takie sobie logo serwisu
Dedykacja

KAROL KORTA
Wspomnienia

JAN CZUBEK
RYMY
Przedmowa
Rymy młodzieńcze
Rymy wieku dojrzałego
Rymy ostatnie

H O M E R
ILIADA
Pieśń I

H O R A C Y
POEZJE
Słowo wstępne
Pieśni
Księga I
Poświęcenie
Zbawca
Wergilemu na drogę
Wiosna
Do wiarołomnej
Co ja śpiewam
Lek na troski
Czemu?
Zima
Hymn do Merkurego
Carpe diem
Pan ziemski
Zazdrość
Przestroga
Proroctwo Nereusa
Odwołanie
Jan Czubek (1849-1932) - przekład Horacego

Księga I



Pod tekstem każdej z pieśni tłumacz podał jej streszczenie,
pomocne w szybszym jej zrozumieniu.

Na trudniejsze wyrażenia, oznaczone gwiazdką *, warto najechać myszką:
w wydaniu książkowym tłumacz zamieścił do nich objaśnienia - podświetli się link do tych objaśnień.



I. Poświęcenie

Maecenas, atavis edite



Mecenasie *, królewską krwią świetny i chwałą,
Coś mi tarczą, chudzinie; i chlubą niemałą!
Patrz: ten oto w rydwanie, pracując na sławę,
Szczęśliw, wzbija pod niebo olimpską kurzawę *

I metę okrążywszy wartkich kół obrotem,
Do bogów, panów świata, szparkim zmierza lotem;
Serce tamtemu rośnie, gdy zmienne Kwiryty *
Potrójne mu z zapałem wpychają zaszczyty *.

Drugi ręce zaciera, gdy w sąsieki wrzuci,
Cokolwiek na libijskich boiskach * wymłóci;
Oracz, co sochą zagon ojczysty rozwala,
Za nic, choćbyś mu dawał wszystek skarb Attala *,

Bezpiecznej nie porzuci na lądzie ustroni,
By trwożnie w łodzi płynąć po Myrtojskiej toni.
Kupiec, walcząc z Afrykiem, co mu burzy wody,
Wzdycha do cichej w mieście rodzinnem zagrody;

Ali wnet łódź naprawia strzaskaną i jedzie
Z lekkiem sercem przez morze, bo nie przywykł biedzie,
Ów, lubownik Massyka, kielichem się bawi,
Nieraz urwie z dnia kawał * i przyjemnie strawi,

Czy to chłodu w zielonym zażywając gaju,
Czy w słodki szmer zasłuchan świętego ruczaju *.
Innemu obóz w myśli, tryby, rogi głośne
I Marsowe rozprawy, dla matek żałośne.

Zapalony myśliwiec mroźne trawi dzionki
Pod gołem niebem, młodej niepomny małżonki,
Czy przed wierne ogary sarenka wyleci,
Czy marsyjski odyniec potarga mu sieci.

Mnie, ozdoba uczonej poetyckiej skroni *,
Bluszcz porówna z niebiany; mnie w chłodnej ustroni
Zdala od ludzkich gwarów nimf powiewne rzesze
Satyrami rej wiodą cudny ku uciesze,

Ilekroć Euterpe narządzić flet * raczy,
Lub bardon Polihymnja nastroi śpiewaczy.
A policzyć mię raczysz i ty między wieszcze:
Nie wiem, o jakiem szczęściu mógłbym marzyć jeszcze!



I. -- "Patrz, Mecenasie, na to ludzkie mrowisko: jedni gonią za sławą, drudzy mnożą majątek, inni hołdują przyjemnościom; dla mnie poezja jest wszystkiem, a gdy jeszcze twoje zyskam uznanie, nic mi już do szczęścia nie braknie!"

Przemawiając do Mecenasa na początku i końcu utworu, poświęca H. zwyczajem rzymskim pierwsze trzy księgi «Pieśni» swemu dobroczyńcy.

W. 1. Mecenas pochodził z królewskiego rodu, który niegdyś panował w Arretium w Etrurji.

W. 4. olimpską kurzawę - Poeta używa przymiotników, urobionych od imion własnych w. 10, 'libijskie boiska', w. 10, 'Mirtojska toń', w. 28, 'marsyjski odyniec'... chcąc nie tylko  i n d y w i d u a 1 i z o w a ć  pojęcie ogólne, lecz także wsławionemi w greckiej poezji lub historji nazwami uświetnić i uzacnić niejako treść swego utworu, a może i popisać się swoją znajomością geografji i mytologji, wszak to 'poeta uczony' (poeta doctus w. 29).

W. 7. Kwiryty - zaszczytna nazwa Rzymian, tyle, co nasze 'obywatele', nie używana nigdy w przemowach wodzów do wojska.

W. 8. potrójne zaszczyty - trzy kurulne urzędy: edylstwo kurulne, pretura, konsulat.

W. 10. na libijskich boiskach - tj. afrykańskich. Okolica Utyki i Hadrumetum uchodziła jeszcze za czasów H-ego za śpichlerz Rzymu; później był nim Egipt.

W. 12. skarb Attala - Attal III, bogaty i zniewieściały (może i niespełna rozumu) król Pergamu, umierając (w r.133 przed Chr.), zapisał testamentem Rzymianom swoje państwo razem z skarbami, stąd też był więcej znany w Rzymie, niż przysłowiowy Krezus lub Midas,

W. 20. urwie z dnia kawał - U Rzymian cały dzień, solidus dies, był poświęcony zajęciom i pracy.

W. 22. świętego ruczaju - Każdy potok, strumyk, lub ruczaj był poświęcony jakiemuś bóstwu, najczęściej nimfie, stąd święty.

W. 29. uczonej skroni - Rzymski poeta szczycił się swojem wykształceniem i znajomością greckiej poezji i mytologji, nie uczonością w naszem rozumieniu.

W. 33. narządzić flet - Podwójny flet, zwykle składany, rozkładano czyli narządzano dopiero do grania.



II. Zbawca

Iam satis terris



O, dość już śniegów, dość z niebieskich progów
Gradów straszliwych spuścił władca bogów;
W gród święty cisnął grom skrawą prawicą,
Zatrząsł stolicą!

Świat zadrżał z lęku: nuż wróci wiek stary,
Gdy Pyrrę trwożą nieznane poczwary,
A Protej wszystkie swe syny i córy
Wygnał na góry;

Tam, gdzie wpierw płoche gościły gołębie,
Ryby utknęły na wysokim dębie,
A przez głębokie płynęły topiele
Chyże daniele.

I któż nie patrzał na Tyber wzburzony,
Jak od tyrreńskiej odbiwszy się strony,
Pomnik królewski * rozburzyć chciał w szczęty,
Dom Weście święty,

By Ilję pomścić, we łzach ukąpaną;
Szumi i lewy brzeg obrzuca pianą
Woli Jowisza przekorny i sprzeczny
Małżonek rzeczny.

Dowie się kiedy młódź rzadka, że męże,
Ach, nie na Persa ostrzyli oręże,
Że ojców zbrodnia w rodzicielki łonie
Nurzała bronie.

Któregoż z bogów przy matki konaniu
Ma lud dziś wzywać? Jakiemuż błaganiu
Kapłanek Westa przykłoni dziś ucha,
Na prośby głucha?

Komu da Jowisz zmyć ślady tej zbrodni?
Bywaj, Apollo, błagamy niegodni,
Co śnieżne barki w ciemnej kryjesz chmurze,
Bywaj, augurze! *

Może ty, pani, co władasz Erykiem *,
Przybędziesz raczej z Chętką i Żarcikiem?
Ty wejrzysz na swój nędzny od lat wielu
Szczep, rodzicielu?

I tobie dość już krwawego igrzyska,
Choć wrzawę lubisz, gdzie stal hełmów błyska,
Gdzie pieszych Marsów * wzrok srogi i mina
Krew w wrogu ścina.

Możeś ty, synu Mai * uskrzydlony,
Raczył młodzianem zawitać w te strony
I zwać się, z górnych wymodlon obszarów,
Mściciel Cezarów?

Nie śpiesz do nieba i niech cię Kwiryna
Długo u siebie zatrzyma drużyna;
Zbrodnie cię nasze niech szybko nie płoszą,
Modły uproszą!

Tu święć tryumfy, tu czcigodne miana
Racz od nas przyjąć rodzica i pana *;
Meda konnego przykładnie niech skarze
Twój grom, Cezarze!



II. -- "O, dość już tych klęsk żywiołowych, dość rzezi bratniej! Przybywaj na pomoc Apollinie, matko Wenero i ojcze Marsie! A może ty Merkury, bawisz w młodzieńczej postaci pośród nas na ziemi? - Nie wracaj rychło do nieba! Bądź naszym zbawcą i ojcem ojczyzny i wywrzyj wreszcie pomstę na zuchwałych Partach!"

Merkurym jest oczywiście Oktawjan, a patrjotyczny ten utwór wywołały pogłoski (w r. 28), mylne zresztą, że przyszły August zamyśla, z czem się sam nieraz dał słyszeć, złożywszy władzę, wycofać się zupełnie z życia publicznego, coby pogrążyło Rzym w anarchję i sprowadziło nowe wojny domowe.

W. 15. Pomnik królewski - Regia, dworzec królewski Numy przy forum, w pobliżu świątyni Westy, w którym przechowywano święte włócznie Marsa i tarcze kapłanów Skoczków (Salii).

W. 32. Bywaj, augurze - Apollo wywróżył Eneaszowi i jego potomstwu, gens Iulia, panowanie w Lacjum.

W. 33. co władasz Erykiem - Matka Eneasza, Wenus była czczona na górze Eryx na Sycylji.

W. 40. pieszych Marsów - rodzicielem szczepu rzymskiego jest Mars, ojciec Romulusa i Remusa.

W. 41. syn Mai - Merkury.

W. 50. rodzica i pana - rodzic, jako Bóg; pan, jako władca ziemski:



III. Wergilemu na drogę

Sic te diva potens Cypri



Więc cię już prowadź Cypru bogini, *
Para bliźnich światełek * niechże ci miga,
Niech drogę Eol łatwą uczyni,
Wiatry spętawszy wszystkie prócz Iapyga!

Nawo, ty wieziesz druha, któregom
Na chwilę ci powierzył tylko niedługą:
Oddaj go cało attyckim brzegom,
Duszy mej połowicę zachowaj drugą!

Dębem i śpiżem * pierś opancerzył,
Kto wałów rozhukanych nie strwożon rykiem,
W kruchej się łodzi morzu powierzył
Pierwszy i przed gwałtownym nie drżał Afrykiem,

Co z Akwilony w boju się zmaga,
Hijad się nie zląkł chmurnych, wściekłego Nota;
Z nim pan Adryi * zadrzeć się wzdraga,
Czy kiedy fale muska, czy w niebo miota.

Nie zląkł się śmierci bliskiego kroku,
Kto suchem mierzył okiem morskie poczwary,
Patrzał w bałwany, skłębione w tłoku,
Jak skał Akrocerauńskich tłuką wiszary.

Pomiędzy lądy bóstwo przezorne
Oceanów rozlało płynne przeszkody;
Próżno, bo łodzie, bogom przekorne,
Zakazanemi prują szlakami wody.

Próżno kaźń sroga mści zły uczynek;
Grzeszy zapamiętale zbrodnicze plemię:
Ogień zuchwały Japeta synek *
Z nieba zdradnym fortelem spuścił na ziemię!

W ślad za kradzieżą z górnego dwora
Spada na ziemski padół czereda mściwa,
Słabość, choroby, gorączek sfora
I śmierć nieunikniona, dotąd leniwa,

Coraz cichego przyśpiesza kroku.
Choć skrzydeł śmiertelnikom nie dały bogi,
Dedal szybuje w lekkim obłoku,
Trudem wdarł się Herkules * w podziemne progi.

O co się człowiek, o co nie kusi?
Niebo szturmujem, głupi, i bogów domy;
Więc gniewny Jowisz, by nie chciał, musi
Ludzkie zbrodnie mściwemi hamować gromy.



III. - "Niechże cię, mój Wergili, prowadzą wszystkie bóstwa żeglużne i wyląduj szczęśliwie na attyckim brzegu! Bohater był to nielada, co pierwszy w kruchej łodzi puścił się na rozhukane bałwany. Darmo rozdzielił bóg lądy oceanami: zuchwały człowiek nie zważa na boskie zakazy. Opanował już nie tylko wodę, ale nawet i ogień i powietrze i wdarł się nawet do podziemia. Godna podziwu wielkość człowieka - wielkość tragiczna: obrażony Jowisz jasnemi piorunami poskramia ludzkie zuchwalstwo".

Pobudkę do napisania tej wspaniałej pieśni o tragicznej wielkości człowieka dała podróż do Aten poety i serdecznego przyjaciela, P. Wergiljusa Marona. Poeta stoi na brzegu, żegnając przyjaciela - takie jest założenie poematu - a widok oddalającego się okrętu budzi w nim myśli o coraz ogólniejszym zakroju, które się wreszcie skupiają w wspaniałym zwrocie strofy ostatniej:  N i l  m o r t a l i b u s  a r d u i  e s t!  Jest to główna i przewodnia myśl całego poematu: Człowiek gwałci i podbija naturę - nie bezkarnie.

W. 1. Cypru bogini - Wenus, czczona zwłaszcza w Pafos na Cyprze; tu Venus marina, morska.

W. 2. Para bliźnich światełek - Dioskurowie Kastor i Polluks, dwie gwiazdy-bóstwa, wzywane na ratunek przez ceglarzy.

W. 9. Dębem i śpiżem... - Rodzaj katachrezy: dąb i śpiż, acz twarde i chronią od razów, na morzu nie zdadzą się na nic; poeta zatrzymał z obrazu jedynie pojęcie  o d w a g i.

W. 15. pan Adrji - bóg morza Adrjatyckiego.

W. 27. Japeta synek - Prometeus.

W. 36. wdarł się Herkules... - ażeby Cerbera wywlec na świat górny. Jest to jedna z dwunastu prac Herkulesa.



IV. Wiosna

Solvitur acris hiems



Zima umyka, ciepłym tchem ją goni
Wiosna i Fawoni;
Łódź suchą spycha drążek do topieli,
Oracz przy ogniu, bydełko przy żłobie
Zbyt już tęskni sobie,
Już się szron siwy na łąkach nie bieli!

Rej cyterejska pani * wiedzie wdzięczny
W poświacie miesięcznej;
Pląsają Gracje i nimfy dziewice,
Ziemię trącając stopką na przemiany,
A Wulkan rumiany *
Ciężkich Cyklopów nawiedza kuźnice.

Teraz na kędzior, olejkiem trefiony,
Kładźmy mirt zielony,
Lub kwiat, co strzełił z odtajałej roli!
Hejże, Faunowi w cienistym dziś gaju
Złóżmy po zwyczaju
W ofierze jagnię, lub koźlę, co woli!

Śmierć pewną stopą równo stuka blada
Do lepianki dziada,
Jak do wież króla. - Złotem obsypany
Sesty! * tu krótkie z nami ceregiele,
Nie rój sobie wiele:
Wnet cię ogarnie noc i z bajek many *.

Gdy zaś w Plutona ciaśniutkiem mieszkanku
Znajdziesz się, kochanku,
Żegnaj królestwo w biesiadników gronie *,
Żegnaj Licydę *, co chłopcy go chwalą,
Do niego się palą,
A wnet niejedna panienka zapłonie.



IV. - "Cudna wiosna budzi radość życia i chęć używania, bo śmierć, pewna i niedaleka, kładzie wszystkiemu kres".

W. 7. cyterejska pani - Wenus, czczona na wyspie Cyterze u południowego cypla Peloponezu.

W. 11. Wulkan rumiany - odwiedza na wiosnę kuźnie Cyklopów, w których mają się kuć pociski piorunowe dla Jowisza na porę letnią.

W. 22. Sesty - L. Sestius Quirinus, zwolennik Brutusa i uczestnik wojny r. 42, stąd pewno H-mu znany, był - podobnie jak poeta, pojednany z Oktawjanem - konsulem r. 23.

W. 24. z bajek many - Manes - cienie zmarłych, o których sobie lud prosty różne bajki opowiada.

W. 27. królestwo w biesiadników gronie - Przed biesiadą wybierano losem (rzucaniem kości) króla biesiadnego, sympozjarchę, rex mensae, convivii, który m. i. oznaczał stosunek, w jakim miało być mieszane wino z wodą.

W. 28. Licydę - Licydas, młodziutkie chłopię, do którego, póki jeszcze nie ma zarostu, młodzieńcy 'się palą' [niestety, obiekt pederastii], później panienki skromnie 'płoną'.



V. Do wiarołomnej

Quis multa gracilis



Co to za młodzian wysmukły na róży,
Cały oblany płynem z wonnych kruży,
Ściska cię, Pyrro, w cieniu groty?
Komu włos płowy wiążesz w sploty

Bez wszelkich ozdób? - Ach, jęknie na zdradę,
Na bóstwa jęknie, co odmianie rade,
Gdy czarne wichry wzburzą tonie,
A on załamie z bolu dłonie!

Dziś on cię kocha, i płochą i zwodną,
Za wierną mając i kochania godną,
Nieświadom, co go jutro czeka:
Złotkoś ty szczere - lecz zdaleka!

Jam już tablicę wotywną * na ścianie
Zawiesił świętej, na niej to pisanie:
«Dar władcy morza niebogaty
«Składa rozbitek, mokre szaty».



V. - "Jakiegoż to młodzieńca darzysz, Pyrro, swemi względami? - Nie zazdroszczę mu szczęścia: wkrótce prysną złudzenia co do twojej wierności. Wiem ja coś o tem z doświadczenia i dlatego dziękuję bogom, żem się już wywikłał t twych sideł".

W. 13. Jam już tablicę... - Był zwyczaj, że uratowany rozbitek zawieszał na znak swej wdzięczności szaty z stosownym napisem w świątyni jakiegoś boga morskiego (tu Neptuna).



VI. Co ja śpiewam?

Scriberis Vario



Przewagi i triumfy twoje, bohaterze,
Wyśpiewa ci mój Warjusz *, co ton górny bierze,
Jak na lądzie i morzu pod twoją buławą
Hufce okryły się sławą.

Brzemię to, mój Agryppo, nie dla moich barek,
Jak nie dla mnie Achilla z Grekami poswarek,
Albo błędne chytrego Uliksa koleje,
Lub krwawe Pelopsa dzieje.

Za orłem ptak nie zdąży niskiego latania;
I Muza niewojenna i wstyd mi zabrania
Zaciemniać twą dostojność, Cezara wspaniałość
Przez nieudolność i małość.

Nie dla mnie pieśń o Marsie w stalowym pancerzu
Lub Meryonie, czarnym od błota rycerzu,
Ni o synu Tydeja, co dzięki Palladzie
Bogom na równi się kładzie.

Moja rzecz gwar biesiadny, bój srogi, zacięty,
Na pazurki toczony przez chłopców z dziewczęty;
To śpiewam, obojętny - to znów rozkochany,
Ciągłej zwolennik zmiany.



VI. - "Warjusz wyśpiewa twoje, Agryppo, przewagi na lądzie i morzu. Ja, ptak niskiego lotu, pomniejszyłbym przez nieudolność twoje i Cezara czyny. Biesiady i bezkrwawe par zakochanych walki - oto, co ja śpiewam".

Pieśń sławi, chociaż ubocznie, M. Wipsanjusa Agryppę, przyjaciela i pomocnika Augusta.

W. 2. Warjusz - L. Varius Rufus, poeta, przyjaciel Wergilego i Mecenasa, któremu Warjusz polecił naszego poetę. Obok tematów epickich uprawiał także tragedję; zdaje się, że «krwawe Pelopsa dzieje» (w. 8) są parafrazą tytułu. słynnej tragedji Warjusza, wystawianej w Rzymie po zwycięstwie pod Akcjum, p. t. «Tyestes».



VII. Lek na troski

Laudabunt alii claram Rhodon



Niech tam kto Lesbos, Efez, niech Rod sławny chwali,
Korynt, co w dwojej przegląda się fali,
Teby Bakchem lub Delfy Apollem wsławione,
Lub Temp tessalskich ustronie zielone;

Drugi ciągle i ciągle gród czystej Pallady *
W przedługich pieśniach sławi do przesady,
Oliwą, nazbieraną zewsząd *, zdobiąc skronie;
A iluż takich, co w hołdzie Junonie

Rumaczne wielbią Argos, bogate Miceny! *
U mnie ni Sparta hartowna tej ceny
Ani nawet Larysa nie ma, zbożem złota *,
Co mądrej wróżki Albunei grota

I spady Anienu i Tyburna gaje,
Sady, zwilżane przez wartkie ruczaje.
Nie zawsze biały Notus mokre płodzi chmury,
Nieraz sklep nieba rozjaśnia ponury:

I ty, Planku, roztropnie przeczekaj, aż minie
Smutek, i troski zgryźliwe top w winie,
Czy cię w polu błyszczące trzymają sztandary,
Czy gęste chłodem orzeźwią konary

W twojej willi tyburskiej. - Teucer, z Salaminy *
Przez ojca wygnan, liściem topoliny *
Skroń oplótłszy, odwagę w winie czerpie nową
I smutnych druhów taką krzepi mową:

«Kędy los od rodzica powiedzie mnie srogi,
«Hej, bracia, mySmy gotowi do drogi.
«Precz z rozpaczą: wódz Teucer kieruje wam kroki,
«Apoll niemylne ogłosił wyroki:

«Nowa w nowej nas ziemi czeka Salamina.
«Hej, druhy, cierpieć dla nas nie nowina!
«Więc troski topcie w winie: jutro w ranne świty
«Bezkresne morza pruć będziem błękity!»



VII. - "Znam wiele cudnych miejsc i grodów w Grecji, ale piękniejszy nad wszystko jest nasz Tybur i jego okolica. Tylko że samo miejsce, choćby jak urocze, troski ukoić nie zdoła. Pamiętaj o tem, mój Planku, i czy teraz w obozie, czy kiedyś po powrocie do ojczyzny, w cienistym parku twojej tyburtyńskiej willi winem zapijaj zgryzoty, jak to uczynił Teucer w przededniu swojej tułaczki".

W. 5. gród czystej Pallady - Ateny.

W. 8. Oliwą nazbieraną zewsząd... - t. j. czerpiąc z rozmaitych źródeł treść do swych poematów.

W. 9. Rumaczne Argos - bogate Myceny - u Homera 'Argos żywiące rumaki' i 'złota Mycena'.

W.11. Larysa zbożem złota - u Homera 'L. gruboskiba'.

W. 21. Teucer - wygnany przez ojca Telamona z Salaminy za to, że nie pomścił śmierci przyrodniego brata Ajasa, popłynął na Cypr i założył tam miasto Salaminis. Podanie znali dobrze Rzymianie już choćby z słynnej tragedji Pakkuwjusa p. t. «Teucer», z której Cyceron przytacza (Tusc. V 168) przysłowiowe dziś zdanie: Patria est, ubicunque est bene.

W. 22. liściem topoliny - Teucer ozdobił skronie wieńcem topolowym, gdyż miał złożyć ofiarę Herkulesowi «przewodnikowi» na tułaczce, a topola była właśnie poświęcona temu bogu.



VIII. Czemu?

Lydia dic per omnis



Lidjo, powiedz przez bogi,
Czemu w twoich objęciach marnieje Sybary,
Marsa mija rozłogi *,
On, co przedtem miał za nic i kurze i skwary?

Czemu w kole junaków
Nie harcuje rówieśnych, nie ujeżdża wcale
Dzikich galskich rumaków?
Czemu Tybru płowego obmierzły mu fale

I gorzej żmii jadu
Nienawidzi oliwy? * Czemu na ramieniu
Sińców * nie widać śladu,
Nie ciska grotem, dyskiem za cel ku zdumieniu?

Czemu gdzieś się ukrywa,
Jak syn morskiej Tetydy *, co pod mury Troi,
Nim padła nieszczęśliwa,
Wzbraniał się na rzeź Lików ruszyć w męskiej zbroi?



VIII. - "Na bogi, nie gub, Lidjo, Sybarysa, co się dla ciebie wyrzekł wszelkich sportów i tkwi gdzieś w okryciu, jak Achilles przed wyprawą trojańską".

Poemacik wymierzony przeciw dzielnemu młodzieńcowi, którego chwilowo uwikłała w swej sieci jakaś hetera.

W. 2. Marsa rozłogi - Pole Marsowe w Rzymie nad Tybrem, miejsce ćwiczeń i harców wykwintnej młodzieży rzymskiej.

W. 10. Nienawidzi oliwy - Oliwą nacierano się w Rzymie nie tylko przed kąpielą, lecz także i przed wszelkiego rodzaju ćwiczeniami gimnastycznemi.

W. 11. S i ń c e pochodzą z zapasów.

W. 14. syn morskiej Tetydy - Achilles chował się z woli matki na Skiros u króla Likomedesa w przebraniu kobiecem, gdyż matka-bogini wiedziała, że pod Troją zginie, gdyby się przyłączył do wyprawy. Kalchas jednak wywróżył, że bez udziału Achillesa Troja paść nie może, i dlatego umyślnie posłany na wyspę Ulikses fortelem wywabił bohatera i sprowadził pod Troję.



IX. Zima

Vides ut alta stet nive



Patrz, jak Soraktu bieleją tam szczyty,
Las stęka, śniegu ciężarem przybity,
A ostrych mrozów zimne tchnienie
Zatrzymało w biegu strumienie.

Więc na to zimno wal drwa do komina
I czterolatka nie żałuj Sabina!
Co, Taliarchu, druhu drogi,
Nie w naszej mocy - zdaj na bogi!

Wnet oni wichrom łożysko uścielą,
Co ze wzburzoną bój wiodą topielą;
Cyprys stanie nieporuszony,
Jakby martwe, nie drgną jesiony.

Co jutro będzie, ciekawie nie pytaj,
Każdy dzień nowy za zysk już poczytaj;
Słodkie miłości twe zachody
I tan wesoły, pókiś młody.

Póki starości nie czujem brzemienia,
Święć się, święć, Pole *, o, święćcie podcienia *
I szept nocny w uszko dziewczynie
O umówionej gdzieś godzinie!

Święć się, chichocie, tłumiony za ścianą,
Co słodko zdradzasz dziewczynę kochaną,
Zakładzie *, zdarty z rączki drogiej
Lub z paluszka, co niezbyt srogi!



IX. - "Zima sroga na dworze, więc drew do komina przykładaj, a wino wytrawne stawiaj na stół, mój Taljarchu; zresztą spuść się na bogi! O jutrze nie myśl, póki młodość służy, używaj słodkich owoców miłości".

W. 18. Pole... - Pole Marsowe, obok ćwiczeń, także miejsce przechadzek, a więc i schadzek miłosnych. Podcienia - portyki, otaczające place i placyki w mieście, dawały sposobność do poznania się i wyznaczania sobie schadzek.

W. 23. zakładzie - Zakładami miłości są tu bransolety i pierścionki.



X. Hymn do Merkurego

Mercuri facunde nepos



Mowny Merkury, potomku Atlasów,
Coś dzikich ludzi onych dawnych czasów
Słów uczył pięknych i jak tężyć ciało
Sztuką wspaniałą!

Ciebie dziś śpiewam, Jowisza i bogów
Zwiastuna, twórcę lutni z krzywych rogów,
Mistrza w chowaniu, co ci w oczko wpadnie,
Gdzie? - nikt nie zgadnie.

Pomnisz, gdyś woły Apollina zgrabnie
Zajął, a on cię, klnąc, o nie zagabnie;
Sajdak znikł, ty się nie czujesz do grzechu
Byłoż tam śmiechu!

Pod twą opieką bogacz Pryam, z Troi
Wyszedłszy, nic się Atrydów nie boi;
Tessalskie ognie i wszystek tłum wrogi
Mija bez trwogi.

Ty zbożne duchy wiedziesz na wyraje,
Złotą rózeczką płoche pędząc zgraje,
A wszystkie bogi pod ziemią i w niebie
Kochają ciebie.



X.- "Hymn wielbi Merkurego w różnych lego przymiotach: jako boga wymowy i igrzysk, posłańca bogów i wynalazcę lutni, boga złodziejów, wreszcie jako przewodnika w niebezpiecznych przygodach i poganiacza dusz w podziemiu".



XI. Carpe diem

Tu ne quaesieris



Grzech pytać, Leukonoo, jaki kres przez bogi
Mnie lub tobie naznaczon - pluń na astrologi! *
Trudno, co ma być, będzie: rady na to niema;
Może Jowisz da więcej, a może ta zima

Już ostatnia, co pianą na skalny brzeg pryska.
Hej, miej rozum, cedź wino! * Śmierć pewna i bliska
Burzy wszelkie rachuby; czas migiem ucieka:
Dziś rwij róże, bo nie wiesz, co jutro cię czeka!



XI. - "Ty sobie głowy nie psuj dociekaniem, jak długo nam żyć jeszcze przeznaczyli bogowie. Chwili obecnej używaj, Leukonoo, bo jutro nie nasze".

Krótkość i stanowczość, a nawet ostry ton rad i przykazów zastosowany wybornie do natury kobiecej, nie bardzo przystępnej długiemu rozumowaniu i zimnym dowodom.

W. 2. astrologi - L. udawała się widać do astrologów po horoskopy dla siebie i dla H-ego.

W. 6. cedż wino - Wino, zanieczyszczone wskutek tworzącego się osadu na dnie, cedzono przed piciem; cedzenie jest więc czynnością przygotowawczą przed biesiadą.



XII. Pan ziemski August

Quem virum aut heroa



Którego męża czy z boskiej krwi dziecię
Wyśpiewasz, Klio, przy lutni lub flecie?
Którego boga imię w dal po lesie
Echo poniesie,

Tam w Helikonu cienistych dolinach,
Na Pindzie, w skalnych Hemu rozpadlinach,
Gdzie śpiewak Orfej przedwiecznemi czasy
Poruszał lasy,

Wstrzymał matczyną sztuką * nurt wezbrany
Bystrych potoków, wstrzymał huragany;
Za nim, zasłuchan w melodyi czary,
Ruszył dąb stary.

Od czego zacznę po ojca uczczeniu,
Co bogów włada i ludzi plemieniu,
Co lądy, morza, świat we dnie i w nocy
Dzierży w swej mocy,

I nic się nadeń większego nie rodzi,
Ni podobieństwem ni mocą dochodzi;
Najbliższe miejsce zaś przy nim zasiada
Mężna Pallada.

I ciebie w pieśni nie zmilczę, Liberze,
Ani dziewicy, co kniej tępi zwierze,
Ni ciebie, Febie, co z trwogą śmiertelną
Ślesz strzałę celną.

Alcydę wspomnę i Ledy bliżniaki: *
Ten w ujeżdżaniu, ów mistrz na kułaki;
Zbawcza ich gwiazdka, gdy szyprom się zjawi,
Wnet cuda sprawi:

Fala wzburzona ze skał na dno spływa,
Cichną wichury, chmur z nieba ubywa;
Groźna nawała opada odrazu
Z braci rozkazu.

Romula potem mam wspomnieć czy Numę,
Cichego władcę, czy wyniosłą dumę
Tarkwiniusza, czy stałość Katona,
Co pięknie kona?

Regula *, Skaurów *, wielką Paulla duszę *,
Co krwią obryzgał Pena, sławić muszę
Głośno i cnotę, co wroga porusza,
Fabrycyusza.

Ten i Dentatus, wielkich zwycięstw sprawca,
Kołtun brodaty *, Kamill, Rzymu zbawca,
Ubogo w ojców chowali się chacie
Na szczupłym szmacie.

Rośnie, jak drzewo, co go wiek nie zniszczy,
Marcella * sława; ponad inne błyszczy
Gwiazda Julijska, jak wśród gwiazd świecąca
Tarcza miesiąca.

Rzesz ludzkich ojcze, usłysz nasze głosy:
Tobie Cezara zwierzył wyrok losy;
Bądź między bogi pierwszy niebieskiemi,
Cezar na ziemi!

On Partów, plagę rzymskiego narodu,
Serów * i Indów z dalekiego Wschodu
W zwycięskiej na łeb zgromiwszy potrzebie,
Niższy od ciebie,

Światu niech będzie sprawiedliwym panem;
Ty Olimp ciężkim swym wstrząsaj rydwanem
I na złoczyńce bez wstydu i sromu
Nie żałuj gromu!



XII. - "Kogo z bogów lub ludzi uwielbisz, Klio, w rozgłośnem pieniu? - Ojca Jowisza przedewszystkiem, pana i władcę bogów i ludzi i całego okręgu świata, po nim Palladę, Libera, Dyanę i Apollina, z pół-bogów zaś Herkulesa. A z przodków kogo mam sławić? - Romula czy pokój miłującego Numę, pysznego Tarkwinjusza, czy piękną śmierć Katona? Wspomnę też wdzięcznie tych, co krew dla ojczyzny przelali: Regula, Skaura i Paulla, i tych, co w skromnym bycie wychowani, zostawili wzór starorzymskiej cnoty: Fabrycjusza, Kurjusza, Kamilla. Teraz Marcellus rokuje najpiękniejsze nadzieje. Ale jak księżyc przyćmiewa gwiazdy, tak blask julijskiego rodu gasi wszystkie świetności. Ojcze rodu ludzkiego, daj, niech Cezar będzie twoim zastępcą na ziemi, ty zaś władaj na niebie i zbrodniarzy poskramiaj gromami!"

Utwór nawskróś patrjotyczny, mający głównie i ostatecznie na celu pochwały Augusta. Mistrzostwo poety okazuje się w tem, że się nie zniżył do płaskiego panegiryku, lecz sławi swego bohatera w związku z wielkimi mężami historji rzymskiej i z bóstwami opiekuńczemi Rzymu: bogom ojczystym i wielkim przodkom zawdzięcza Rzym swoją wielkość, której ostatnim wyrazem August, pan świata.

W. 9. matczyna sztuką - Matką Orfeusza była muza Kalliopa.

W. 25. Ledy bliźniaki - Kastora i Polluksa; pierwszy - jeździec nad jeźdźce, drugi - mistrz w walce na pięści (Hom. Il. III, 237).

W. 37. Regula - zob. III, 5. - Skaurów - M. Aemilius Scaurus, mimo niezbyt pochlebnej charakterystyki u Sallustjusza (Iug. 5) człowiek niepospolity, (lumen ac decus patriae u Wal. Maks. V, 8, 4) kazał powiedzieć synowi wracającemu zdrowo z pogromu do Rzymu, że jeżeli jeszcze iskierkę wstydu posiada, to nie będzie śmiał pokazać się na oczy shańbionemu ojcu. Te słowa ojcowskie tak sobie wziął do serca młody Skaurus, że natychmiast samobójstwem zakończył życie. - L. Aemilius Paullus w bitwie pod Kannami, gdy klęska Rzymian była już widoczna, szukał umyślnie śmierci, aż ją znalazł.

W. 42. kołtun brodaty - nazwany tu pogromca Samnitów M. Curius Dentatus w przeciwieństwie do współczesnych elegantów, którzy włosy trefili i golili zarost.

W. 46. Marcellus - siostrzeniec Augusta, a zarazem przysposobiony następca, umarł młodo (w r. 23 przed Chr.).

W. 54. S e r o w i e, Seres - Chińczycy.



XIII. Zazdrość

Cum tu Lydia



Mówisz Lidjo: «Karczek różany
Ma Telef, Telef ma śnieżne ramiona»
I mnie na nowo jadzisz rany,
I ma wątroba żółcią przepełniona.

I tracę zmysły, staję blady
I łzą ukradkiem zachodzi mi oko -
Wszystko bolesne ognia ślady,
Co w mojem sercu żarzy się głęboko.

I jedna męka, czy ramiona
Twe białe w kłótni przy winie zsiniały,
Czyli chłopca miłość szalona
Zębem na wargach znak wyryła trwały.

Usłuchaj, porzuć już partacza:
Stałym nie będzie, kto w sposób zbrodniczy
Poniża całus, w który wtłacza
Wenus najsłodszą ze swoich słodyczy.

Błogosławiony związek luby,
Co raz żelaznym utrwalon pierścieniem,
Przetrwa szczęśliwie wszystkie próby
I jeśli pęknie, to z ostatniem tchnieniem.



XIII. - "Pękam z zazdrości, gdy, Lidjo, sławisz urodę Telefa i sam widzę na tobie ślady namiętnych pieszczot. Wierz mi, ten dziki zapał nie potrwa długo; szczęśliwa para, której nic, prócz śmierci rozłączyć nie zdoła".



XIV. Przestroga

O navis referent in mare



Więc cię, nawo, znów pędzą na fale wyroki?
Co robisz? Nie porzucaj bezpiecznej zatoki!
Nie widzisz? - Bok rozbrojony,
Bez wioseł obiedwie strony!

Maszt, przez Afryk strzaskany, już runął w głębiny,
Trzeszczą reje; nuż burza starga wielkie liny: *
Jak się utrzymasz na fali?
Co cię od zguby ocali?

Żagle zdarte na strzępy, zagniewane bogi:
Kogo wezwiesz na pomoc, gdy przyjdą znów trwogi?
Lasu szlachetnaś ty córa,
Pontska zrodziła cię góra: *

Nie pomoże ród świetny, ni pusty dźwięk miana;
Ducha szyprom nie doda rufa malowana.
Trzykroć się, nawo, zastanów,
Nim wyzwiesz moc huraganów!

O nawo, me niedawne i bole i wstręty!
Dziś miłością i troską serdeczną przejęty,
Wołam: Baczność! Strzeż się zdrady,
Omijaj białe Cyklady! *



XIV. - Allegorja: nawą jest rzeczpospolita; niebezpieczne bałwany, grożące zgubą - nowa wojna domowa, na którą się znów po śmierci S. Pompejusa w r. 33 zanosiło - i która też rzeczywiście wybuchła, a zakończyła się pogromem Antonjusza pod Akcjum (30 r.).

W. 6. wielkie liny, któremi na zewnątrz ściągano kadłub okrętowy.

W. 12. Pontska góra - okolica Synopy w Poncie słynęła z wybornego drzewa budulcowego na okręty.

W. 20. białe Cyklady - z powodu marmuru, który tam łamią, należą zresztą o tyle jeszcze do allegorji, że oznaczają wogóle niebezpieczne morza.



XV. Proroctwo Nereusa

Pastor cum traheret



Pasterz * w idajskich nawach *przez morską głębinę
Wiózł Helenę, tak zdradą spłaciwszy gościnę;
Wtem Nerej * chyżym wiatrom nakazał milczenie
I srogie głosi przeznaczenie:

«Pod złą wróżbą do domu przywieziesz kochankę,
Bo orężem się Grecja upomni o brankę,
Poprzysiągłsźy na bogów te potargać śluby
I ród Pryama pchnąć do zguby.

Oj, obleją się potem rumaki i męże
I niejeden bohater dardański polęże;
Już Pallas hełm gotuje, tarcze i rydwany
I szału nieci huragany.

Próżno, dufny w Wenery pomoc opiekuny,
Trefisz kędziory, próżno stroisz lutni struny,
By w izbie babom uszy słodkim poić śpiewem,
Ciężkiem napróżno gardzisz drzewem *;

Próżno świstu unikasz lekkich z Knosu grotów *,
Lub Ajaksa żwawego, do walki nie gotów:
Nierychło, ale pewnie, mój gaszku, wiedz o tem,
Utrefisz włosy krwią i błotem!

Za nic masz twego rodu zgubę, Laertjadę,
Pylijskiego Nestora za nic mądrą radę?
Salamiński twym Teucer nie przepuści tyłom,
Ni Stenel, czyniący wyłom,

Lub gdy dziarskie wypadnie poganiać rumaki,
Równie dzielny woźnica; Meryon, wiesz, jaki.
Widzę: pędzi za tobą, w ręku straszna dzida,
Od ojca lepszy Tydydal

Zmykał ty będziesz przed nim, zziajany, jak zmyka,
Trawy odbiegłszy, jeleń, gdy wilka zbójnika
Ujrzy nagle w uboczy, po przeciwnej stronie -
Ej, nie toś przyrzekał żonie!

Gniew Achilla, bezczynność narzucając, statkom,
Miastu zgubę odwlecze, żal frygijskim matkom *;
Lecz skoro zim wyrocznych liczba się przewali,
Troję achajski ogień spali.



XV. - Przepowiednia upadku Troi. Nie jest to właściwa allegorja, a jednak zestawienie Parysa i Heleny z Antonjuszem i Kleopatrą nasuwa się samo; utwór to więc patrjotyczny, przewidujący pogrom barbarzyńskiego wschodu przez oświecony zachód.

W. 1. Pasterz - oczywiście Parys. - w idajskich nawach - zbudowanych z drzew, rosnących na górze Ida w pobliżu Troi.

W. 3. Nerej Nereus - bóg morski, 'morski starzec' u Homera (Il. XVIII, 141) ma usposobienie dobrotliwe i dar proroczy.

W. 16. drzewem - kopją.

W. 17. z Knosu grotów - miasto Knosos na Krecie słynęło z celnych łuczników.

W. 34, frygijskim matkom - trojańskim; zwykła u starożytnych metonymia: zamiana pojęć w pewnym stosunku do siebie zostających (tu sąsiedztwo).



XVI. Odwołanie

O matre pulchra filia



Córo od pięknej piękniejsza macierzy,
Jambom * łeb urwać od ciebie zależy!
Rzecz tylko słówko: w ogniu spłoną,
Lub w odmętach morskich utoną.

Szały Cybeli Bach nieci pijany,
Apoll w przybytku w szał wprawia kapłany,
Szał Korybanci brzękiem miedzi
Święty wszczepiają w tłum gawiedzi.

Gniew - szał nad szały; gniew za nic ma życie,
Miecz mu nie straszny, okrętu rozbicie,
Nie dba na ogień, przewrót w świecie:
Niech tam niebo ziemię przygniecie!

Prometej, mówią, gdy brakło mu gliny *,
Zbierając zewsząd skrzętnie odrobiny,
Ze lwa wziął srogość, co się wścieka,
I wściekłość włożył w brzuch * człowieka.

Gniew to Tyesta *, gniew zgubił ponury,
Gniew to rozwala wielkich grodów mury,
I wnet zwycięsców dumne pługi *
Krają pustkę w rodzajne smugi.

Więc gniew opanuj: w pięknej życia wiośnie
I mnie gniew przemógł i szarpał nieznośnie,
Kiedy szaleńca chytrze skusił
I lotne jamby składać zmusił.

Dziś odwołuję, co rani i draźni,
I znów do twojej dziś pukam przyjaźni:
Połóż, o luba, kres rozterce
I skruszonemu powróć serce!



XVI. Wieczysty temat poezji - amantium irae. W pierwszej chwili po zerwaniu chwycił poeta za właściwą sobie broń - jamby. Wkrótce jednak następuje otrzeźwienie i próba - zapewne skuteczna - pojednania.

W. 2. Jamby - jeżeli wogóle istniały - musiał poeta oczywiście zniszczyć, gdyż ich nie znamy.

W. 13. brakło gliny - Prometeusz ulepił człowieka z gliny, lecz własności brał z różnych zwierząt.

W. 16. w brzuch - siedliskiem gniewu był wedle starożytnych żołądek.

W. 17. Gniew Tyesta - Tyestes, wypędzony przez brata Atreusa, dysząc zemstą, posyła syna Atreusowego, Plejstenesa, którego wychował jak swego, do Myken, ażeby ojca zabił. Atreus zabija własnego syna, jedna się pozornie z Tyestesem i częstuje go na uczcie przyrządzonem w potrawie ciałem Plejstenesa. Tu źródło ohydnych zbrodni, które przez kilka pokoleń trapią Atrydów.

W. 19. dumne pługi - Wedle zwyczaju rzymskiego zaorywano miejsce, gdzie stało zdobyte i zburzone miasto nieprzyjacielskie, na znak, że ta siedziba ludzka zniknęła zupełnie z powierzchni ziemi.


Copyright © by Usługi dla Ludzkości (xwa & mb).
Last UpDate: 12.01.2011 [ver.3.1 rb©]
Generation time: 0.3867sek.


Warning: Unknown: open(/var/lib/php5/sess_1e11844954ab3e971f64f4d00108ade9, O_RDWR) failed: No space left on device (28) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/var/lib/php5) in Unknown on line 0