskrypcja 21, która zawiera sprawozdanie z procesu, odbywającego się w Antiochii przed cesarzem Karakallą 27 maja roku 216. Nagłówek jest łaciński (taki też był wyrok), ale podczas rozprawy wszyscy, nie wyłączając cesarza, mówią po grecku.

Jedynie tylko wojsko jest w całości łacińskie, odnosi się to do jego składu i języka. Urzędy cywilne na greckim Wschodzie dobierają na miejscu wielką część zatrudnionego personelu. Nie będą to wyłącznie niżsi urzędnicy, bo i duża część prokuratorów ze stanu rycerskiego.

NIEWIELU GREKÓW UCZY SIĘ PO ŁACINIE

W tych warunkach nie można się dziwić, że Grecy nie kwapili się do nauki języka łacińskiego. Wyjątkiem są młodzieńcy należący do niewielkiego zespołu wybranych rodów arystokratycznych, które cesarz dopuszcza do senatorskich zaszczytów. Należy do nich Herodes Attykus, który przybył do Rzymu, by tam nauczyć się po łacinie w domu przyjaciela swej

[361]

rodziny, męża konsularnego P. Kalwisjusza Tullusa. Ten ostatni był dziadkiem ze strony matki jego (Heroda) późniejszego ucznia - cesarza Marka Aurelego. 22 Uczą się po łacinie ci, co marzą o służbie wojskowej lub o wysokich stanowiskach urzędowych. Ale w rzeczywistości większość Greków, którzy wstępują na służbę rządową, nie wychodzi poza obręb prowincji wschodnich i tam spędzają życie i służbę. Jeżeli opuszczą Wschód to tylko po to, by udać się do Rzymu, jeśli wzniosą się na takie wyżyny że czeka ich powołanie do biur stolicy. (7)

W dzielnicach mówiących po grecku wyjątkowo tylko można spotkać ludzi wykształconych, interesujących się literaturą rzymską. 23 Nauki ję-

[362]

zyka łacińskiego nie włączono tam nigdzie do programu nauczania "wyzwolonego", znajomość łaciny nie przestała nigdy być uważana za "technikę". Służy przede wszystkim jako wstęp do nauki prawa, która była narodową nauką łacinników.24

Można wymienić trochę przykładów młodych Greków, których w I wieku naszej ery do nauki łaciny przynęciła nadzieja kariery urzędowej. 25 Liczba ich wzrosła jednak dopiero za dynastii Sewerów, kiedy wraz z cesarzową Julią Domną Wschód przyoblekł purpurę. Widzimy wtedy wielu prawoznawców pochodzenia greckiego * (Papinian, Ulpian...). Widzimy młodzieńców takich, jak przyszły św. Grzegorz-Cudotwórca i jego brat. Opuszczają oni około roku 329 rodzinną prowincję Kappadocję i jadą po naukę do Bejrutu 26, który stał się ośrodkiem nauki języka łacińskiego oraz prawa. Ruch ten spotęgował się za schyłkowego Cesarstwa. Nie jest dziełem przypadku, że wszystkie łacińskie papirusy szkolne, jakie znajdujemy w Egipcie, pochodzą z wieków IV i V. Wiemy na zasadzie licznych świadectw, że wiele rodzin pochodzących ze Wschodu zachęcało swych synów, by poszli tą drogą. 27 Retor Libanios obawia się współzawodnictwa szkół łacińskich Rzymu i Palestyny (tj. Bejrutu). 28

Nie wynikało to tylko z rozrostu państwowej machiny biurokratycznej. Wydaje się nawet 29, że Dioklecjan i jego następcy świadomie ze względów politycznych dążyli do wzmożenia na Wschodzie znajomości "języka państwowego". Uważano to za czynnik jednoczący, który mógłby wzmocnić zwartość Cesarstwa. Widzimy także, że rola języka łacińskiego w sądownictwie egipskim rośnie w ciągu IV i V wieku. (8) Założenie Konstantynopola stworzyło w środku krainy greckiej trwałe ognisko latynizmu. (9) Jakoż jawią się pisarze łacińscy pochodzący ze Wschodu. Są to wysocy urzędnicy cywilni, jak Klaudianus z Aleksandrii 30 lub oficerowie, jak Ammianus Marcellinus z Antiochii. 31

Postęp ten został ograniczony i rychło się zatrzymał. Pod koniec IV wieku język grecki wszedł w miejsce łacińskiego do nauczania prawa w Bejrucie. Za panowania Justyniana - świadczą o tym jego Novellae 32 - pogodzono się z koniecznością wydawania ustaw w języku greckim. Cesarstwo stało się w swej istocie państwem greckim.

[363]

JĘZYK GRECKI W RZYMIE

Jeżeli chodzi o dzielnice łacińskie, ów dwujęzyczny system nauczania, który zapanował w II wieku przed Chr., nie doznał nigdy zachwiania. Utrzymał się - w zasadzie przynajmniej - dopóki utrzymała się antyczna tradycja. Uważano w dalszym ciągu, że człowiek wykształcony, godny tej nazwy, winien był już w dzieciństwie zapoznać się z Homerem i Menandrem. Tak było w Galii, i to nie tylko w czasach Auzoniusza 33, lecz także w czasach Sydoniusza Apollinarego (ur. ok. r. 430). (10) Tak było też w Afryce nie tylko za św. Augustyna, lecz także za Fulgencjusza z Ruspy (ur. 467). 34 Historyk musi tu odpowiedzieć na jedno tylko pytanie - wcale zresztą niełatwe. (11) Chodzi mianowicie o ocenę, w jakim stopniu hellenizm zaszczepiony tak młodym Rzymianom był naprawdę rzetelny i głęboki.

Cofnijmy się do początków. Poznaliśmy, jak rzetelna była kultura grecka u męża takiego, jak Scypion Emilianus. Za jego czasów być wykształconym - znaczyło przede wszystkim umieć po grecku. Przez cały ciąg II wieku wzrastała w pojęciu Rzymian waga tej umiejętności. Wystarczy przerzucić Cyceronowego Brutusa, ów dość jednostajny poczet dawnych krasomówców. 35 W latach 100-90 Rzymianin wykształcony włada językiem greckim równie biegle, jak własnym. 36 Zdarzają się nawet snobi popisujący się lekceważeniem języka narodowego. 37 Pisarze rzymscy już od dawna hołdowali modzie pisywania po grecku, zwłaszcza gdy chodziło o dzieła historyczne. 38

"GRECKOŚĆ" CYCERONA

Cyceron jest jak gdyby przykładowym okazem rozwoju, który doprowadził łaciński hellenizm do pełnego rozkwitu. Nie tylko opanował znakomicie język, ale wessał całą współczesną sobie kulturę grecką. Uczył się wymowy i filozofii w Atenach i na Rodos 39 i wiedzę swą posunął równie daleko, jak by to mógł uczynić student greckiej narodowości. Było to głęboko sięgające wykształcenie, nie zaś powierzchowny polor, nie

[364]

wydwarzanie.* Cyceron tłumaczy pisma Aratosa 40, Platona 41 i mówców. 42 Wygłasza po grecku wzorem sofistów "deklamacje" 43, pisze po grecku część swoich listów 44, swoje listy treści osobistej okrasza greckimi cytatami i wyrażeniami. A wyrażenia greckie przychodzą mu pod pióro łatwo, wplatając się szczęśliwie w tkaninę jego łaciny! Czuje się, że Cyceron myśli po grecku i że pisze do ludzi oczytanych, znających się tak jak on sam na subtelnościach greki. Język grecki służy mu często do silniejszego podcieniowania myśli, czerpie z bogatego greckiego słownictwa. Służy mu też do wywoływania nieoczekiwanego wrażenia albo dla żartu. Posługuje się greką niekiedy bez umiaru, a pod jego piórem przemienia się ta greczyzna w rodzaj poufałej łaciny. (Czyni tak najchętniej w swych najpoufniejszych listach.) Bywa też, że oczytany Cyceron igra z językiem greckim, bawi go, że posługuje się mową miłą człowiekowi naprawdę wykształconemu. Przypomina tym współczesnego nam Francuza, który w osobiste zapiski wplata tu i ówdzie zwroty angielskie (przychodzą mi tu na myśl Ch. du Bos lub V. Larbaud). Także niejeden Niemiec z czasów barona Grimma posługiwał się podobnie francuszczyzną. Greka tryska Cyceronowi samorzutnie spod pióra; jest to greka - żywa, nie ma nic z książkowości. Cyceronowi zawdzięczamy nawet znajomość wielu greckich słów, które tylko w jego pismach występują, a które znalazł w słownictwie współczesnej sobie kojne. (12)

ODPŁYW GRECZYZNY

Sądzę, że Cyceron zajmuje sam szczyt narastającej fali. Po nim, począwszy od pierwszych lat Cesarstwa, znajomość języka greckiego mogła w Rzymie tylko opadać. Było to nieuniknione wobec postępu i bogacenia się kultury łacińskiej.

Aż po czasy Cycerona walka między obu językami nie była równa. Cóż wobec Homera znaczył Enniusz? Język grecki był wtedy niezbędnym narzędziem prawdziwej kultury. To zmieniło się po reformie szkolnej Q. Cecyliusza Epiroty. Odkąd język łaciński uzyskał równą greckiemu zdolność do wyrażania najcenniejszych myśli, rozpoczęło się między obu językami pewnego rodzaju współzawodnictwo.

* Znów posługujemy się językiem Łukasza Górnickiego. Słowo to tłumaczy się w dzisiejszym polskim języku przez "pozerstwo" (przyp. tłum.).

[365]

Zasługa przypada Plocjuszowi Gallusowi i Cyceronowi: dzięki nim może się obejść bez znajomości greczyzny, ktokolwiek pragnie poznać cudowne tajemnice sztuki krasomówczej. Teoretyczna nauka greckiej retoryki rozszczepiła się.

Siły dziecka nie są nieograniczone. Nie można było wymagać od młodego, łacinnika, by poznawał klasyków greckich równie dokładnie, jak jego pochodzący ze Wschodu rówieśnicy. Nauki greckie dla niego to była tylko połowa programu; dla tamtego zaś cały, bo niczego innego się nie uczył. Wykształcenie oznaczało teraz dla łacinnika przede wszystkim znajomość Wergiliusza i Cycerona. W Rzymie wydarzyło się coś, co przypomina pokrewne zjawisko, jakiemu przypatrujemy się od XVII wieku. Greczyzna ustępowała przed łaciną, jak u nas piśmiennictwo starożytne przed narastającym współzawodnictwem literatur nowoczesnych. Ściśle przeprowadzona dwujęzyczność nie jest pedagogiką normalną: doświadczenia przeprowadzone w niektórych współczesnych nam krajach (13) potwierdzają opinię, jakiej z uroczą naiwnością dał we własnym imieniu wyraz: rodzona wnuk Auzoniusza - Paulin z Pelli w początkach V wieku: "Kazać uczyć, się dwu języków naraz jest odpowiednie i da wspaniałe wyniki, ale tylko gdy ma się do czynienia z dobrymi uczniami. Lecz gdy chodzi o umysł tak, przeciętny jak mój, rozpraszanie wysiłku wyczerpie rychło jego możliwości." 45

Tak więc niewątpliwie język grecki cofał się pod naciskiem łaciny. W późniejszej epoce Cesarstwa rozerwała się piękna jednolitość hellenistyczno-rzymskiej kultury. Istnieją odtąd dwie kultury śródziemnomorskie, a istnieją obok siebie wyraźnie zróżnicowane: łaciński Zachód i grecki Wschód. Trudność polega na określeniu stopnia postępu i zatrzymywania się tego odpływu greczyzny. Jeszcze trudniejsze jest rozeznanie się w początkowych jego przejawach. Jest to trudność rzeczywista, bo na pozór, nie widać żadnej zmiany. Szkoła rzymska nie zaprzestanie nigdy nauczać języka greckiego. 46 Trzeba zatem ocenić jakość tego nauczania i jakość jego wyników.

Jednak - jeżeli się nie mylę - możemy już pod koniec I wieku zauważyć u Kwintyliana pewne oznaki załamywania się greczyzny. Kwintylian mówi o konieczności uczenia się języka greckiego. Sam poznał go dobrze. Zna dokładnie system greckiej retoryki i jej zawiłe słownictwo. (14) Ale jest to "techniczny" odcinek jego wykształcenia, jego specjalność. Równie dobrze zna klasyków (Homera itd.). 47 W potrzebie potrafi ich cytować. Cytuje ich jednak znacznie rzadziej i nie przychodzi mu to równie samo-

[366]

rzutnie, jak gdy cytuje Wergilego lub Cycerona. Ci są dla niego "prawdziwymi autorami"; wspomina ich bez wysiłku, myśl jego powraca do nich instynktownie. Hellenizm Kwintyliana jest bardziej szkolny niż humanistyczny, nie jest też tak głęboki, jak u Cycerona.

Nie trzeba myśleć, że zmiany rodziły się tak szybko: w roku 97, w dwa lata po śmierci Kwintyliana, widzimy, jak pięćdziesięciu dwu współzawodników staje do zawodów o nagrody za poezje greckie wygłaszane na trzecich igrzyskach kapitolińskich. Wśród nich stawią się i Rzymianie, jak np. Q. Sulpicius Maximus liczący lat jedenaście. Popisuje się poematem (okropnym co prawda) ku czci Faetona, świadczącym o dobrej znajomości języka.48

Młodszy o jedno pokolenie Pliniusz wprowadza nas w środowisko, gdzie greczyzna cieszy się wciąż wzięciem. (15) Przyjaciele jego są obyci utraque lingua, władają oboma językami 49, układają greckie epigramy 50 lub księgi historyczne. 51 W Senacie chętnie cytują Homera, 52 Pliniusz sam dobrze wyuczył się języka greckiego, był nawet w pewnym sensie cudownym dzieckiem, jako czternastolatek napisał po grecku tragedię. 53 Retoryki uczył się po grecku u słynnego Niketasa ze Smyrny, ale równocześnie uczęszczał na łacińskie wykłady Kwintyliana. 54 Zadaje się z filozofami 55, przysłuchuje się odczytom sofistów. 56 Pamięta dobrze klasyków; w listach swych przytacza Homera, utwory poetów komicznych, Tukidydesa, Demostenesa; mogłoby się zdawać, że wróciły czasy Cycerona.

Ale to podobieństwo jest tak bliskie, że budzi podejrzenia. Czyż naprawdę nie znajdziemy u Pliniusza i jemu podobnych nieco wydwarzania? Pliniusz zupełnie jawnie pragnie, by listy jego przypominały Cyceronowe; naśladuje je sumiennie wraz z ich greckimi wtrętami. Lecz jakże daleka jest ta pilność, często pedantyczna 57, od samorodnych igraszek w listach do Attykusa!

Idźmy dalej w głąb II wieku: Historiae Augustae mówią, że Marek Aureli 58 lub Lucjusz Werus 59 uczyli się, każdy pod kierownictwem innego mistrza, po łacinie i po grecku. W tym wypadku możemy poprzestać na

[367]

tym świadectwie. Wiemy i skądinąd, że uczyli się retoryki pod kierunkiem równocześnie Frontona i Heroda Ateńczyka (Atticus). Były to "studia książęce" zapewne. Ale nie trzeba wątpić, że epoka Antoninów - tak zachowawcza przecie - starała się wedle sił utrzymywać ciągłość tradycji. Bieg dalszego rozwoju przyśpieszył się w ciągu III wieku, a zwłaszcza w czasie strasznej burzy, która po roku 235 wstrząsnęła światem rzymskim. W wieku następnym - mówiłem już o tym - rozwój ten dobiegł w rzeczy samej do końca. (16) Nic tak wyraźnie tego nie dowodzi, jak ówczesna postawa Kościoła chrześcijańskiego.

Przez długie lata Kościół posługiwał się wyłącznie językiem greckim, dopiero pod koniec drugiego stulecia Kościół doczekał się, że społeczności chrześcijańskie, najpierw w Afryce, a następnie w Italii, uznały język łaciński za język liturgiczny i teologiczny. W IV wieku Kościoły wschodni i zachodni żyją własnym życiem, każdy w pewnej odrębności od innych. Nic lepiej tego stanu nie naświetla, jak nieskończone trudności wywołane przez wstrząs, jaki przyniósł arianizm. Wystarczy zapamiętać jeden tylko szczegół i przypomnieć sobie, w jakie położenie prawdziwie bez wyjścia dostali się w latach 368-377 "neoortodoksi", skupieni wokół św. Bazylego. W istocie nic ich nie różniło od papieża Damazego i łacinników, ale nie mogli uzyskać od nich uznania 60, bo nie mogli się wzajemnie zrozumieć. Jedni i drudzy bowiem przebyli niezależne od siebie drogi rozwoju. (17)

Jeżeli się zdarzy, że łacinnicy znają jeszcze język grecki, będzie to greczyzna szkolna i książkowa. Św. Hieronim wystosował z głębi swej syryjskiej pustyni patetyczną odezwę do Damazego; odrzuca formułę Bazylego, zdaje mu się bowiem, że odkrył w niej jakiś osad arianizmu. Formuła mówi o "jednej uzji i trzech hypostasach". Tę formułę przyjęła w końcu ortodoksja. Św. Hieronim powiada, że "w klasycznym greckim języku słowo usja jest równoznaczne ze słowem hypostasis, a jedno i drugie znaczy to samo co substancja (istota)". 61 Nie domyśla się nawet, że język grecki jest językiem żywym, że istnieje już greczyzna chrześcijańska, tj. techniczny język teologiczny, który się rozwija i zmienia z dnia na dzień.

Ludzie ówcześni 62, a za nimi i nowocześni, powoływali się na braki języka łacińskiego i na ubóstwo jego słownictwa. Ten pogląd nie wydaje się całkiem słuszny; istniał bowiem podówczas teologiczny język łaciński, dostosowujący się szybko do potrzeb tej nauki; lecz oba te języki rozwijały się niezależnie od siebie. Słowa łacińskie żyły swym własnym życiem i nie oddawały już znaczenia słów greckich, których były pierwotnie przekładem. Substantia nie znaczy już to samo co hypostasis, a treść słowa persona znaczy o wiele więcej niż słowo prosopon.

[368]

Rzecz jasna, że teologowie z Pałacu Laterańskiego to nie był jeszcze cały Zachód. Trzeba by ściśle rozróżnić poszczególne środowiska społeczne i kulturowe. Greczyzna utrzymała się w jednych lepiej niż w drugich. Medycyna (18), a jeszcze bardziej filozofia - są to nauki wciąż zależne od greczyzny. Ostatni helleniści, Klaudianusz Mamert w Galii w V wieku, a w następnym stuleciu w Italii Boecjusz, wywodzą się z kół gorliwych neoplatończyków. Ale są to wyjątkowe powołania wybranych umysłowości.

Jeżeli chodzi o warstwy społeczne, to ostatnim środowiskiem, które niezłomnie podtrzymywało tradycje greczyzny, są wielkie rody arystokratyczne miasta Rzymu. Są one całymi pokoleniami zachowawcze i przywiązane do starego obyczaju. Być może, że jest to jedna z ważnych przyczyn, które sprawiły, że uparcie dotrzymywały wierności pogaństwu: Poza tym wiele więzów rodzinnych i ekonomicznych łączyło je ze Wschodem. Znajomość języka greckiego utrzymała się dłużej w kołach przyjaciół Makrobiusza, z których wyszedł św. Ambroży, niż wśród prowincjonalnego mieszczaństwa, z którego wywodził się św. Hieronim lub św. Augustyn. Kultura tych środowisk była węższa i może bardziej obliczona na pożytki namacalne.

Zresztą można tu mówić tylko o odcieniach, o "więcej" lub "mniej", bo nawet w tych uprzywilejowanych kołach jakość hellenizmu nie bardzo błyszczy. (19) Ale utrzymuje się wciąż jako coś, co jest zrozumiałe samo przez się, że wszyscy muszą się uczyć po grecku i wgłębiać się w Homera i Menandra. Jeszcze Auzoniusz narzuca taki program swemu wnukowi (Paulinowi z Pelli lub jego krewniakowi). 63 Rodzina Auzoniusza jest sama dostatecznym świadectwem o położeniu greczyzny w Galii IV stulecia. Sam Auzoniusz, który z drażniącą pedanterią zasypuje nas swoją greczyzną 64, nie zna jej dobrze. 65 Paulin, jak już wiemy, zna ją jeszcze mniej. 66 A jednak mamy tu przed sobą ród możny, należący do kół uniwersyteckich, posiadający włości w Grecji i w Epirze i mogący otoczyć kołyskę dziecka grecką służbą... Na Zachodzie greczyzna zamiera. Trudno o nauczycieli będących na wysokości zadania. Już w roku 376 cesarz Gracjan przekonał się, że niełatwo ich dostać dla Trewiru. 67 Przekładów jest coraz więcej, ale nie są to jak w dobrych czasach ćwiczenia literackie, lecz przedsięwzięcia księgarzy mające na celu uprzystępnić łacińskiej publiczności piśmiennictwo obce, do którego nie będzie odtąd bezpośredniego dostępu.

[369]

METODA BEZPOŚREDNIA

Postępujący odpływ greczyzny odzwierciedlał się i w sposobach nauczania. Początkowo - a rodziny arystokratyczne stosować się do tego będą i później - wychowanie było rzeczywiście dwujęzyczne. Nauczanie obu języków przebiegało równolegle.

Dziecko już w jego najmłodszych latach powierzano greckiej służebnicy albo niewolnikowi. 68 Podobnie dobre mieszczańskie rodziny powierzały swe dzieci wychowawczyni cudzoziemskiej (Fräulein lub Miss). Mając taką nianię czy pedagoga dziecko uczyło się najpierw mówić po grecku, później dopiero dowiadywało się o istnieniu łaciny. Zwyczaj ten tak się zakorzenił, że Kwintylian z naciskiem napomina, że nie należy zbytnio się opóźniać z rozpoczęciem nauki łaciny, gdyż w przeciwnym razie dziecko nabierze obcej wymowy. 69 Obawa ta nie była bynajmniej urojona. 70

Gdy doszło do wieku szkolnego, dziecko mogło zacząć uczyć się w obu językach równolegle. Z początku uczyło się równocześnie czytać w obu językach, ale zaczynano - jak się zdaje - od greckiego. 71 Nam się taka metoda wydaje bezrozumna; nie zapominajmy jednak, że nasze stare szkoły uczyły dzieci czytać po łacinie. Dopiero szkoły z Port Royal przyznały językowi francuskiemu pierwszeństwo. W dalszym ciągu dziecko słuchało równolegle nauk, jakich udzielali grammaticus Graecus i jego łaciński odpowiednik, później pojawiał się orator Graecus i orator Latinus.

Ten sposób nauczania był z pewnością bardzo skuteczny, wymagał jednak od dziecka podwójnego wysiłku. Jeżeli chodzi o język grecki, dziecko zrównywało się z rodowitym Grekiem. Lecz stosowanie tego sposobu było możliwe tylko na dworach pańskich, a to utrudniało szersze jego stosowanie. Mały "łyk" afrykański, jak np. św. Augustyn, nie mógł marzyć o takim zbytku, jak niańka Greczynka. W szkole uczył się języka greckiego, lecz - jak się żali - uczył go się jako języka obcego - lingua peregrina. 72 Z łaciną natomiast zapoznawał się bez trudu, nieświadomie, jak z igraszkami najwcześniejszego dzieciństwa.

DWUJĘZYCZNE PODRĘCZNIKI SZKOLNE

W samych początkach III wieku opracowano do użytku ówczesnych szkół owe ciekawe dwujęzyczne podręczniki, którym nasi uczeni nadali

[370]

nazwę: Hermeneumata Pseudodositheana. (20) Przyniosły one metodę, której w naszych czasach trzyma się wiele podręczników używanych w nauczaniu słownictwa czy "rozmówek".

Powstały prawdopodobnie do użytku publiczności greckiej, ale ułożono je tak, by mogli posługiwać się nimi i łacinnicy. Rozpowszechniły się też na Zachodzie przez całą starożytność i dotrwały aż do średniowiecza. Posiadamy co najmniej sześć różnych wydań tych podręczników. Zaczynają się od słownika grecko-łacińskiego, ułożonego najpierw w porządku alfabetycznym, następnie zaś w rzeczowym i podzielonym na capitula. (Imiona bogów, bogiń... nazwy warzyw, ryb, ptaków... słownictwo żeglarskie, lekarskie.) Przychodzą potem króciutkie i łatwiutkie teksty podobne do tych znanych nam już, które służyły za temat "opowiadań" w szkole hellenistycznej. Przytoczę d'_a przykładu anegdotę wybraną spośród innych, a odnoszącą się do cesarza Hadriana:

"Ktoś prosił o zaciągnięcie go do wojska. Cesarz mu odrzekł: "Gdzie byś chciał służyć?" - Tamten na to: "W kohortach pretoriańskich" - Hadrian zapytał: "Ile masz wzrostu?" - "Pięć i pół stopy" - Hadrian rzekł: "Tymczasem służ w kohortach miejskich, a jeżeli okaże się, żeś dobrym żołnierzem, będziesz mógł przenieść się do kohort pretoriańskich.""70

Teksty te składają się z dwu kolumn: z jednej tekst grecki, z drugiej równoległe tłumaczenie łacińskie:

ajtuntos tinos- petente quodam
ina strateuetaj- ut militaret
Hadrianos ejpen- Adrianus dixit
poj thelis- ubi vis
strateuesthaj- militare.

W tenże sposób postępuje się z bajkami Ezopa, z małym traktacikiem prawnym De manumissionibus, z uproszczonym podręcznikiem mitologicznym (Genealogia ułożona przez Hygina), ze skrótem historii wojny trojańskiej, wreszcie, i najczęściej, z podręcznikiem codziennych rozmówek, quotidiana conversatio - homilia kathemerine albo synastrofe. Składają się na nie krótkie, nieceremonialne dialogi, wysoce soczyste i wiernie odzwierciedlające życie z czasów Cesarstwa. (Będę miał sposobność powrócić jeszcze do nich.)

"A pater familias wychodzi powitać przyjaciela i rzecze: "Witaj, Gajuszu", i obejmuje go uściskiem. Tamten pozdrawia go nawzajem i powiada: "Jak się miewasz, Lucjuszu? Rad jestem, że cię widzę." 74 - "Jeśli zechcesz, chodź ze mną." - "Dokąd?" - " Do naszego przyjaciela Lucjusza,

[371]

odwiedzimy go." - "Cóż mu brakuje?" - " Choruje." - "Odkądże to?" - "Od paru dni." - "Gdzież on mieszka?" - "Niedaleko stąd." "Jeżeli chcesz, chodźmy."" 75

Brak nam dokumentów ukazujących zwyczaje szkolne, więc nie wiemy, jak łacinnicy posługiwali się tymi podręcznikami przy nauce języka greckiego. Natomiast więcej wiemy, jak ludzie Wschodu uczyli się po łacinie. Zawdzięczamy to egipskim papirusom.

Dowiadujemy się z nich, że zaczynano od alfabetu. a, be, ke, de, e, (epsilon), if f e, ge (e długie), dasja a b c d e f g h tj. he daseja prosodia, czyli ostry przydech - aspiracja i, ka, ille, imme, inne, o, pe (e długie), ku, irre i k l m n o p q r isse, te (e długie), u s t u 76

Potem przystępowano do wyuczenia się drobnych, nietrudnych tekstów, podobnych do tekstów podanych przez nasze Hermeneumata. Te zaś, jak już wiemy, odpowiadały pierwszym tekstom czytanek w szkołach greckich. Ćwiczono się w ich tłumaczeniu. Jeden z papirusów przechował próbę przekładu trzech bajek Babriusza. Jest to tłumaczenie niewolniczo dosłowne, a do tego w łacinie wysoce niepoprawnej. 77 Gdy raz się zdobyło dostateczną znajomość języka, można było przystąpić do nauki pisarzy klasycznych. (21) Tą samą metodą objaśniano Eneidę; Wergiliusz stał, jak wiadomo, na czele 78, a obok niego "Katylinarki" Cycerona. 79 Tę samą metodę stosujemy i dzisiaj. Uczono małych Greków egipskich pisania preparacji dosłownych, musieli stosować do obcego języka sposoby wypracowane przez szkołę hellenistyczną dla opracowywania tekstów poetyckich, a przede wszystkim Homera. Ustawiono zatem dwie równoległe kolumny: na lewo tekst, na prawo przekład na pospolitą greczyznę:

En., III, 447
illa manent- hekejna mejnej
immota- akineta

[372]

locis- en tojs topojs
neque ab ordine- ude apo tes takseos
cedunt- ejkej 80. (22)

Znaleziono w jakiejś zakazanej miejscowości w pustyni Neguew, na drodze z Akaby do Gazy, około trzydziestu stron takiego dwujęzycznego kodeksu utworu Wergiliusza. 81 Przy rozdziałach I-II przetłumaczono każde słowo. Natomiast począwszy od rozdziału IV tłumaczy się tylko wybór słów. Zdaje się, że ten, co posługiwał się tym tekstem, doszedł już był do względnego opanowania słownictwa.




Copyright © by Usługi dla Ludzkości (xwa & mb).
Last UpDate: 12.01.2011 [ver.3.1 rb©]
Generation time: 0.33124sek.


Warning: Unknown: open(/var/lib/php5/sess_82ed3e0038639f7745233c0a60a606f2, O_RDWR) failed: No space left on device (28) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/var/lib/php5) in Unknown on line 0