takie sobie logo serwisu
Nova et vetera...

WYPISY HISTORYCZNE
Niewolnictwo
Niewolnictwo
w świecie rzymskim
Niewolnicy
i wyzwoleńcy
w Rzymie
Niewolnictwo
w Rzymie
w początkach cesarstwa
Niewolnictwo
a rzymska humanitas
Niewolnictwo
w Starym Testamencie
Niewolnictwo
w czasach Chrystusa
Edukacja
WYPISY
EGZEGETYCZNE
Historia egzegezy
Komentarze
Niewolnicy w Rzymie w czasach cesarstwa


Jérôme Carcopino

Życie codzienne w Rzymie
w okresie rozkwitu cesarstwa


Przełożyła Maria Pąkcińska

Warszawa 21966






[66]

Niewolnicy i wyzwoleńcy

Uczą się wszyscy, nawet niewolnicy, którzy pod koniec II wieku podnoszą swoją stopę życiową do poziomu ludzi wolno urodzonych i którym prawodawstwo, coraz bardziej łagodne, stopniowo rozluźniało więzy i umożliwiało wyzwolenie. Zmysł praktyczny Rzymian a także pewien rys humanitaryzmu właściwy ich chłopskim duszom ochroniły ich przed okrucieństwem w stosunku do niewolników (servi). Zawsze ich oszczędzali, jak Katon swe woły pociągowe; i, jak daleko sięgamy w przeszłość, widzimy, że Rzymianie, by dodać bodźca wysiłkom swych niewolników,

[67]

nagradzali ich premiami i zapłatą, które po odłożeniu tworzyły fundusik wystarczający na ogół, aby wykupić się z niewoli. Poza pewnymi wyjątkami niewola ta nie była w Rzymie ani nieznośna, ani wieczna; trzeba jednak przyznać, że nigdy, być może, nie była tak łagodna i tak łatwa do zerwania jak za Antoninów.

Od ostatniego wieku Republiki przyznano niewolnikowi duszę, a wolni obywatele przyjęli go do wspólnego praktykowania swych ulubionych kultów. W Minturnach na przykład od 70 r. p. n. e. świątynia Spes, bogini Nadziei, była obsługiwana przez tyluż magistri-niewolników co magistri-wyzwoleńców i wolno urodzonych. Później, wraz z duchowym wzbogaceniem się kultury i rosnącym wpływem filantropijnych kierunków filozofii, powiększyło się jeszcze miejsce niewolników przy ołtarzach bogów. W I w. n. e. niewolnicze epitafia zaczynają otwarcie czcić many zmarłych, w drugim natomiast pogrzebowe i mistyczne kolegia, jak na przykład to, które powstało w Lanuwium w 133 r. n. e. jako bractwo pod podwójnym wezwaniem Diany i Antinousa, gromadzą po bratersku złączonych ludzi wolno urodzonych, wyzwoleńców i niewolników. Ci ostatni zobowiązują się, że jeśli zostaną kiedyś wyzwoleni, ugoszczą wówczas amforą wina członków swego bractwa. Prawo szło oczywiście za postępem myśli. Na początku epoki cesarstwa niejaka lex Petronia zabroniła panu wydawać swego niewolnika dzikim zwierzętom bez zezwolenia sądu. Około połowy I wieku edykt cesarza Klaudiusza wprowadził obowiązkowe wyzwalanie niewolników chorych lub słabych, porzuconych przez ich panów, a nieco później edykt Nerona, wydany być może za namową Seneki, który jawnie domagał się dla niewolników praw człowieka, zobowiązywał prefekta Rzymu do przyjmowania i nadawania dalszego biegu skargom, wniesionym przez niewolników przeciw ich panom. W r. 83 uchwała senatu (senatus consultum) zabroniła trzebienia niewolników, a właściciela, winnego naruszenia tego zakazu, skazywała na konfiskatę połowy jego mienia. Hadrian w II wieku podwoił karę za tę zbrodnię, uznaną przezeń za "główną", i podyktował Senatowi dwa dekrety natchnione tą samą szlachetnością: jeden zakazywał właścicielom sprzedawania niewolników zarówno stręczycielowi (leno), jak właścicielowi szkoły gladiatorów (lanista), stręczycielce i organizatorowi walk gladiatorskich; drugi uzależniał wykonanie wyroków wydanych przez właścicieli na swych niewolników od zezwolenia prefekta wigilów. W połowie wieku te humanitarne przeobrażenia dobiegły swego kresu, gdy Antoninus Pius potępił jako zabójstwo wszelkie wydanie na śmierć niewolnika jedynie na rozkaz jego pana.

W tej epoce zresztą prawodawstwo odzwierciedla raczej łagodność, jaka zapanowała w obyczajach, aniżeli do niej zmusza. Juwenalis chłoszcze biczem satyry skąpca, który głodzi swoich niewolników, gracza, który

[68]

jedną grą w kości roztrwonił fortunę i pozwala, aby jego ludzie trzęśli się z zimna w swych dziurawych tunikach; kokietkę, która przy najmniejszym opóźnieniu się swych tragarzy, przy najdrobniejszej niezręczności pokojówek unosi się, wrzeszczy i bije z całej siły rózgami lub rzemieniem. Oburzenie poety zgodne jest tu z opinią publiczną, ta bowiem odwraca się od tego widoku z tą samą odrazą, jak od Rutilusa, którego szkaradne okrucieństwo napiętnował Juwenalis. 2 W jego czasach większość panów, o ile nie rezygnuje w ogóle z karania przewinień niewolników za pomocą kar cielesnych, to zadowala się wymierzaniem delikwentom chłosty, którą Marcjalis bez wyrzutów sumienia nakłada na swego kucharza za nieudaną potrawę. Nie przeszkadza ta im bynajmniej pielęgnować niewolników, kochać ich, a nawet opłakiwać ich nieszczęścia lub śmierć 3; w dużych zaś domach, gdzie wielu niewolników to zdolni specjaliści, gdzie niektórzy z nich, jak lekarze, pedagodzy, czy lektorzy, mają ogólne wykształcenie, traktuje się ich tak jak ludzi wolnych. Z jakimż znawstwem Pliniusz Młodszy zwraca się do kuzyna Paternusa, aby mu ich wybrał na rynku! Z jakąż troskliwością czuwa on nad zdrowiem swych niewolników, posuwając się aż do tego, że aby je przywrócić, bierze na siebie wydatki związane z długimi i kosztownymi podróżami do Egiptu czy w okolice prowansalskiej równiny Frejus. Z jaką łaskawością odnosi się do ich słusznych życzeń słuchając wówczas, jak sam twierdzi, ich sugestii jak rozkazów. Z jakim zaufaniem liczy bardziej na ich przywiązanie niż na swą surowość, gdy chce rozpalić ich gorliwość, kiedy to przypadkiem jakiś krewny przybywa do jego domu; przekonany jest bowiem, że będą się oni starać przypodobać panu w osobach jego gości! U jego przyjaciół obserwujemy zresztą ten sam poufały, powiedziałbym, nawet familijny stosunek. Gdy starego senatora Korneliusza Rufusa przykuła do łóżka choroba, chce on, aby jego ulubieni słudzy dotrzymywali mu towarzystwa w jego pokoju, i jeśli dla wysłuchania jakiejś poufnej wiadomości godzi się, aby ich odprawić, jego żona wychodzi wraz z nimi. Pliniusz Młodszy da je dowód nie mniejszej życzliwości: nie gardzi bynajmniej rozmową ze swymi niewolnikami, a kiedy przebywa na wsi, zaprasza najbardziej wykształconych spośród nich na uczone dysputy, które urozmaicają jego poobiednią przechadzkę. Niewolnicy ze swej strony okazują uprzedzającą grzeczność dla tak dobrych panów. Osłupienie, w jakie wprawiła Pliniusza Młodszego wiadomość o zamachu dokonanym na senatora Larcjusza Macedo przez część jego niewolniczej służby 4, wskazuje na rzadkość takich niesłychanych zbrodni, podobnie jak troskliwa, lecz niestety daremna opieka, jaką otaczają ofiarę niewolnicy, którzy pozostali wierni, dowadzi, że w domach, gdzie niewol-

[69]

nicy byli najbardziej ostro trzymani, traktowali oni swego pana tak, jak on ich traktował, to znaczy - po ludzku. Pewien Grek, który mieszkał w Rzymie w połowie II wieku, zaskoczony był zażyłością, jaka tu panowała między niewolnikami a ludźmi wolnymi. Objawiała się ona jego zdziwionym oczom nawet w podobieństwie stroju: w Rzymie bowiem, jak zauważa Appian piszący za Antonina Piusa, niewolnik nawet zewnętrznie nie odróżnia się od człowieka wolnego i wyjąwszy wypadek, gdy jego pan musi włożyć toga pretexta, symbol sprawowanego urzędu, nie ubiera się bynajmniej inaczej niż on; Appian uzupełnia następnie tę uwagę obserwacją, która zdumiewa go jeszcze bardziej: otóż dawny niewolnik po swym wyzwoleniu żyje na równej stopie z obywatelami.5

Istotnie, w świecie antycznym tylko państwo rzymskie szczyciło się sławą, że wykupywało swoich "pariasów" i otwierało przed nimi bramy swych domów. Oczywiście wyzwolony niewolnik (libertus) nie zyskiwał od razu dostępu do urzędów i władzy. Niewątpliwie był on jeszcze związany ze swym dawnym panem, którego nazywał swoim patronem - patronus - przez świadczone mu usługi czy opłaty pieniężne oraz przez obowiązek niemal synowskiego szacunku - obsequium. Z chwilą jednak gdy jego wyzwolenie zostało oficjalnie ogłoszone, czy to przed pretorem, w fikcyjnym procesie rewindykacyjnym, per vindictam, czy też przez wpisanie na listy cenzorskie (censu) podczas odbywającego się co pięć lat spisu, czy wreszcie, co miało miejsce najczęściej, na mocy klauzuli testamentu (testamento), to wówczas otrzymywał on z łaski swego żyjącego lub zmarłego pana imiona i tytuł prawny obywatela rzymskiego. W trzeciej generacji jego potomstwo mogło już w pełni korzystać z praw politycznych i niczym nie różniło się od potomstwa ludzi wolno urodzonych. Z czasem zresztą formalności związane z wyzwalaniem uległy uproszczeniu i dawną procedurę wyzwalania, z braku odpowiedniego prawa, zastępuje zwyczajowo inna, bardziej sprawna i prostsza: zwykły list patrona lub jedynie ustne oświadczenie, wygłoszone na przykład w czasie uczty, przy czym za świadków brani byli goście. W końcu wmieszała się w to moda i można by powiedzieć, że panowie powodowani miłością własną starali się o to, aby mnożyć wokół siebie wyzwoleńców, aż wreszcie August, przerażony tą rozrzutnością, obmyślił sposób powściągnięcia jej nadmiaru. Ustalił on najniższy wiek - 18 lat, poniżej którego nie miało się prawa wyzwalać i najwyższy wiek - 30 lat, powyżej którego nie można było być wyzwolonym. Uzależniał on wyzwalanie na mocy testamentu - które było niewątpliwie najczęstsze spośród sposobów legalnego wyzwalania - od pewnego wskaźnika, który zależnie od przypadku dostosowywał liczbę wyzwoleńców do liczby niewolników, będących własnością danego pana, a ponadto ograniczał ją maksimum do 100.

[70]

Stworzył on wreszcie niższą kategorię pół-obywateli, zwanych Latynami Junijskimi, którym nadano częściowo tylko prawo latyńskie (ius Latii) i których obciążono nadto bierną i czynną niezdolnością do działania prawnego w zakresie testamentów. Zrobił to August dlatego, aby tam zepchnąć zarówno niewolników, wyzwolonych przez panów z pogwałceniem wydanych przezeń przepisów, jak i tych, którzy zostali uwolnieni w sposób nieformalny. Zwyczaje jednak, silniejsze niż wola Augusta, podkopały jego prawodawstwo. On sam, aby powstrzymać coraz wyraźniejsze objawy zmniejszania się przyrostu naturalnego, podźwignął Latynów Junijskich, ojców rodzin, z upośledzenia, na które ich skazał. Następnie Tyberiusz zgodził się na podobne ustępstwo wobec dawnych wigilów, aby zwiększyć zaciągi do swych kohort. Klaudiusz z kolei celem ulżenia czy dodania bodźca gospodarce rozciągnął te przywileje na wyzwoleńców obojga płci, którzy użyliby swych kapitałów do wyposażenia okrętów handlowych, Neron - na tych, którzy je inwestowali w budowę domów czynszowych, Trajan zaś dał je tym, którzy za swe pieniądze zakładali piekarnie. Wszyscy cesarze wreszcie z pobłażliwości dla swych własnych liberti oraz liberti swych przyjaciół zaczęli zacierać ostatnie ślady ich niewolniczego pochodzenia i przenosić ich od razu do drugiego stanu w państwie, czy to przyznając im stan wolno urodzonych przez tzw. natalium restitutio, czy też wkładając im na palec złoty pierścień rycerski. Tak więc w epoce, którą się zajmujemy, wyzwalanie, częstsze niż kiedykolwiek, stawia dawnych niewolników, którzy zeń korzystają, na stopie zupełnej równości z innymi obywatelami, zapewnia im dobrą pozycję i fortunę, a następnie pozwala, jak na przykład Trymalchionowi, na kupno całej rzeszy niewolników.

Wrażenie, jakie odnosi epigrafik z szybkiej przechadzki poprzez rzymskie ruiny, to przede wszystkim przewaga niewolników i wyzwoleńców w epoce cesarstwa, co widać z napisów pochodzących z tego okresu, które w trzech czwartych ich właśnie wymieniają na murach, gdzie dadzą się jeszcze odczytać. Tenney Frank w swoim świetnym z powodu wyczerpujących i dokładnych statystyk artykule bez trudu przekonał nas, że jeśli przyjąć, iż w większości przypadków niewolnicy Rzymu zdradzali wówczas brzmieniem swych imion grecko-wschodnie pochodzenie, to przynajmniej 80% ludności Rzymu wywodziło się ze stanu niewolniczego 6 i zostało obywatelami dzięki wcześniej lub później przeprowadzonemu wyzwoleniu. Na pierwszy rzut oka ma się wrażenie, że to ustawiczne wspinanie się w górę jest czymś bardzo pozytywnym zarówno dla społeczeństwa rzymskiego, które zasila bez przerwy nowymi elementami, jak i dla państwa, przed którym otwiera nieprzejrzane wprost perspektywy asymilacji; i chciałoby się przyznać Rzymowi Antoninów walory doskonałej demokracji z jej wolną grą sił społecznych.





Copyright © by Usługi dla Ludzkości (xwa & mb).
Last UpDate: 12.01.2011 [ver.3.1 rb©]
Generation time: 0.24711sek.


Warning: Unknown: open(/var/lib/php5/sess_cc355822a2cc3c6f955143c32b54aaba, O_RDWR) failed: No space left on device (28) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/var/lib/php5) in Unknown on line 0