takie sobie logo serwisu
Dedykacja

KAROL KORTA
Wspomnienia

JAN CZUBEK
RYMY
Przedmowa
Rymy młodzieńcze
Rymy wieku dojrzałego
Rymy ostatnie
Dekalog.
Wspomnienie jednej klasy.
List do Ks. Prał. P.
Do bóstw.

H O M E R
ILIADA
Pieśń I

H O R A C Y
POEZJE
Słowo wstępne
Pieśni
Księga I
Jan Czubek (1849-1932) - biografia, twórczość (Rymy, 1937) [195]

Rymy ostatnie

[197]


Dekalog

czyli dziesiątka złotych myśli Teognisa z Megary,
poświęconych młodemu Kirnosowi



    1. Głupi myśli, że fałszem cześć u ludzi kupi;
      Kto niezręcznie fałszuje, Kirnu - dwakroć głupi.

    2. Ludziom oczy zamydlać - sztuczka to zużyta;
      Już na nią młody wróbel nawet się nie chwyta.

    3. Wielkie znawstwo udawać, kiedy nie znasz sprawy -
      Niech cię, Kirnu mój, Hefajst ustrzeże kulawy
      Co żwawą bogineczkę udając, komiczny,
      Śmiech w niebie i na ziemi budzi homeryczny.

    4. Uznaj chętnie, żeś chybił, gdy brat błąd naprości,
      Przyznać się do omyłki - znamieniem wielkości. [198]
      Kto, depcąc oczywistość, dalszej pragnie sprzeczki,
      Człowiek jest, mój Kirnu, malu - tene - neczki.

    5. Ni zalet nie przyczyniaj, ni błędów nikomu,
      Bo prawdy nie potłumisz, a najesz się sromu;
      Rany bliźnim zadając, bądź człekiem, nie gadem:
      Mało ci ukłuć - musisz jeszcze rzygnąć jadem?

    6. Spowiadał się przed Niemcem raz Czech, że jest Czechem:
      Wielkieć to świństwo - rzecze ksiądz - lecz nie jest grzechem. -
      Bliźnich z góry nabierać - może też nie grzechem;
      Lecz - jak hukniesz, las takiem odhuknie ci echem.

    7. Dały ci bogi pamięć: nie dmij się nad miarę!
      Wielki pęcherz powietrze zawiera i parę:
      Przekłuje go z łatwością nieuk i prostaczek;
      Cóż z wielkości zostanie? - wielkie nic - ot, flaczek.

    8. Język - to płaszcz królewski dla myśli, nie szmaty;
      Psy po wsi oszczekują pstre dziadowskie łaty. [199]
      Ród papug zwykł powtarzać głupio cudze słówka;
      Ale Grek - nie papuga, więc jakaż wymówka?

    9. W gniewie odpowiadają tylko durni żacy;
      Ira furor brevis est - rzekł mądry Horacy.
      Gniewasz się - znak niemylny, młody przyjacielu,
      Żeś trafion w samo sedno, strzał nie chybił celu.
      Mocny bije ze śmiechem i poklaski zyska;
      Słabość, jadem zionąca, bezsilnie się ciska!

    10. A od kota, młodzieńcze, naucz się mądrości.
      Gdy się głupstwo przytrafi Jego Kociej Mości,
      Czyż miauczy, by słyszano na ziemi i w niebie?
      Nie - milczeniem pokrywa i cichutko - grzebie.




[200]

Wspomnienie jednej klasy.
1929



Przewielebny Ksze Dziekanie,
Ej, obarcza Was zarzutem
To mamutów świętowanie
W tajni przed arcy-mamutem.
Bo z żywymi uścisk dłoni
I gawędkę bratnią tracę,
Zmarłym nie ślę z serca toni:
"Quiescant in dulci pace!"
Moc ich w straszną pognał drogę
Okrutnej Kostusi sprzęt,
Że z Niemiaszkiem krzyknąć mogę:
"Die letzten  s e c h s  von meinem Regiment!"
Batko z Bąkiem i Bodnarym,
Biegański, wziąwszy Biernata,
Bogusz, Baksa szlakiem starym
Zeszli w cienie tego świata.
Poszedł Brożek, tam Marcinek,
Z nim Chodacki Jul rad nierad,
I Stach poszedł, Dudka synek
I Engelman (ten literat).
I pan Gałek i pan Góry
Z Horodyskim wraz Romanem
Poszli w Orka kraj ponury,
Poszedł Januś z Guzym Janem,
Więc i pana już Kaczkowa
I Mazura i Matysa
Ziemia-matka w łonie chowa,
Opaliński pierś jej sysa. [201]
Poszedł pan na Ossolinie,
Piękoś, Radwan, Reinfuss Kazek;
Rembacz rąbie Prozerpinie
I dorzuca w ogień drzazeg.
Tam Targowski i Strzelecki
I ty, Wenc, i ty, Rosole,
Złej Kostusi łup zdradziecki,
Spoczywacie w ciemnym dole.
Włocha też i Tomic pana,
Wisłockiego, Stacha Taba,
Wąsowicza i Wojtana -
Wszystkich straszna zmiotła baba.
Z Siekierzyńskich tam ostatni
I ze Szaflar góral cisty,
Szlachcic z chłopem w zgodzie bratniej
Już zawarli mir wieczysty.
Po tym świecie chodzą żywi,
Wśród młodzików cne mamuty:
Dwaj Kalchasi świątobliwi,
Jeden praw wykładacz kuty,
Stróż układów i pieczęci,
Mąż, co pomsty prawa wzywa,
Srogi wojak, co wąs kręci
I szabliskiem pobrząkiwa.
Resztki te licznej gromady
Gdy podążą ku Tarnowu,
By po latach pięciu Dziady
Uroczyste sprawić znowu,
Niech starszego wspomną brata,
Co na serc młodzieńczej glebie
Mozoląc się, przez dwa lata [202]
Dawał, co mógł - dawał - siebie,
Niech po braciach - błagam silnie -
I mnie poczczą dobrem słowem,
Co mię znajdzie nieomylnie
W Rakowicach pod Krakowem.
Chcecie wiedzieć autora
Tych niezdarnych rymów próbek?
Śniący, że to było wczora,
Nim - ośmdziesiątletni Czubek.




[202]

List do Ks. Prał. P.


Nasz ksiądz proboszcz w Z...,
Co z cnót wszelkich chlubnie słynie,
Marzy wciąż o pelerynie.

Rano wstawszy z pod pierzynki,
Wzdycha, szatę biorąc z skrzynki:
Niemasz, niemasz pelerynki!

I gdy wieczór ją zamyka,
Z wielkim żalem znów wykrzyka:
Niemasz, niemasz kołnierzyka!

Na odpustach w wiejskiej farze
Suną rządkiem przed ołtarze
Sami prawie peleryniarze. [203]

U proboszcza rzadka mina
I wciąż wzdycha poczciwina:
Ach, gdzież moja peleryna!

Ile mogę, daję z siebie:
Chrzczę, spowiadam, ślubię, grzebię,
Szczepię wiarę, grzechy trzebię;

Nie wymawiam: przez lat wiele
Dwie odprawiam msze w kościele
W wszystkie święta i niedziele.

Kościół z dzwonów był złupiony;
Dziś nowiutkie, piękne dzwony
Grzmią rozgłośnie na wsze strony.

A i to czy nic nie liczy,
Że ten brzuch mój kanoniczy
Też o mantlik głośno krzyczy?

Gospodyni? - Bodaj Ewa
Tak nadobna była dziewa:
Nicby nie zjadł Adam z drzewa.

A więc moja jakaż wina,
Albo jaka w tem przyczyna,
Że mię mija peleryna? -

Jednem słowem, czem dla dziecka
Czekolada jest piasecka,
Dla panienki modna kiecka, [204]
Dla chłopczyka czem dziewczynka,
Dla kokietki róż i szminka -
Dla proboszcza - pelerynka.

Żołnierzowi wielkie czyny,
Starcowi śnią się wawrzyny,
Ksiądz wzdycha do peleryny.

Szczęściem darzyć, koić troski
A toć przymiot niemal Boski.
Więc, Prałacie, pomysłowy
Żydowinki kończę słowy
Tę wierutną moją bajdę:
Mojsze, mach dem Kind di Frajde! -

I Rzym nawet siedmiogóry
Za kluczyki, szmat purpury
I podobne tym przyczynki
Dźwięczne bierze upominki.
Uboga jest moja chata,
Lecz w bibułę przebogata:
Więc ten podły upominek
Przyjm, rozdawco pelerynek!




[205]

Do bóstw.


[Dawne uczennice pomyliły datę imienin profesora
i przysłały życzenia w innym terminie.]



Uwielbione, piękne Bóstwa!
Mimo zalet boskich mnóstwa
Wiedzy przyznać Wam nie mogę:
Mnie oświeca życia drogę
Majowego łaska Jana,
Jako żem się rodził w maju,
Więc dla miłej zgody w raju
Majowego mam patrona.
Lecz to mniejsza. Mnie imiona
Rozrzewniły tych bóstewek,
Co z ojcowskich skał i drzewek
W czas ubiegły nas przenoszą
I "Przeszłości wstań!" w głos proszą.
Więc na czele cna Pallada,
Co cum laude teksty bada,
Za nią Junona bogini,
Co mi wyrzut gorzki czyni,
Nuż krzykliwe Bóstwa "puchy" -
Któż wymieni lekkoduchy?
Widzę wszystkie jakby wczora
Nadrwiwują z profesora.
Gdzie im tam słowa uczone,
Gdy serce rwie w inną stronę,
Marny puch, wietrzne istoty! --
Dziś to pył pokrywa złoty
I goryczki smak przemienia
W cudną słodycz przypomnienia, [206]
Tu już koniec karteluszka,
Więc każdemu Bóstwu służka,
Że życzliwie go pamięta,
Boskie całuje rączęta -
I z dna piersi niewolniczej
Pod niebiosa głośno krzyczy:
- Żyjcie, Matki i Dziewice! -
        Kandydat na Rakowice.





Copyright © by Usługi dla Ludzkości (xwa & mb).
Last UpDate: 12.01.2011 [ver.3.1 rb©]
Generation time: 0.00322sek.


Warning: Unknown: open(/var/lib/php5/sess_0f7334af6830457c60822b7955a516a9, O_RDWR) failed: No space left on device (28) in Unknown on line 0

Warning: Unknown: Failed to write session data (files). Please verify that the current setting of session.save_path is correct (/var/lib/php5) in Unknown on line 0